Codzienna praca w różnych placówkach edukacyjnych i terapeutycznych pozwala mi dostrzec niesamowitą różnorodność aranżacji przestrzeni przedszkolnych. Gdyby stworzyć katalog pomysłów na dekoracje, umeblowanie, gazetki naścienne, organizację kącików itp., powstałaby publikacja o gabarytach książki telefonicznej! Choć każda sala jest inna, można odnaleźć kilka cech wspólnych. Meble z zabawkami przy ścianach, przestrzenie do pracy stolikowej i zabaw na dywanie, tablice z ilustracjami związanymi z bieżącym tematem, jak również widoczne dla każdego malucha zasady, których należy przestrzegać w przedszkolu. Uczymy ich pierwszego dnia i powtarzamy je regularnie.
Autor: Monika Litwinow
Jako małe dziecko miałam ogromne szczęście wychowywania się z psem. Nasz cudowny kundelek Kumpel był pełnoprawnym członkiem rodziny, rezydentem starszym od nas – mnie i mojej siostry. Jako członek bandy dokazujących dzieciaków miałam wówczas wrażenie, że każda koleżanka i każdy kolega mieli swojego pupila. Kiedy późnym popołudniem strudzeni wielogodzinną zabawą na dworze wracaliśmy do domów na wieczorynkę i kolację, osiedla wypełniały się ojcami spacerującymi w towarzystwie czworonogów. Obecność zwierzęcia w domu była naturalna.
Ważnym aspektem rozwoju dziecka mającym bezpośredni wpływ na umiejętności społeczne są jego emocje. W literaturze fachowej opisuje się etapy rozwoju społeczno-emocjonalnego, gdyż idą ze sobą nierozerwalnie w parze jako obszary nachodzące na siebie. Wyróżnia się osobno kompetencje emocjonalne, czyli obszar zachowań wymagających zdolności do regulowania emocji, aby osiągnąć cel, oraz kompetencje społeczne, czyli obszar zachowań, które umożliwiają jednostce angażowanie się w pozytywne interakcje z innymi ludźmi. Po ich zintegrowaniu powstaje obszar zachowań wymagających współwystępowania kompetencji społecznych i emocjonalnych, który urzeczywistnia się w interakcji z rówieśnikiem, rodzicem, opiekunem, krewnym czy wychowawcą1.
Dawno, dawno temu człowiek uważał siebie za gatunek zupełnie odrębny od zwierząt, niezwiązany ze światem przyrody. Antro- pocentrycznie stawialiśmy siebie na pierwszym planie, koncentrując wszelkie doczesne sprawy na dobrobycie homo sapiens, tymczasem zwierzęta pełniły funkcje użytkowe (krowy, świnie, konie, psy) albo zagrażające ludzkiemu życiu (niedźwiedzie, wilki, węże). Współczesny człowiek się zmienia. Transformuje swoje myślenie w kierunku posthumanistycznym – zauważa silne podobieństwo z innymi zwierzętami, a nawet czuje odpowiedzialność za losy przyrody. Wiemy już, że wiele stworzeń ma uczucia, cierpią na choroby podobne do naszych, wiążą się ze swoimi partnerami i budują relacje społeczne w grupach, ich zabijanie prowadzi do wymierania gatunków i ma to wpływ na cały ekosystem. Staliśmy się wrażliwi na ich dobro. Co więcej, zaczęliśmy traktować domowe zwierzęta jak członków rodziny. Powstał nowy rodzaj relacji społecznych1.
Z umiejętności społecznych korzystamy niemal na każdym kroku: kiedy robimy zakupy, załatwiamy sprawy urzędowe, wyjeżdżamy na wakacje, chodzimy do szkoły lub do pracy, podejmujemy leczenie itp. Co prawda współczesna rzeczywistość i konsekwencje pandemii COVID-19 zaowocowały szeregiem rozwiązań i wszystkie z wyżej wymienionych aktywności przeniosły się do świata wirtualnego – możemy zwiedzać najpiękniejsze miasta i muzea z kanapy, zakupy dostarczane są pod drzwi, wszelkie dokumenty przesyłamy pocztą elektroniczną, nauczanie online nie jest już ekstrawaganckim uzupełnieniem wykształcenia, ale stało się podstawą nauczania, również w przedszkolach. Niektórzy naukowcy spekulują na temat nowoczesnego funkcjonowania społecznego, ale jest to zagadnienie osadzone w kolejnych dekadach, zbyt odległych dla naszych przedszkolaków.
Minął kolejny nietypowy rok przedszkolny jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Choć wróciliśmy jesienią do pracy, wiosną musieliśmy się zmierzyć z kolejnym ograniczeniami spowodowanymi przez pandemię koronawirusa. Niektóre przedszkola przeszły na nauczanie zdalne, niektóre zamknęły swoje działania do czasu ponownego otwarcia. Mimo iż funkcjonujemy w tej dziwnej rzeczywistości od marca ubiegłego roku, nadal nie potrafimy powiedzieć, że się do tego przyzwyczailiśmy.
Od pewnego czasu brakuje w przedszkolach odwiedzin ciekawych gości, przyjezdnych teatrzyków, animatorów, pokazów chemicznych i odwrotnie – od dawna nie widzieliśmy autokarów wypełnionych maluchami w drodze na wycieczkę. Zasięg pandemii koronawirusa nie ominął tej ważnej dla dzieci strefy rozwojowej i wychowawczej. Jest na to rada!
W pierwszych słowach artykułu, będąc po drugiej stronie czytanego przez Państwa tekstu, pisząca te słowa chciała zapytać: jak wielu z Państwa bawiło się
w młodości lub dzieciństwie w podchody? Być może pokolenie urodzone w latach 80. XX w. i wcześniej, kiedy harcerstwo działało prężnie, a wielu nauczycieli przenosiło metodykę ZHP do swoich zajęć, zetknęło się z tą formą zabawy ruchowej chociaż raz. Tym bardziej nauczyciele, którzy codziennie widzą, jak wielkim przemianom uległa rzeczywistość edukacyjna wraz z rozwojem technologicznym i społecznym. Podchodom również się dostało – poszły w kąt jako przestarzała, być może już nie tak atrakcyjna aktywność.
Od niemal dwóch lat mojej wszechstronnej praktyce pedagogicznej przyświeca cel jak najczęstszego aktywizowania dzieci ruchowo. Scenariusze zajęć jogi i mindfulness, spotkań bajkoterapeutycznych oraz terapii i edukacji z psami, a nawet treningu umiejętności społecznych czy terapii behawioralnej zawsze były obfite w aktywizujące fizycznie zabawy. W artykule podpowiadam, jak wykorzystać zalety opowieści ruchowej podczas zajęć z dziećmi.