Dołącz do czytelników
Brak wyników

Akademia rozwoju nauczyciela przedszkola

8 czerwca 2018

NR 23 (Styczeń 2017)

Stresowi wstęp wzbroniony
Jak nie przenosić stresu z pracy do domu

0 229

Przynoszenie stresu z pracy do domu nie tylko utrudnia nam wypoczynek, lecz także może niekorzystnie wpływać na nasze relacje z bliskimi. Najlepiej więc tego unikać… Tylko jak to robić?

Przenosimy stres z pracy do domu, jeśli już po powrocie w domowe pielesze wciąż myślimy o tym, co wydarzyło się w pracy lub co dopiero ma się wydarzyć i przeżywamy to emocjonalnie. Kiedy stres jest szczególnie silny, może zdarzyć się, że będziemy odreagowywać go na najbliższych lub, co gorsza, wejdzie nam to w nawyk. Dzieje się tak, kiedy przez cały dzień pracy z wysiłkiem hamujemy swoje reakcje emocjonalne i dopiero w domu znajdujemy bezpieczne miejsce dla ich ujścia. Niezależnie od tego, czy w efekcie będziemy bardziej drażliwi i kłótliwi wobec domowników, czy też będziemy narzekać, opowiadając wyłącznie o negatywnych aspektach naszej pracy, będzie to miało niekorzystne konsekwencje – zarówno dla nas samych, jak i dla naszych bliskich. Nasz zły nastrój będzie im się udzielał, kładąc się cieniem na atmosferę w domu. Ale również i my sami cierpimy – gdy przynosimy stres do domu, trudniej jest nam się zrelaksować, zregenerować i odpocząć, trudniej zachować optymizm, trudniej poczuć satysfakcję z pracy zawodowej oraz życia jako całości.

Pozostawienie stresu w pracy, czyli – tak naprawdę – skuteczne zneutralizowanie go, może okazać się łatwiejsze, niż sądzimy. Czasem wymaga tylko drobnych zmian w naszych nawykach, choć powinna mu towarzyszyć też zmiana w naszym sposobie myślenia o stresie i o tym, co się z nim wiąże. Od czego zacząć?

Wytyczanie granic

Nauczyciele są w specyficznej sytuacji, która utrudnia rozgraniczanie pracy i życia prywatnego. Wynika to z faktu, że w charakter tego zawodu wpisane jest zabieranie sporej części pracy do domu. O ile w przypadku wielu zawodów rada „nie zabieraj pracy do domu” jest bardzo słuszna, o tyle w przypadku nauczycieli zwykle jest po prostu niemożliwa do spełnienia. Kiedy więc część naszych zadań musimy wykonywać w domu, trudniej jest nam postawić wyraźną granicę między domem a miejscem pracy.

Można jednak zaradzić i temu. Mając taką możliwość, najlepiej jest zorganizować sobie w domu specjalne miejsce do pracy. Nie musi to być od razu oddzielny gabinet, ale niewielkie biurko z wygodnym krzesłem, ustawione w możliwie zacisznym miejscu, powinno spełnić nasze wymagania. Można też skorzystać z biurka któregoś z domowników (np. uczącego się dziecka). Ważne jest, by z naszego punktu widzenia było to miejsce służące tylko do pracy. Jeśli swoją pracę wykonujemy w domu w tym samym miejscu, w którym później się relaksujemy (np. na kanapie przed telewizorem), to nie tylko trudniej nam się na niej skupić, lecz także wytwarzamy specyficzne skojarzenia z tym miejscem. Nasza kanapa kojarzy się nam już nie tylko z odpoczynkiem czy rozrywką, ale też z pracą zawodową. W efekcie może mniej sprzyjać i jednemu, i drugiemu. Pracując na niej, możemy częściej czuć impuls, by zrobić sobie przerwę (przy czym nie ma w tym nic złego, dopóki jest to krótka, zaplanowana przerwa, a nie przeciągające się unikanie powrotu do pracy). Z kolei w chwilach przeznaczonych na wypoczynek trudniej będzie nam się zrelaksować, bo kanapa będzie nam przypominała o pracy i obowiązkach.

Jeśli nie mamy możliwości wydzielenia odrębnego miejsca do pracy, warto postarać się o wprowadzenie jakiejkolwiek innej zmiany. Jeśli musimy pracować na kanapie – to lepiej usiąść w innym niż zwykle miejscu (inaczej niż np. gdy oglądamy telewizję). Jeśli przy stole jadalnym – to na innym miejscu, niż kiedy jemy.

W wytyczaniu granic między pracą a życiem prywatnym pomoże nam też ustalenie konkretnych godzin, które poświęcamy na pracę w domu. Należy postarać się, by godziny te były ustalone jak najbardziej praktycznie, tak by w naturalny sposób odpowiadały naszym potrzebom. Spójrzmy kilka tygodni wstecz – w jakie dni pracujemy w domu najwięcej, a w jakie mniej? Ile godzin każdego dnia potrzebujemy? Następnie ustalmy sobie, w jakie dni i jak długo oraz
w jakich konkretnie przedziałach czasowych będziemy pracować w domu. W miarę możliwości należy zadbać o to, by przynajmniej dwa dni w tygodniu mieć wolne od pracy 
w domu (np. w weekend). Jeśli to niemożliwe, to choć jeden dzień. Jeśli jednak sądzimy, że może to być najwyżej jeden dzień, w pierwszej kolejności zastanówmy się, czy na pewno? Może moglibyśmy (i powinniśmy) pracować w domu mniej niż do tej pory?

Rytuały wyjścia

Przyjrzyj się sposobowi, w jaki wychodzisz z pracy. Rozstaniu ze stresem wcale nie będzie sprzyjało pospieszne wyjście z pracy, kiedy tylko będzie to możliwe. Lepiej będzie, kiedy ostatni kwadrans obecności w pracy poświęcimy na uspokojenie się i zwolnienie obrotów – nawet gdyby to oznaczało, że zostajemy w pracy kilka minut dłużej. Możesz zostać jeszcze krótką chwilę i wykonać jakieś proste ćwiczenie relaksacyjne. Pomoże tu choćby kilka – kilkanaście oddechów przeponowych i kilkukrotne przeciąganie się – by rozluźnić mięśnie. Jeśli są jakieś czynności, które musisz wykonać rano zaraz po przyjściu do pracy, spróbuj przynajmniej część z nich zrealizować dzień wcześniej przed wyjściem z pracy, np. posprzątaj na swoim biurku, przygotuj na kolejny dzień pomoce biurowe czy naukowe, poukładaj papiery w szafce. O wiele lepiej robić to spokojnie na koniec dnia pracy, niż rano w pośpiechu. W ten sposób wypracujemy sobie rytuał, który będzie dla naszej psychiki sygnałem: to już koniec na dziś, wracam do domu!

Częścią tego rytuału może też być życzliwe, wesołe pożeg- nanie z koleżankami i kolegami. Nawet jeśli dzień był ciężki i trzeba zmuszać się do uśmiechu, warto ten wysiłek podjąć. Badania dowodzą, że sam fakt, że się uśmiechamy, może korzystnie wpływać na nasze samopoczucie, całkiem jakby umysł chciał dostosować się do sygnałów wysyłanych przez ciało. Poza tym, może wcale nie musimy się „zmuszać” i wystarczy nam zmiana perspektywy? Sympatyczne pożegnania to coś miłego, co korzystnie wpływa na relacje w zespole i nasze własne samopoczucie. Nawet kiedy mamy kiepski nastrój, mogą sprawić nam przyjemność. Jeśli spojrzymy na to w ten sposób, może się okazać, że miłe pożegnanie to właś- nie coś, na co mamy ochotę po ciężkim dniu.

Wbrew pozorom znaczenie może mieć też sam sposób, w jaki wracamy do domu. Jeśli codziennie wracamy pieszo czy samochodem tą samą trasą, łatwo wpadniemy w rutynę. Rutyna spowoduje z kolei, że przestaniemy zwracać uwagę na to...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy