Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praca z dzieckiem

10 listopada 2017

NR 18 (Czerwiec 2016)

Konflikt wśród dzieci?
Nie ma sprawy

483

Konflikty są nieodłączną częścią życia. Mogą być błahe, ale mogą też przybierać niebezpiecznie groźne formy. To, czy będą dla dziecka swoistą nauką na przyszłość, czy też staną się ciężarem i przeszkodą w budowaniu szczęścia, w dużej mierze zależy od nas – ważnych dla dziecka dorosłych. Jak zatem postępować, by pomiędzy dziećmi nie pojawiła się nadmierna rywalizacja, by grupa stanowiła „zgraną paczkę”, a nie toczyła ze sobą regularne wojny? Na co warto zwrócić uwagę, gdy rodzą się konflikty? Czego się wystrzegać? Oto kilka krótkich zasad, z którymi warto się zapoznać.

Konflikty dotyczą każdego z nas, niezależnie od wieku, statusu społecznego czy materialnego. Ich przyczyny są różne w zależności od naszego temperamentu i miejsca, w jakim znajdujemy się na ścieżce życia. Początkowo są wynikiem dążenia do odrębności od rodzica i kształtowania własnego „ja”, późnej – skutkiem walki o indywidualność, niezależność i prób umacniania swojejroli w związkach z innymi ludźmi. 

POLECAMY

Ucz radzić sobie z konfliktami

Konflikty są wpisane w nasze życie. Nie da się ich uniknąć. Podobnie jak w świecie dorosłych, u dzieci występują one równie często. Jak możemy pomóc dzieciom radzić sobie w sporach? Po pierwsze należy pamiętać, że dla najmłodszych jesteśmy przykładem, więc nasze postępowanie jest dla nich naturalnym wzorem. Równie ważne jest to, w jaki sposób interweniujemy w spory naszych wychowanków.

Interweniuj, ale nie zawsze!

„Kiedy słyszę sprzeczkę, od razu wkraczam – nie mogę słuchać, jak dzieci się kłócą”.
„Wolę, żeby moi wychowankowie radzili sobie sami, kiedy słyszę, że zaczyna się konflikt, po prostu nie zwracam uwagi”. 

Przedstawione powyżej dwa skrajne poglądy, dają do myślenia. Czy można bowiem nauczyć dzieci rozwiązywania konfliktów, interweniując za każdym razem? Albo czy postępowanie, które charakteryzuje się zostawianiem dzieci samym sobie, jest zawsze korzystne i pomocne? 
Generalnie skrajności nigdy nie są dobrymi rozwiązaniami. 
Zatem co robić? Kiedy wkraczać zdecydowanie, a kiedy pozostać z boku?

Skala konfliktu

Konflikty mają na ogół swoje specyficzne poziomy. 

Pierwszy to poziom zwyczajnej sprzeczki, podniesiony głos, wymiana zdań, bez przemocy czy wyzwisk, to zdecydowanie sytuacja, w której nie ma potrzeby interwencji z zewnątrz. Najczęściej tego rodzaju nieporozumienia dzieci potrafią rozwiązać same i trzeba dać im taką możliwość. Poziom drugi to taki, gdzie konflikt się zaostrza, podniesiony głos zmienia się w krzyk, widać, że emocje są na wysokim poziomie. To moment, w którym interwencja może okazać się pomocna. Kiedy zatem wkroczysz do akcji, opisz najpierw to, co widzisz, następnie określ punkt widzenia każdego z dzieci, postaraj się też nie bagatelizować ich problemu (mimo że tobie może wydać się nie warty kłótni), a następnie wyraź wiarę w to, że dzieci same znajdą rozwiązanie tej sytuacji i najzwyczajniej zostaw je z tym. Często dzieci potrafią wymyślić rozwiązanie, które satysfakcjonuje obie strony, a na które nie wpadłby żaden dorosły! 

Kolejny, trzeci poziom, to moment, w którym sytuacja staje się niebezpieczna i dzieci mogą zagrażać sobie wzajemnie. Tu jest potrzebna zdecydowana reakcja, szybkie rozdzielenie skłóconych i danie im chwili, by emocje „ostygły”.     

Powstrzymuj agresję!

Bicie, szarpanie, wyzywanie to, niestety, bardzo częste formy wyrażaniu gniewu czy niezadowolenia przez dzieci. Najprostsze, najbardziej pierwotne, instynktowne, ale przynoszące mnóstwo szkody, zarówno sprawcy jak i ofierze. Tego typu sytuacje są niestety chlebem powszednim w wielu przedszkolach i domach. Bójki i sprzeczki z użyciem siły mogą się zdarzyć nawet zgodnym na co dzień dzieciom. Jak zatem postępować w takich sytuacjach? 

Przede wszystkim stosuj politykę „zero tolerancji dla agresji” (pamiętaj – fakt bycia chłopcem nie usprawiedliwia przemocy!). Pierwszą i podstawową zasadą jest, oczywiście, zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom. Zatem gdy dochodzi do poważnej sprzeczki i widzimy, że komuś może stać się krzywda, dzieci należy zwyczajnie rozdzielić, odesłać do innych pomieszczeń – po prostu sprawić, by w danym momencie zeszły sobie z drogi. Na nic zda się tłumaczenie – tu trzeba szybkiej interwencji! Po fakcie należy, oczywiści, poruszyć ten temat, przypomnieć wcześniej ustalone zasady, to, że nie zgadzamy się na jakikolwiek rodzaj przemocy, i wskazać na inne, akceptowalne formy wyrażania swojej złości. 

Pozwól wyrażać negatywne emocje

Zaakceptuj

Choć nie jest to łatwe, trzeba zaakceptować, że dzieci mogą mieć w stosunku do siebie negatywne uczucia! Tak jak w świecie dorosłych mamy swoje sympatie i osoby, które omijamy szerokim łukiem. Podobnie jest wśród dzieci. Z całą pewnością na nic zda się technika zaprzeczania uczuciom w stylu „To jest twój kolega i musisz go lubić”. Podobna perswazja nie sprawi, że relacja pomiędzy dziećmi ulegnie poprawie. Co zatem robić w takiej chwili? 

Nazywaj emocje

Przede wszystkim zauważ i nazwij to, co dzieje się w danym momencie z dzieckiem: „widzę, że jesteś potwornie wściekły na...” Daj dziecku możliwość wyrażenia tej złości, ale w formie, jaka jest akceptowalna (nie poprzez bicie czy przezywanie). Opisuj i mów o uczuciach, to pomaga w poznawaniu ich mnogości i umiejętności ich odczytywania.

Rozładowuj napięcia

Każdy z nas na swój własny sposób radzi sobie z emocjami. Jeśli jesteśmy szczęśliwi, nie mamy zazwyczaj problemu, by to okazać w formie, która jest przez innych akceptowalna. Nieco trudniej jest z takimi uczuciami jak złość, nienawiść czy poczucie porażki. Uczucia nie mogą być naszym wrogiem, ale też nie możemy pozwolić, by nami władały. Uczmy zatem dzieci od najmłodszych lat skutecznych sposobów redukcji napięć. Najmłodsi są bowiem dopiero na drodze poznawania siebie, swoich reakcji i sposobów radzenia sobie z rozmaitymi niełatwymi stanami, a my dorośli pomagajmy im znanymi sobie sposobami. Jeżeli one okażą się nieskuteczne, szukajmy nowych i nie bójmy się próbować.

Traktuj indywidualnie!

Niezwykle ważne i wbrew pozorom wcale niełatwe jest (zwłaszcza w licznej grupie), by każde dziecko traktować jako odrębną jednostkę – z niepowtarzalną osobowością, wrażliwością, wyglądem czy sposobem bycia oraz specyficznymi pragnieniami. Jedynym wyznacznikiem oceny powinny być indywidualne predyspozycje konkretnego dziecka. Takie podejście sprawi, że dzieci nie będą musiały walczyć między sobą o uwagę dorosłego (co jest jedną z przyczyn konfliktów w grupie).

Nie szufladkuj!

Kiedy rodzi się maluch czy kiedy poznajemy dzieci rozpoczynające naukę w nowej grupie, uważnie je obserwujemy: co lubią, jakie są, jak się zachowują, i, chcąc nie chcąc, przypisujemy im pewne cechy: „odważny” „poukładana” czy „roztrzepana”. Często nieświadomie wpisujemy dzieci w pewne role, a one, chcąc nie chcąc, odgrywają je, niekiedy przez całe życie. Teoria mówi o tym, że część cech jednostki jest zapisana w genach, jednak środowisko (czyli m.in. wychowanie) ma na znaczący wpływ na ludzki charakter. Prawda jest również taka, że rozwój dziecka przebiega skokowo i ma pewne fazy. To, że w danym momencie maluch wydaje się nieśmiały i boi się przysłowiowego własnego cienia, nie oznacza, że tak już pozostanie! Być może za kilka miesięcy to się zmieni i jeśli nie będziemy ciągle o tym mówić i przypominać, minie okres nieśmiałości i maluch stanie się bardziej pewny siebie. Jednak nie pomożemy mu w tym, ciągle przypominając o słabości i nazywając „małym tchórzem” czy „gapą” – chyba, że chcemy aby tym właśnie się stał.

Nie faworyzuj!

Wielu z nas ma swoich ulubieńców, których faworyzuje (zazwyczaj działając nie...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy