Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zajęcia na czasie

19 maja 2021

NR 66 (Maj 2021)

Na tropie skarbu – podchody w przedszkolu w detektywistycznym klimacie

29

W pierwszych słowach artykułu, będąc po drugiej stronie czytanego przez Państwa tekstu, pisząca te słowa chciała zapytać: jak wielu z Państwa bawiło się 
w młodości lub dzieciństwie w podchody? Być może pokolenie urodzone w latach 80. XX w. i wcześniej, kiedy harcerstwo działało prężnie, a wielu nauczycieli przenosiło metodykę ZHP do swoich zajęć, zetknęło się z tą formą zabawy ruchowej chociaż raz. Tym bardziej nauczyciele, którzy codziennie widzą, jak wielkim przemianom uległa rzeczywistość edukacyjna wraz z rozwojem technologicznym i społecznym. Podchodom również się dostało – poszły w kąt jako przestarzała, być może już nie tak atrakcyjna aktywność. 

Aby uniknąć gafy i w celu pełnego zrozumienia tematu, warto wytłumaczyć, co rozumiemy pod hasłem „podchody”. W najprostszej swojej postaci jest to rodzaj gry terenowej organizowanej dla dzieci i młodzieży, popularnej w harcerstwie, często realizowanej na biwakach lub obozach. Polegają na ucieczce jednej grupy uczestników do lasu w sobie znanym kierunku. Zadaniem uciekinierów jest zostawianie za sobą strzałek w przeróżnej postaci, np. narysowanych patykiem na ścieżce, ułożonych z kamieni, szyszek, gałązek czy igliwia. Druga grupa rusza w pościg po 15–30 min i śledząc pozostawione znaki, musi dogonić uciekinierów, zanim ci dotrą do wyznaczonego przez siebie celu. Istnieją różne urozmaicenia i utrudnienia, np. zamiast strzałek zostawia się zagadki do rozwiązania, las zastępuje się miastem czy nawet boiskiem szkolnym, a celem jest wykonanie wszystkich zadań prawidłowo, nie zważając aż tak bardzo na pościg, choć zawsze jest to dodatkowy, przez większość preferowany walor. 

POLECAMY

Jak zapewne wielu z Państwa, pisząca te słowa brała udział w podchodach nie raz, nie dwa, nie tylko jako uczestnik, ale również jako organizator. Biwaki, złazy, zloty, rajdy, wycieczki, a już w ogóle kolonie i obozy nie mogły się obyć bez tego typu atrakcji! Odkurzenie tej starodawnej zabawy i wprowadzenie jej do swojej przestrzeni przedszkolnej może się okazać nie lada gratką zarówno dla nauczycieli, jak i dla dzieci. Klub Małego Detektywa stanowi doskonałe tło, akompaniament, do którego rytmu ułożymy kolejne punkty, zagadki i zadania. Nie ma przecież zasady, która zakazywałaby zabawy w podchody na placu zabaw czy nawet w samym budynku przedszkola! 

Od kiedy cały świat boryka się z globalną pandemią COVID-19, w przestrzeni wirtualnej dużą popularność zyskały strony, darmowe e-booki czy warsztaty z pomysłami na zorganizowanie wysokiej jakości zajęć dla maluchów, nawet w przestrzeni mieszkania. Z uznaniem i przyjemnością autorka artykułu czytała i słuchała o minipodchodach, które wymagały ukrycia czegoś atrakcyjnego dla dzieci, do czego muszą one dojść, rozwiązując przy okazji kilka zagadek. Niestety, pomysł ten nie cieszył się wieloma plusikami czy lajkami, zapewne dlatego, że nie ma gotowego, idealnie dopasowanego do każdego domu i upodobań scenariusza podchodów z gotowymi zadaniami. Jest to forma wspólnej zabawy, która wymaga sporo przygotowań od organizatorów, czyli w rzeczywistości przedszkolnej – od nas, nauczycieli. Nie ma rady – chcemy mieć podchody, musimy zakasać rękawy. Czy nie warto?

Po przeprowadzeniu kilku rozmów na temat pierwszych przeżytych podchodów autorka wywnioskowała, że może nie wszyscy pamiętają wydarzenia od A do Z, ale dużo wspomnień jest bardzo wyraźnych. Obrazy pojawiają się w wyobraźni w jakości HD i 6D, z opisem konkretnych uczuć i wrażeń sensorycznych, relacji z innymi uczestnikami, imionami organizatorów czy nawet przywołaniem konkretnego opisu ubrania, które miało się wtedy na sobie. Bywa, że u niektórych wybudzenie w środku nocy i przemarsz po lesie w paskudną pogodę z latarką nie budzi przyjemnych skojarzeń, ale czy można się temu dziwić? Jako nauczyciele przedszkolni Państwo na szczęście nie będą wybudzać maluchów ze śpiworów i nie rozpoczną zabawy od kilkuminutowej musztry. Nauczyciele mają natomiast do dyspozycji pełen arsenał atrakcji, zabawek i zabaw, które ich podopieczni uwielbiają!

Dlaczego warto podjąć wysiłek przygotowania podchodów?

Uczą pracy zespołowej. Choć w przedszkolu jest to wielka sztuka i maluchom, które są na etapie samostanowienia, egocentryzmu i budowania poczucia niezależności, niełatwo przychodzi dzielenie się zadaniami albo oddawanie przywództwa w grupie jednej osobie, warto podejmować próby, np. poprzez naprzemienne przyznawanie statusu 
lidera wszystkim zainteresowanym tym dzieciom. Nie możemy oczekiwać, że cztero- czy pięciolatki poradzą sobie z tym samodzielnie, niemniej jednak pod batutą wychowawcy czy pomocnika nauczyciela mamy okazję na pierwsze małe sukcesy przyszłych liderów społecznych.

Ćwiczą umiejętność logicznego myślenia. Nie obędzie się bez zagadek. Nawet tych najłatwiejszych, wymagających szeregowania, segregowania, układania, porządkowania itp. Oprócz typowych zadań logicznych można wykorzystać proste rymowane zagadki, które możemy odszukać w takiej publikacji, jak 365 zagadek dla przedszkolaków na każdy dzień roku, albo stworzyć własne proste rymowanki, np. Nic się nie stanie, jak znajdziesz zadanie pod gniazdem bociana, będzie zabawa!, które są specjalnie dopasowane do indywidualnej przestrzeni.

Zachęcają do aktywności ruchowej. W podchodach nie ma siedzenia, a jeśli jest, to na bardzo krótko. Ciągły pęd do odnajdywania kolejnych zadań sprawia, że trudno jest utrzymać emocje na poziomie leniuchowania i wypoczywania. Im więcej zagadek, tym więcej ruchu, a nasze ukryte zadania również mogą zachęcać do aktywności fizycznej, np. aby otrzymać kolejną zagadkę od nauczyciela, dzieci muszą wykonać trzy pajacyki. Im więcej takich zadań, tym lepiej! Należy pamiętać, że tendencja do podejmowania aktywności fizycznej jest coraz mniejsza, a rozwój to ruch! 

Rozwijają kreatywność i wyobraźnię. Najlepsze podchody są wówczas, gdy układamy je według określonej tematyki, np. uczestnicy zamieniają się w piratów poszukujących skarbów, Indian na tropie totemu, krasnoludki poszukujące zaczarowanych jagód, astronautów zbliżających się do nowej planety itp. Wcielanie się w role zapewni zabawie dodatkowe atuty i nada jej charakter prawdziwej przygody!

Ćwiczą orientację przestrzenną oraz w obrębie własnego ciała. Przypomina to znane nauczycielom przedszkolnym zadania, które polegają na określeniu miejsca, w którym coś znajduje się pod, nad, za danym przedmiotem, obok niego lub w jego środku.

Pierwsze mapy dla maluchów mogą być właśnie takim schematem, który pokazuje, że ukryta wiadomość albo przedmiot, który ma stanowić kolejną wskazówkę, znajdują się np. pod biurkiem nauczyciela, obok różowego misia, w szufladzie oznaczonej piłeczką – cokolwiek przyjdzie nauczycielowi do głowy i na co przestrzeń przedszkolna pozwoli!

Pomagają w utrwaleniu poznawanego materiału. Jakikolwiek temat podejmą Państwo ze swoimi podopiecznymi, zrealizowane na zakończenie podchody pozwolą na wykorzystanie zdobytych wiadomości w trakcie zabawy, dzięki czemu utrwalą je w przyjemny, zabawowy sposób. 

Nie trzeba przygotowywać wielogodzinnej zabawy, wystarczy kilka zagadek i atrakcja gotowa.

Rozwijają umiejętność współzawodnictwa, wygrywania i przegrywania. W wieku przedszkolnym nie każdemu łatwo przychodzi godzenie się z porażką, zresztą według metodyki przedszkolnej lepiej jest organizować ćwiczenia, w których nie ma przegranych i zwycięzców. Maluchy i tak dostrzegają, że są w czymś bieglejsze lub wolniejsze od reszty, a to już wywołuje emocje, które dla niektórych są trudne i przysparzają im dosyć trosk. Niemniej jednak podchody to wspaniała okazja do przygotowania tylu i takich zadań, w których każdy znajdzie coś, w czym czuje się świetnie, tak aby wszyscy mieli poczucie wygranej, a podjęte współzawodnictwo uczy i wychowuje – uczy chociażby zasad fair play. 

Zapewniają dzieciom moc przygód! Tak jak nauczyciele, którzy opowiadali o swoich pierwszych podchodach, tak też maluchom w przedszkolu tego typu zabawa przyniesie wiele pozytywnych przeżyć, którymi zapewne będą chciały się później podzielić w domu. Bywa, że niektóre przedszkola organizują dla najstarszych podopiecznych minibiwaki z pierwszym noclegiem poza domem. Będzie to doskonała okazja, aby jeszcze przed snem, ale już w piżamach i z latarkami, odszukać zaginiony skarb!

 

*  *  *

Mimo wysiłku, który trzeba podjąć, jest to bardzo tania i zawsze dostępna forma atrakcyjnej zabawy. Wystarczy trochę wyobraźni, ustalenie logicznego planu z kolejno ukrytymi zadaniami, kilka kartek, krepy, może balonów, ewentualnie kart pracy, które od dawna są dostępne w nauczycielskim warsztacie, i gotowe! 

Kiedy raz nauczymy maluchy tej zabawy, zapewne często będą chciały do niej wracać! Dzieci w przedszkolu są z natury wdzięczne za wszystko, co nauczyciele dla nich przygotują. Rzadko można usłyszeć od kilkulatka, że któraś zabawa mu się nie podobała czy była nudna i bez sensu. Jeżeli jednak dodamy podchody do regularnych programów, niewykluczone, że staną się ulubioną atrakcją, a nauczycielowi zaczną wychodzić uszami. Można wówczas powiedzieć, że osiągnięto pełen sukces!

Zarówno w sugestiach, jak i w artykule autorka rozpoczyna wyjątkowo od bajki, która może posłużyć później jako szablon lub inspiracja do stworzenia podchodów. Przy okazji zawartego w tym numerze „Wychowania w Przedszkolu” scenariusza zajęć na

Dzień Pszczół do przedszkola małych detektywów z biura Tropik zawitał wyjątkowy gość.

 

Bajka Piotruś i Lusia na spotkaniu z pszczelarzem

– Skąd ten pośpiech, dzieci? – zapytał tata Lusi i Piotrusia, który wraz z psem Burkiem odprowadzał bliźnięta do Przedszkola „Jagodowe Wzgórze” w przepięknie wiosenny, majowy poranek. – Czyżby miało się dzisiaj wydarzyć coś wyjątkowego?
– Tak, tak! – odpowiedział Piotruś. – Pani Cieszka zaprosiła dzisiaj do naszej grupy tego pana od pszczół!
– Tak, zaprosiła pszczelarza – odparła Lusia, która zawsze szybciej uczyła się nowych, trudnych słów. 
– No właśnie, pszczelarza!
– O, to rzeczywiście niesamowite spotkanie! – odpowiedział tata, a Burek jakby na znak aprobaty zaszczekał wesoło w stronę rodzeństwa. – Koniecznie zapytajcie go o kawę!
– O kawę? – zdziwiła się Lusia.
– Zgadza się. Spróbujcie się dowiedzieć, czy dzięki jego pszczołom również mamy w domu kawę!
– Tato! – zawołały chórem dzieci, a Piotruś kontynuował: – Przecież pszczoły zapylają kwiaty! Coś ci się musiało pomylić.
– Opowiecie mi wszystko po południu w domu, zgoda? – zapytał tata. 

Uściskał rozweselone maluchy i pomachał im przy wejściu do przedszkola, skąd już same znajdowały drogę do swoich szafeczek i z niewielką pomocą pani Cieszki zdejmowały kurtki i przebierały buty na kapcie. 

Wszystkie dzieci były wyjątkowo pobudzone. Wypatrywały pory, kiedy do ich sali zawita pan pszczelarz, a wiedziały, że stanie się to dopiero po porannej gimnastyce, śniadaniu, toalecie i spacerze. Kolejne punkty dnia przebiegały na rozmowach, szczególnie o pszczelarskim kombinezonie. Od czasu do czasu dzieci zapominały o zbliżającym się wydarzeniu i zajmowały je inne sprawy, ale ostatecznie zawsze wracały do odmierzania czasu do spotkania. 

Podczas spaceru dzieci wyjątkowo zwracały uwagę na rosnące w parku kwiaty i każde po kolei było przekonane, że widziało co najmniej jedną pszczołę. Niektórzy widzieli ich nawet sto i choć pani Cieszce trudno było w to uwierzyć, z entuzjazmem potakiwała i zwracała podopiecznym uwagę, aby nie drażnić owadów, zwłaszcza wtedy, kiedy jest ich aż sto. 

Nareszcie nastała godzina spotkania i ku zaskoczeniu wszystkich do przedszkola zawitał młody pan ubrany w zwykłe spodnie i koszulkę, na której na szczęście był nadruk pszczoły na plastrze miodu. 

Nie tego jednak spodziewały się maluchy. 
– Cześć, dzieciaki! Nazywam się pan Pasieka i opowiem wam dzisiaj wszystko, co chciałybyście wiedzieć o niesamowitych pszczołach!
– Dlaczego jest pan tak ubrany? – wyrwał się z pierwszym pytaniem mały Mikołaj, który zawsze jako pierwszy miał coś do powiedzenia.
– Myślę – pospieszyła z wyjaśnieniem pani Cieszka na widok zdziwionej miny zaproszonego gościa – że dzieci spodziewały się pana w kombinezonie pszczelarskim.
– Nic dziwnego! – odparł radośnie pan Pasieka. – Na szczęście zabrałem go ze sobą i każdy, kto będzie miał na to ochotę, będzie mógł włożyć ten niesamowity kapelusz z siatką ochronną!

Dzieciom od razu poprawiły się humory i chociaż myślały, że przyjdzie starszy pan z brodą, a przynajmniej gęstym wąsem, przyjęły z wyrozumiałością, że na to akurat pan Pasieka nie ma wpływu i jak już jest taki młody, no to trudno. 

Na początku wszyscy tylko czekali, kiedy będzie można przymierzyć niesamowity kapelusz, ale im dłużej pszczelarz opowiadał o niesamowitych pszczołach, tym więcej dzieci chciały wiedzieć. Pokazał im różne fotografie osy i pszczoły, dzięki czemu dzieci dowiedziały się, że pszczoły są mniejsze, bardziej pomarańczowe i puchate, natomiast osy są żółto-czarne i nie wyglądają już tak sympatycznie. 
– Dlaczego te pszczoły w ogóle nas gryzą!? – zapytała Julka, która od początku nie wykazywała aż tak dużego entuzjazmu, gdyż okropnie bała się pszczół, zwłaszcza tego, że mogą ją zaatakować.
– Pszczoły nie gryzą! – odpowiedział radośnie pan Pasieka. – Pszczoły natomiast żądlą. Ale nie martw się, robią to tylko wtedy, kiedy ktoś celowo je zaatakuje, czyli w obronie własnej. 
– A czy to prawda, że pszczoły zapylają nie tylko kwiaty? – zapytał Piotruś, któremu przypomniało się poranne pytanie taty.
– Jak najbardziej! – odpowiedział pszczelarz. – Świetne pytanie! Tak naprawdę to dzięki pszczołom mamy tak wiele pysznych warzyw i owoców. Można powiedzieć, że na dziesięć gatunków roślin aż siedem zapylają pszczoły. Dzięki temu uzyskujemy aż dziewięćdzięsiąt procent żywności na całym świecie!
– To znaczy, że bardzo, bardzo dużo – dodała pani Cieszka, która od razu pospieszyła z mazakiem, którym namalowała na białej tablicy wielkie koło i zamalowała bardzo dużą jego część, tłumacząc, że z całej masy jedzenia aż tyle zapylają pszczoły. 
– To znaczy, że gdyby nie było pszczół, nie mielibyśmy co jeść? – zdziwiła się Luśka.
– Można tak powiedzieć! – odpowiedział pan Pasieka. – Musimy dbać o pszczoły, dlatego moja praca jest tak ważna. 
– Panie Pasieka – zgłosił się Piotruś. – A czy to dzięki pszczołom jest też kawa?

Na sali rozległ się chichot maluchów. Panią Cieszkę zaskoczyło to pytanie, gdyż okazało się, że nawet ona nie zna na nie odpowiedzi. 
– Dokładnie tak! – Pan Pasieka wyjął z torby kolejne ilustracje różnych roślin, owoców, warzyw, zbóż, a nawet niektórych orzechów, bawełny i kawy. – Dzięki pszczołom możemy jeść co rano pyszny chleb, dodawać do potraw oleje, a nawet migdały do ciast lub owsianki. Dzięki nim macie się w co ubrać, a my, dorośli, mamy możliwość wypicia pysznej kawy. Co prawda moje pszczoły mają dostęp tylko do pyłku lipowego i taki właśnie miód produkują, ale gdziekolwiek na świecie ludzie wytwarzają kawę, musi się nią zająć najpierw spory rój pszczół.
– A co z tym miodem? – zapytała Zuzia, która od początku czekała na opowieść o przepysznym i słodkim złocie w słoju, które jej rodzice regularnie kupują, bo jest przecież bardzo zdrowe.

Pan Pasieka opowiedział dzieciom o ulach, plastrach miodu i o tym, jak wiele jego rodzajów może istnieć. Zaprezentował nawet kilka słoiczków, w których miód miał przeróżne odcienie żółci. Jeden z nich był lipowy, inny akacjowy, jeszcze inny wielokwiatowy, a następnych nazw bliźnięta już nie zapamiętały. 

Na zakończenie wszystkie maluchy po kolei włożyły niesamowity kapelusz pszczelarza z ochronną siatką, łącznie z panią Cieszką. Nawet mała Julka, która przecież tak bała się pszczół. 

Lusia i Piotruś po powrocie do domu opowiedzieli rodzicom wszystko, co zapamiętali ze spotkania z panem Pasieką, i postanowili, że będą teraz uważnie zwracać uwagę na wszystkie pracowite pszczoły w okolicy. Mama zaproponowała, że całą rodziną mogliby zaznaczać w kalendarzu te dni w roku, w które zobaczą pszczoły, co pozwoli ustalić małym detektywom, w które miesiące pszczoły mają najwięcej pracy. Biuro Detektywistyczne „Tropik” bez przerwy ma coś do roboty!

 

 

Komentarz do bajki

  1. Jak zwykle na początku bajki zapytaj o imiona bohaterów, p...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy