Dawno, dawno temu człowiek uważał siebie za gatunek zupełnie odrębny od zwierząt, niezwiązany ze światem przyrody. Antro- pocentrycznie stawialiśmy siebie na pierwszym planie, koncentrując wszelkie doczesne sprawy na dobrobycie homo sapiens, tymczasem zwierzęta pełniły funkcje użytkowe (krowy, świnie, konie, psy) albo zagrażające ludzkiemu życiu (niedźwiedzie, wilki, węże). Współczesny człowiek się zmienia. Transformuje swoje myślenie w kierunku posthumanistycznym – zauważa silne podobieństwo z innymi zwierzętami, a nawet czuje odpowiedzialność za losy przyrody. Wiemy już, że wiele stworzeń ma uczucia, cierpią na choroby podobne do naszych, wiążą się ze swoimi partnerami i budują relacje społeczne w grupach, ich zabijanie prowadzi do wymierania gatunków i ma to wpływ na cały ekosystem. Staliśmy się wrażliwi na ich dobro. Co więcej, zaczęliśmy traktować domowe zwierzęta jak członków rodziny. Powstał nowy rodzaj relacji społecznych1.
Autor: Monika Litwinow
Z umiejętności społecznych korzystamy niemal na każdym kroku: kiedy robimy zakupy, załatwiamy sprawy urzędowe, wyjeżdżamy na wakacje, chodzimy do szkoły lub do pracy, podejmujemy leczenie itp. Co prawda współczesna rzeczywistość i konsekwencje pandemii COVID-19 zaowocowały szeregiem rozwiązań i wszystkie z wyżej wymienionych aktywności przeniosły się do świata wirtualnego – możemy zwiedzać najpiękniejsze miasta i muzea z kanapy, zakupy dostarczane są pod drzwi, wszelkie dokumenty przesyłamy pocztą elektroniczną, nauczanie online nie jest już ekstrawaganckim uzupełnieniem wykształcenia, ale stało się podstawą nauczania, również w przedszkolach. Niektórzy naukowcy spekulują na temat nowoczesnego funkcjonowania społecznego, ale jest to zagadnienie osadzone w kolejnych dekadach, zbyt odległych dla naszych przedszkolaków.
Minął kolejny nietypowy rok przedszkolny jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Choć wróciliśmy jesienią do pracy, wiosną musieliśmy się zmierzyć z kolejnym ograniczeniami spowodowanymi przez pandemię koronawirusa. Niektóre przedszkola przeszły na nauczanie zdalne, niektóre zamknęły swoje działania do czasu ponownego otwarcia. Mimo iż funkcjonujemy w tej dziwnej rzeczywistości od marca ubiegłego roku, nadal nie potrafimy powiedzieć, że się do tego przyzwyczailiśmy.
Od pewnego czasu brakuje w przedszkolach odwiedzin ciekawych gości, przyjezdnych teatrzyków, animatorów, pokazów chemicznych i odwrotnie – od dawna nie widzieliśmy autokarów wypełnionych maluchami w drodze na wycieczkę. Zasięg pandemii koronawirusa nie ominął tej ważnej dla dzieci strefy rozwojowej i wychowawczej. Jest na to rada!
W pierwszych słowach artykułu, będąc po drugiej stronie czytanego przez Państwa tekstu, pisząca te słowa chciała zapytać: jak wielu z Państwa bawiło się
w młodości lub dzieciństwie w podchody? Być może pokolenie urodzone w latach 80. XX w. i wcześniej, kiedy harcerstwo działało prężnie, a wielu nauczycieli przenosiło metodykę ZHP do swoich zajęć, zetknęło się z tą formą zabawy ruchowej chociaż raz. Tym bardziej nauczyciele, którzy codziennie widzą, jak wielkim przemianom uległa rzeczywistość edukacyjna wraz z rozwojem technologicznym i społecznym. Podchodom również się dostało – poszły w kąt jako przestarzała, być może już nie tak atrakcyjna aktywność.
Od niemal dwóch lat mojej wszechstronnej praktyce pedagogicznej przyświeca cel jak najczęstszego aktywizowania dzieci ruchowo. Scenariusze zajęć jogi i mindfulness, spotkań bajkoterapeutycznych oraz terapii i edukacji z psami, a nawet treningu umiejętności społecznych czy terapii behawioralnej zawsze były obfite w aktywizujące fizycznie zabawy. W artykule podpowiadam, jak wykorzystać zalety opowieści ruchowej podczas zajęć z dziećmi.
Dbanie o prawidłowy rozwój zmysłów przedszkolaka leży pedagogom i terapeutom na sercu głównie ze względu na coraz większe zapotrzebowanie na zajęcia integracji sensorycznej. Jeszcze kilka lat temu zajęcia SI prowadzono tylko w specjalistycznych placówkach, sale doświadczania świata SNOEZELEN należały do rzadkości, a profesjonalnie przygotowana kadra stanowiła elitarną mniejszość.