Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zajęcia na czasie , Otwarty dostęp

19 maja 2021

NR 66 (Maj 2021)

Opowieść ruchowa na wiosnę i lato

27

Od niemal dwóch lat mojej wszechstronnej praktyce pedagogicznej przyświeca cel jak najczęstszego aktywizowania dzieci ruchowo. Scenariusze zajęć jogi i mindfulness, spotkań bajkoterapeutycznych oraz terapii i edukacji z psami, a nawet treningu umiejętności społecznych czy terapii behawioralnej zawsze były obfite w aktywizujące fizycznie zabawy. W artykule podpowiadam, jak wykorzystać zalety opowieści ruchowej podczas zajęć z dziećmi.

Metodyka pracy z maluchami charakteryzuje się naprzemiennością zadań statycznych z dynamicznymi, co towarzyszy mojej pracy, odkąd założyłam w szkole średniej gromadę zuchową. Z tą zasadą przebrnęłam przez kilka kierunków i rodzajów studiów, kursów, warsztatów, najpierw jako uczestniczka, a później jako organizatorka, szkoleniowiec i wykładowca. Mniej więcej w 2018 r. poczułam, że to może być za mało. Przyczyną tego był nie tylko fakt, że z każdej publikacji naukowej biły w oczy przerażające statystyki dotyczące nadwagi i otyłości wśród polskich dzieci oraz czasu, jaki poświęcają na ruch. 

POLECAMY

Z przykrością obserwowałam i słuchałam głównych bohaterów zajęć – dzieci, którym się nie chce, które bolą nogi, które w temacie ulubionych zajęć w domu opowiadają o bajkach przed telewizorem, grach, smartfonach i tabletach. Spotkałam się nawet z poglądem, że nie powinnam tak bardzo zwracać na to uwagi, bo przecież nie każdy „musi uwielbiać sport”. Zupełnie jakby podstawowa aktywność ruchowa, taka jak spacery, jazda na rowerze, gimnastyka czy pływanie, była równana z biegiem w maratonie czy wielokilometrowym przemarszem przez Tatry. 

Z bezpiecznego miejsca piszącej ten artykuł mogę z pełną stanowczością wyrazić sprzeciw wobec takiej postawy. Dzieci potrzebują ruchu tak samo jak zdrowego jedzenia, ćwiczeń rozwijających intelekt, bliskości emocjonalnej i bezpiecznych relacji społecznych w rodzinie i otoczeniu. Pomijanie rozwoju w tym obszarze powinno być równoznacznie rozumiane z pomijaniem nauki czytania czy izolowaniem przed kontaktami z rówieśnikami. 

Z tego powodu na wszystkich spotkaniach edukacyjnych z nauczycielami i studentami – zarówno tych na żywo, jak i online – zachęcam do pewnego wyzwania: zrób zajęcia bez siadania. Oczywiście nie przez cały dzień, ale w wyznaczonych przez siebie ramach czasowych. W moich usługach dominuje półgodzinna jednostka miary i na początku był to nie lada wyczyn, aby dzieci pozostawały w skoordynowanej zabawie ruchowej tak długo. Jednak zgodnie ze starym porzekadłem – praktyka czyni mistrza.

Praktyka i odpowiednio przygotowany warsztat, w którym nie może zabraknąć jednego z najlepszych narzędzi – metody opowieści ruchowej. 

Zdefiniowana i opisana przez Szweda Józefa Gotfryda Thulina nie odkryła przede mną jeszcze ani jednej wady. Za pośrednictwem opowiadanej historii i bujnej fantazji dziecka oraz jego wyobrażeń o ruchu wykonuje ono określone czynności równolegle ze słuchaną bajką czy zmyśloną na potrzebę chwili historyjką. Jest doskonałym sposobem na różnorodną, nie tylko ruchową pracę z dzieckiem w przedszkolu. Poprzez snutą przez nauczyciela opowieść dziecko:

  • ćwiczy skupienie na słuchanej historii,
  • rozwija wyobraźnię, 
  • wzmacnia mięśnie szkieletu oraz narządy wewnętrzne,
  • jest bardziej zmotywowane do aktywności ruchowej,
  • rozwija kreatywność ruchową,
  • nabywa umiejętność ekspresji – wyrażania się poprzez ruch.

Konstruowanie opowieści ruchowej nie jest trudne, wymaga jednak przestrzegania kilku podstawowych zasad. Kiedy układamy lub wybieramy gotowy tekst, powinniśmy zwrócić uwagę na wszechstronność obrazu ruchowego. Zwróćmy uwagę, aby usprawniać wszystkie grupy mięśni, zarówno te motoryczne, jak i narządów wewnętrznych, takich jak narządy układu krążenia czy oddechowe. Podczas przygotowywania pierwszej bajki warto wypisać sobie różnorodne formy ruchu i starać się wykorzystać maksymalnie jak największą ich ilość, tj. bieg, skoki, rzuty, czworakowanie, pełzanie, ciągnięcie, pchanie, noszenie, rozciąganie, ćwiczenie z ciężarem własnego ciała itd. Poza tym nie będziesz potrzebować dodatkowych przyborów oprócz wyobraźni, a ta prowadzi wszystkich uczestników do niesamowitej krainy dziecięcych fantazji. 

W trakcie zabawy wychodzi się z założenia, że wszystkie ruchy wykonane są poprawnie i nie wymagają korekty. Najlepiej, gdyby nauczyciel niczego nie demonstrował, aby uniknąć naturalnego naśladownictwa. Nie robimy niczego, co mogłoby zdemotywować maluchy do dalszej samodzielnej interpretacji historii, wręcz wplatamy jak najwięcej słów, które będą je zachęcać do dalszej zabawy. Jeżeli wyobrażasz sobie rytmiczny podkład muzyczny dopasowany do fabuły, koniecznie go użyj!

Muzyka tworzy wyjątkową atmosferę i pozwala dzieciom na rozwijanie poczucia rytmu. Może również nadawać odpowiednie tempo i budować specyficzny charakter poszczególnych elementów historii. 

Poniżej przedstawiam kilka scenariuszy opowieści ruchowych, które z powodzeniem można wykorzystać przy okazji organizacji zajęć wiosennych i letnich w przedszkolu, wraz z propozycją ich ruchowej realizacji. Zachęcam jednak do interpretowania treści samodzielnie, nie tylko przez dzieci, ale również przez Państwa. 

„Wiosenne psie przechadzki”

Pies Bobik smacznie sobie drzemał po przepysznym śniadaniu. (leżenie na podłodze)

Leżał raz na jednym boku, raz na drugim, a czasami kładł się na grzbiecie z podniesionymi łapkami, jak przystało na prawdziwego psa. Gdyby mógł, poklepałby się po brzuszku, był szczęśliwy i smacznie najedzony. (ruchy zgodne z narracją)

Nagle usłyszał nawoływanie swojego małego pana do spaceru. (nastawianie uszu)

Bobik od razu się podniósł i przeciągnął. (przeciąganie się jak pies)

Kiedy byli już na dworze, co chwilę wąchał jakieś okoliczne drzewo. (chodzenie na czworakach i wąchanie)

Niejednokrotnie musiał zostawić ślad swojej obecności! (podniesienie nogi w geście psiego oznaczania terytorium)

Czasami przechodził pod niską ławką. (czołganie się)

A czasami przeskakiwał nad co większą kałużą. (podskoki z czworaków)

Kiedy dotarli na łąkę, spotkał swoich znajomych przyjaciół – motyle, a te uwielbiały wokół niego latać. (kręcenie się w kółko)

Jego mały pan Krzyś zabrał ze sobą piłeczkę. Podrzucał nią całą drogę albo odbijał od ziemi. (zabawa niewidzialną piłką zgodnie z narracją)

Na polanie chłopiec od czasu do czasu rzucał mu tę zabawkę, raz jedną, a raz drugą ręką, a Bobik z przyjemnością po nią gnał i przynosił ją z powrotem. (zgodnie z narracją)

Szli dalej i musieli przejść przez bardzo wąski mostek, na szczęście bez trudu sobie poradzili. Bywało też, że Krzyś wchodził na kamienie i sprawdzał, jak długo wytrzyma, stojąc na nich na jednej nodze! Oczywiście Bobik mu towarzyszył, ale nawet nie próbował iść w ślady chłopca. (ruchy zgodne z narracją)

Kiedy spacerowali po lesie, Krzyś schylał się i podnosił od czasu do czasu jakieś patyki (schylenie się) albo szyszki (ponowne schylenie się), albo żołędzie (jeszcze raz), albo kolorowe kamyczki (i jeszcze raz). Podczas tej wyprawy chłopiec dostrzegł coś małego, puchatego, odpoczywającego w mchu. (dzieci kucają i obserwują) 

To był mały, słodki króliczek, który pokicał od razu w głęboki las. (kicanie)

Bobik wiedział, że każdy długi spacer jest udany, kiedy wykopie chociaż jeden mały dołek przednimi łapkami, a później zasypie go tylnymi. (ruchy zgodne z narracją)

Kiedy wracali do domu, Bobik wyczuł jakiś niezwykły zapach w trawie i postanowił się w nim wytarzać. Krzyś protestował, ale Bobik był niezwykle zadowolony! (tarzanie się na plecach po podłodze)

Choć podczas wyprawy Bobik starał się nie wdepnąć w żadną kałużę, było kilka okazji, kiedy mógł ubrudzić swoje łapki, dlatego przed domem chłopiec wytarł mu je po kolei. (ruchy
zgodne z narracją)

Po spacerze Bobik zanurzył swój pyszczek w misce pełnej wody, którą opróżnił do dna. Po zjedzeniu kilku smakołyków udał się na swoje legowisko, umościł posłanie i ułożył się do snu. (ruchy zgodne z narracją) 

„W krainie wróżek”

Jeżeli chcecie odwiedzić krainę wróżek, wystarczy wybrać się do najbliższego lasu z rodzicami i bardzo uważnie przyglądać się wszystkiemu naokoło. (marsz po sali, rozglądanie się dookoła)

Trzeba pamiętać o ciszy. To bardzo trudne być tak absolutnie cicho! (przyłożenie palca do ust na znak ciszy)

Wróżki mieszkają w mchu, na krzaczkach, wśród konarów drzew – wszędzie jest ich pełno! Trzeba mocno wytężyć wzrok i skrupulatnie obserwować otoczenie. Czasem najmniejszy ruch może oznaczać, że to właśnie była wróżka! (gesty świadczące o wypatrywaniu czegoś)

Pomyśl najpierw o drzewach. O wysokich, pięknych drzewach, które stoją pewnie w ziemi na pniu i wyciągają gałęzie ku niebu. Niektóre z nich sięgają wysoko do góry, inne rozkładają się rozłożyście na boki, a jeszcze inne opadają ku ziemi. (dzieci stają jak drzewa – unoszą ręce, rozkładają je na boki i kierują do dołu, jeżeli czują się dostatecznie pewne, stają na jednej nodze) 

Niekiedy gałęzie drzew poruszają się na skutek podmuchów wiatru. Raz w jedną, raz w drugą stronę. Niekiedy jest to delikatny wietrzyk, ale bywają dni, kiedy wieje naprawdę mocno. (ruchy zgodne z narracją)

Wróżki chodzą tam po gałązkach, pną się do góry i doglądają liści, aby pięknie wyrosły na wiosnę i zieleniły się latem. (chodzenie jak po równoważni) 

Jesienią zamieniają się w psotnych malarzy i kolorują je na przeróżne odcienie żółtego, czerwonego i pomarańczowego. (dzieci udają malarzy)

Wróżki przyjaźnią się też ze wszystkimi zwierzętami w lesie. Dzięciołami, które stukają w pień drzewa. Sarnami, które dumnie przechadzają się leśnymi ścieżkami na swoich czterech długich nogach, i jeleniami z wielkim porożem. Lubią psocić z wiewiórkami, które przeskakują z gałęzi na gałęzie. Rozmawiają też z liskami, które wymachują swoimi pięknymi, puszystymi ogonami. Zdarza się nawet, że latają na grzbietach dudka albo muchówki (naśladowanie ruchów różnych zwierząt)

Niekiedy wróżki pomagają im w rozwiązywaniu różnych trudnych spraw. Pomagają zającom kopać norki, z mrówkami noszą na plecach gałązki, drapią grzbiety niesfornych dzików, przepychają szyszki ze ścieżki, a dla takiej wróżki to nie lada ciężar! Tak, tak. Wróżki są tak malutkie i leciutkie, że mogą chodzić po nitkach pajęczyn rozciągniętych między krzakami w lesie. Lubią się na nich bujać razem z zaprzyjaźnionymi pajączkami. (ruchy zgodne z narracją)

Kiedy przychodzi wieczór, układają się do snu w swoich malutkich hamakach, dziuplach w drzewie, w małych jamkach i pustych pniach. Przykrywają się mięciutkimi kołderkami z mchu i liści, zapadają w sen, robiąc głębokie wdechy i wydechy. (ruchy i oddechy zgodne z narracją nauczyciela)

Na wszystkich spotkaniach edukacyjnych z nauczycielami i studentami – zarówno tych na żywo, jak i online – zachęcam do pewnego wyzwania: zrób zajęcia bez siadania. 

„W zamku pani Wiosny”

Wszyscy uwielbiają zimę! Jest cudownie, kiedy prószy śnieg, dzieci mogą lepić bałwana, zjeżdżać z górek na sankach i jeździć na lodowisku na łyżwach. Niektórzy nawet wyjeżdżają w góry na narty! (ruchy naśladujące czynności opisane w narracji – warto robić pauzy w każdym momencie historii, w którym dzieci mogłyby się zastanowić i swobodnie zinterpretować opowieść za pomocą ruchu)

Nie ma jednak wątpliwości, że każdy czeka na przyjście pani Wiosny. Skończą się zimne dni (drżenie), a przyjdą te cieplejsze, kiedy będziemy mogli zdjąć ciepłe kurtki, czapki i szaliki. (zdejmowanie udawanej zimowej odzieży) 

Tego wyjątkowego dnia dzieci z przedszkola (wstaw nazwę przedszkola, w którym opowiadasz bajkę) wybierają się na wycieczkę do zamku pani Wiosny! Wszyscy zostali zaproszeni na bal! Każdy spakował do swojego plecaka wyjątkowe kolorowe stroje, a ponieważ były zaczarowane, nikt się nie martwił, czy się zmieszczą i pogniotą. Dzieci pamiętały, by zabrać ze sobą coś do jedzenia i picia, instrumenty muzyczne, sztuczne ognie, balony, serpentyny i inne niezbędne rzeczy potrzebne na ten niesamowity bal! (ruchy pakowania plecaka)

Skoro to wycieczka do zamku pani Wiosny, na pewno nie pojedziemy tam autokarem. Pofruniemy na grzbietach pegazów – koni ze skrzydłami. (dzieci udają, że lecą na grzebiecie pegaza)

Kiedy dotarliśmy na miejsce, oczom wszystkich ukazał się niesamowity pałac obrośnięty od dołu do góry zielonym, wijącym się bluszczem. Bluszcz, który rośnie na murach zamku, miał tak gęste liście, że nie było widać nawet najmniejszego skrawka prawdziwej konstrukcji budowli. A może tak naprawdę był zbudowany z samych roślin? (ruchy wijącego się bluszczu)

Przed bramą rosły przepiękne wiosenne kwiaty. Dzieci nie mogły się powstrzymać i musiały powąchać krokusy, żonkile, szafirki, tulipany, konwalie i zawilce. Było ich tak wiele, że można było przyłożyć do nich całą buzię i poczuć na policzkach miękkość ich drobnych płatków. Dzieci są bardzo dobrze wychowane i wiedzą, że nie wolno ich zrywać! (ruchy naśladujące wąchanie kwiatów, zbliżanie policzków do miękkich płatków)

Bramą zamku nie były wielkie, ciężkie wrota, tylko bardzo gęsta kurtyna z gałęzi wierzby płaczącej, która rosła na samym środku placu pałacowego. Wystarczyło przez nią przejść, odgarniając delikatne gałązki jak wiele warstw wiszących przy oknie firan. (ruchy zgodne z narracją)

Dzieci jeszcze nigdy nie widziały tylu wiosennych roślin i zieleni naraz w jednym miejscu. Wnętrze zamku było niczym otwarty ogród, wygrzewane przez ciepłe, wiosenne słońce. Na gęsto porośniętym trawniku rozłożone były płyty chodnikowe, które i tak niemal w całości zasłaniała trawa. Wokół kwiatów, które rosły niemal wszędzie, latały kolorowe motyle. Dzieci słyszały delikatne trele ptaków, a na niewielkiej scenie swoje instrumenty stroili muzycy. (ruchy zgodne z narracją)

Dzieci naśladowały muzyczne ruchy skrzypka, pianisty, gitarzysty, bębniarza, flecisty, wiolonczelisty i saksofonisty. Muzyka działała na nie tak rozweselająco, że postanowiły zatańczyć na tym niesamowitym balu. (ruchy zgodne z narracją oraz swobodna ekspresja taneczna – przygotowana wcześniej muzyka uatrakcyjni ten fragment opowieści)

Wszystko dookoła było tak magiczne, że w jakiś zaczarowany sposób dzieci miały już na sobie swoje przepiękne stroje balowe: długie suknie, eleganckie surduty, kapelusze i kokardy, strojne buciki i falbany. (dzieci podziwiają swoje stroje)

Nagle na balu, zupełnie nie wiadomo skąd, pojawiła się przepiękna pani Wiosna ubrana w suknię z liści, trawy i kwiatów. Na głowie miała wianek, a w dłoniach ogromny bukiet, z któ-
rego każdemu po kolei wręczyła kwiat. Wstążki wplecione w kasztanowe włosy unosiły małe ptaszki: sosnówki i strzyżyki, a dodatkową ozdobą były motyle, które zasiadły na wianku niczym kolorowe spinki. (ukłony, odbieranie kwiatów, naśladowanie ruchów motyli i ptaków)

Wszyscy zebrani na balu, ludzie i zwierzęta, radośnie wiwatowali i bawili się razem przy muzyce. Ucztowali przy biesiadnym stole do białego rana, aż wszyscy zasnęli na miękkiej trawie, a kiedy się obudzili, ni z tego, ni z owego znaleźli się w swoim przedszkolu. (udawanie zasypiania i budzenia się)

„Na dnie morza”

W pewien letni dzień wszyscy wylegiwali się na plaży, chwytając promienie słońca. Nikt nie zapomniał o tym, aby nasmarować całe ciało kremem przeciwsłonecznym. (ruchy imitujące smarowanie kremem nóg, rąk, brzucha, pleców, twarzy)

Niektóre dzieci zabrały ze sobą wiaderka i łopatki, aby wykopać spory dołek, a z mokrego piachu wybudować wspaniały zamek. (kopanie, budowanie zamku z piasku)

Jednak największą frajdą była zabawa w wodzie! Można było ochlapywać się nawzajem, grać w piłkę i oczywiście pływać! A do pływania używamy nie tylko rąk, ale też całego ciała. (zabawy w wodzie, udawanie chlapania wodą, podrzucania i łapania piłki, pływania – wymachy rąk do przodu i do tyłu)

Kiedy tak wszyscy pluskali się w wodzie, wydarzyło się coś zupełnie niesamowitego! Plażowicze byli ogromnie zdziwieni! (gesty i mimika wyrażająca zdziwienie)

Na brzeg wody wypłynął Król Morski Posejdon na grzbiecie ryby piły! Miał na głowie piękną koronę z muszli, a w ręce
trójząb, którym władał falami. Zamiast nóg miał syreni ogon, z brody wystawały wodorosty, a na szyi połyskiwała największa perła, jaką ktokolwiek kiedykolwiek widział. Miał niezwykle przyjazny uśmiech i dzieci poczuły, że to będzie przemiła wizyta!

Król Posejdon powiedział: Daję wam moc oddychania pod wodą! Zapraszam was w ten piękny dzień do Morskiego Królestwa! Wszyscy się ucieszyli i wpłynęli pod wodę. Na początku niektórzy się obawiali, bo przecież nikt dotąd nie oddychał pod wodą.

Wystarczyło jednak wziąć głęboki wdech… i już! (ruchy rękoma jak żabka, głęboki wdech) 

Im głębiej płynęli, tym woda wydawała się gęstsza i trzeba było używać więcej siły, by dopłynąć na dno, ale szybko wszyscy się przyzwyczaili. (ruchy oporowe, wolniejsze)

Niekiedy trzeba było przepłynąć między gęstymi wodorostami albo przez ławicę drobnych rybek. Każdy próbować płynąć między nimi tak, aby nikomu nie przeszkadzać. Widzieli, jak niektóre ryby to robią, i dzieci próbowały je naśladować. (ruchy wijące jak wąż)

Zdarzało się, że można było przepłynąć pod albo nad jakimiś przeszkodami, które nie wiadomo, czym były. Całe były porośnięte wodorostami. (ruchy pływania nisko, poprzez schylanie się, i wysoko, na palcach)

Morskie Królestwo było przepiękne! Pełno było w nim różnobarwnych rybek, gdzieniegdzie rosły kolorowe korale w rafie koralowej, dzieci widziały nawet przepiękne syreny! 

Aby wejść do morskiego pałacu, trzeba było przepłynąć przez mały wir wodny. Kiedy się przez niego przepływało, silny prąd morski zakręcał całym ciałem kilka razy. (okręcanie się wokół własnej osi)

Po drugiej jego stronie wiru dzieci zobaczyły ogromny zamek pokryty od samego dna kolorowymi muszlami, rozgwiazdami i perłami. Na królewskim dworze można było spotkać kraby, koniki morskie, płaszczki, rekiny, a nawet dostojnego wieloryba – tak wielki był ten pałac! Kraby zwyczajowo poruszały się bokiem, koniki morskie odpychały się małym ogonkiem, płaszczki płynęły tuż przy dnie, a wieloryby unosiły się w wodzie jakby w zwolnionym tempie. (ruchy zgodne z narracją)

Kiedy zabrzmiała muzyka, dzieci zaczęły swobodnie tańczyć. Wyglądało to trochę inaczej niż na lądzie, gdyż przez wodę każdy poruszał się w zwolnionym tempie. Dzieci wymachiwały radośnie rękoma, obracały się, ruszały biodrami, a niektórzy próbowali nawet podskakiwać! (ruchy zgodne z narracją, najlepiej przy akompaniamencie muzycznym)

Wszystkich bardzo zmęczyła ta zabawa! Na szczęście pod wodą wystarczy przestać się poruszać, a ciało swobodnie wypływa na powierzchnię! Aby to się udało, dzieci ułożyły się do leżenia i starały się rozluźnić wszystkie mięśnie: nóg, rąk, pleców, brzucha, ramion, a nawet szyi. Tak też zrobiły i w kilka sekund znalazły się z powrotem na plaży. (leżenie z maksymalnie rozluźnionymi mięśniami) 

 

 

Bibliografia

  • Bielski J., Metoda wychowania fizycznego i zdrowotnego, Impuls, Kraków 2005.
  • Erkert A., Zajęcia sportowe w przedszkolu: pomysły na każdy dzień, Jedność, Kielce 2004.
  • Gniewski W., Wlaźnik K., Proces wychowania fizycznego w klasach początkowych, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1990.
  • Lipiejko M., Zajęcia ruchowe w przedszkolu: ćwiczenia poranne, PWN Wydawnictwo Szkolne, Warszawa 2016.
  • Wlaźnik K., Wychowanie fizyczne w przedszkolu: przewodnik metodyczny dla nauczyciela, Juka, Łódź 1996.

Przypisy