Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

15 listopada 2017

NR 21 (Listopad 2016)

Podstawy ekonomii w przedszkolu? Dlaczego nie

0 342

Uczymy dzieci zasad dotyczących bezpiecznego poruszania się na drogach i chodnikach, ale warto też zapoznawać je z zasadami regulującymi funkcjonowanie w świecie konsumenckim. Jak przekazywać podstawową wiedzę o zjawiskach ekonomicznych w edukacji przedszkolnej? Jakie pojęcia i mechanizmy można przedstawić dzieciom, aby powoli kształtować z nich odpowiedzialnych konsumentów?

Każdy wiek jest dobry, aby zacząć oswajać się z prawami rządzącymi rynkami finansowymi, szczególnie, że dziecko praktycznie od momentu narodzin staje się konsumentem, najpierw pośrednim, ale coraz szybciej bezpośrednim (bierze udział w zakupach, a rodzice kierują się jego preferencjami). Dlatego tak liczne reklamy są konstruowane w taki sposób, aby przyciągały uwagę dzieci i budziły ich zainteresowanie, z nadzieją, że dziecko skojarzy produkt w czasie najbliższej wizyty w markecie). 

 

Jak podaje Słownik Języka Polskiego PWN, ekonomia to:

■    «nauka o prawach rządzących produkcją, wymianą i podziałem dóbr w społeczeństwie; też: nauka o racjonalnym gospodarowaniu» /…/
■    «umiejętność racjonalnego użytkowania czegoś»



«Zaraz, zaraz... – zaprotestować może ktoś – jak mam wytłumaczyć dzieciom takie abstrakcyjne pojęcia jak „poddział dóbr” czy „gospodarowanie”»?
W tym artykule zajmiemy się podstawami, takimi jak: pieniądze, wymiana (kupno i sprzedaż), oszczędzanie (czyli o gratyfikacji płynącej z odraczania), reklam oraz ich wpływie i budowanie krytycznego podejścia do zawartych w nich treści. 

Edukacja ekonomiczna – kiedy i po co?

Pod pojęciem edukacji ekonomicznej rozumie się proces zaznajamiania konsumentów (tu dzieci) z szeregiem pojęć i zasad rządzących rynkami finansowymi. Zanim rozpoczniemy, warto się zastanowić, co, po co i w jaki sposób chcemy wprowadzić do ekonomicznej edukacji przedszkolnej. 

Napotkamy też na ograniczenia rozwojowe: im młodszy przedszkolak, tym trudniej mu pojąć pojęcia abstrakcyjne (czyli niezbędna jest praca na konkretach), umiejętności matematyczne (liczenie, zachowanie stałości zbioru, dodawanie, szacowanie) dopiero się kształtują, ponadto małe dzieci są natychmiastowe i konkretne – żyją tu i teraz, więc planowanie przyszłości (a nawet tego, co będą robiły po obiedzie) jest dla nich trudne. I tak np. większość dzieci w wieku przedszkolnym będzie przekonana, że garść monet jedno- czy dwugroszowych jest „cenniejsza” niż moneta dwu- czy pięciozłotowa – lepiej mieć więcej (ilościowo) niż mniej – sądzi przeciętny trzylatek. 

Świadomość, czym jest pieniądz, na co można go wymienić, dopiero się u nich kształtuje. Naturalne jest też to, że dziecko – w większości przypadków – wybierze rzecz materialną, zamiast monety lub banknotu, który nie jest postrzegany jako coś wartościowego. Nawet jeśli dziecko zdążyło się nauczyć, że pieniążki są „ważne”, to i tak zwykle ma niewiele doświadczeń samodzielnego kupowania rzeczy w sklepie, nie mówiąc już o sprawdzaniu cen czy porównywania ich. Nie wie też, ile powinna kosztować dana rzecz, bo świadomość konsumencka kształtuje się w toku doświadczeń i prób, a tych kilkulatek – z oczywistych względów – ma niewiele. 

„Przypomnij Wróżce-Zębuszce, że ja wolę zabawki niż pieniążki” mówi kilkulatka, chowając ząb pod poduszkę. Dziewczynka ma mało doświadczeń dokonywania samodzielnych zakupów w sklepie, nie chce też czekać na potencjalną nagrodę za ząb do momentu, kiedy w końcu znajdzie się w sklepie. Woli konkretną nagrodę natychmiast. 

„A wiesz, że duże opakowanie ciastek kosztuje mniej niż dwa małe?” – dzieli się kilkulatek swoim odkryciem. Aby dokonać tego odkrycia, chłopiec musiał opanować takie umiejętności jak: rozpoznawanie cyfr, rozpoznawanie wielkości, dodawanie i porównywanie. Musiał dokonać oglądu sytuacji i wyciągnąć logiczne wnioski. To kilka skomplikowanych operacji zakończonych poprawnym wnioskiem. Wielu dorosłych często nie potrafi dokonać porównania w podobnej sytuacji lub nie zadaje sobie tego trudu.

Z jednej strony zatem utrudnieniem w edukacji ekonomicznej dzieci jest ich poziom rozwoju, z drugiej – brak doświadczeń konsumenckich i szerzej – życiowych, związanych z wejściem w rolę kupującego lub dokonującego wyborów. Tym niemniej ważne jest, aby wprowadzać dzieci w świat ekonomii, używając metod, słów i środków dostosowanych do ich poziomu rozwoju.

Główne obszary aktywności w dziedzinie EE (edukacji ekonomicznej) obrazuje wykres 1.

 

Wykres 1. Główne obszary aktywności w edukacji ekonomicznej

 

Oczywiście, przedszkole nie może wyręczyć rodziny w każdej z tych sfer, ale w wielu może ją wspomóc. Przyjrzyjmy się, w jaki sposób. 

Po co są pieniądze i skąd się biorą?

Wbrew pozorom – i częstemu przekonaniu dzieci – nie ze ściany ani z banku. 

Rozmowy o pieniądzach zaczynamy wcześnie i – jak zawsze przy dzieciach – od konkretów, czyli wspólnego oglądania monet i banknotów (mogą to być egzemplarze prawdziwe lub przeznaczone do zabawy atrapy), zliczania ich, nazywania, grupowania. 

Wiedzę wprowadzamy stopniowo. Na początku zajmujemy się całymi złotówkami, potem dopiero wprowadzamy grosze. Trzeba pamiętać, że tylko niektóre dzieci przedszkolne będą gotowe na operowanie liczbami z zakresu 1–100. Przedszkolaki myślą konkretnie, więc pieniądz wirtualny jest dla nich abstrakcją. Nie jest zalecane zbyt wczesne wprowadzenie idei karty płatniczej. Zawsze zaczynamy od realnych pieniędzy.

Kolejnym etapem jest zrozumienie idei wymiany – kupowanie polega na tym, że oddajemy pieniądze, a w zamian otrzymujemy produkty. Podstawowa wiedza powinna dotyczyć wartości pieniądza i tego, że jeśli go wydamy, to go nie ma. Jest to dobry czas na zabawę w sklep oraz na wizytę w prawdziwym sklepie.

Warto uświadamiać dzieciom, że różne rzeczy mają różną wartość i pokazywać, co ile kosztuje – co za ile pieniędzy można kupić. Będzie to profilaktyka naciągnięć przez nieuczciwych sprzedawców, których często doświadczają dzieci dopiero zaczynające swoją przygodę z kupowaniem. Dziecko powinno wiedzieć, że lizak może kosztować 2–3 złote, a nie 10 – i jeśli spotka taką cenę, warto, aby powiedział o tym dorosłemu. Warto uczyć dzieci uważności i zachęcać do konsultacji, zanim zakupią (nawet z własnego kieszonkowego) pamiątkę na wycieczce przedszkolnej czy szkolnej.

Przeciętnym pięciolatkom wydaje się, że rodzice pieniądze po prostu mają. Przynoszą z banku. Jest to dobry czas, aby wprowadzać pojęcia związane z pracą, zawodami i zarabianiem oraz wskazywać na związek między wykonywaną aktywnością zawodową, a otrzymywanym wynagrodzeniem. Następnym krokiem będzie uświadamianie związku między wysokością zarobków a kwalifikacjami oraz wkładem pracy. 

 

Przyjmuje się, że edukacja ekonomiczna (EE) zajmuje się budowaniem świadomości konsumentów (czy to dzieci, czy dorosłych) w czterech podstawowych obszarach:

  • świadomości pieniądza – czyli czym jest, do czego służy, jak powstał, w jaki sposób może być używany (inwestowany, oszczędzany itp.), na czym polega obrót pieniężny, jak działają rynki finansowe, giełda, ale też sklep, czy niewielkie przedsiębiorstwo, czy też gospodarstwo domowe,
  • świadomości działania reklamy, jej wpływu na zachowania konsumenckie, stosowanych metod manipulacji i perswazji, zachęcających do nabywania dóbr, wykorzystywanie sposobów na nieuleganie jej wpływom, oddzielania treści informacyjnych od marketingowych,
  • zachęcania do świadomego i czynnego udziału w planowaniu, rozporządzaniu, kontrolowaniu i budowaniu budżetu własnego i rodzinnego,
  • kształtowania nawyków i mechanizmów sprzyjających oszczędzaniu, racjonalnemu gospodarowaniu środkami (nie powinno się wydawać więcej, niż się ma), samokontroli, a w tym – co szczególnie ważne – umiejętności odraczania nagrody (która leży u podstawy wszelkich inwestycji i oszczędności).


 

Lepiej zjeść cukierka od razu, czy poczekać chwilę i potem dostać dwa?

Czyli o umiejętności odraczania gratyfikacji jako wstępie do nauki oszczędzaniaW latach 60. ubiegłego wieku psycholog Walter Mischel 
z Uniwersytetu Stanford, przeprowadził badanie na grupie ok. 650 dzieci z pobliskiego przedszkola. 

Dzieciom – w wieku 4–5 lat – prezentowano stolik ze słodyczami i pozwalano wybrać ulubiony rodzaj. Ponieważ większość dzieci wybierała pianki, eksperyment nosi nazwę Testu Marshmallow – od nazwy tego rodzaju słodyczy. Po ustaleniu ulubionego rodzaju słodkiej przekąski, dziecko pozostawiano samo w pokoju z jedną pianką (lub ciastkiem) i następującym poleceniem: możesz zjeść swój cukierek lub poczekać, aż wrócę i wtedy dostaniesz dwa. Nie podawano, po ilu minutach dorosły się pojawi, wychodząc z założenia, że dzieci w tym wieku nie potrafią jeszcze oceniać upływu czasu. Dorosły wracał z nagrodą po 15–20 minutach. Dzieci zostawiane same w pokoju próbowały rozmaitych strategii powstrzymywania się od pokusy – zamykały oczu, próbowały zasnąć, wąchały lub lizały smakołyk. Jednak tylko 30% z nich było w stanie doczekać powrotu dorosłego i odebrać nagrodę. Reszta „oblewała” test, zjadłszy smakołyk wcześniej. 

Co najciekawsze – eksperyment nie zakończył się w latach 70. 
Badano losy dzieci z stratfordzkiego przedszkola w następnych latach, w toku ich dorastania, a potem dorosłego życia. Jakie były wnioski z tych badań?

Dwanaście lat później dzieci, które przeszły pomyślnie Test Marshmallow, prezentowały znacznie wyższy poziom samokontroli we frustrujących sytuacjach, lepiej radziły sobie ze stresem, mniej ulegały pokusom. Były też mniej skłonne do rozpraszania się, bardziej inteligentne, samodzielne i pewne siebie. Jako uczniowie szkół średnich uzyskiwały lepsze wyniki w testach na kompetencje i wiedzę przedmiotową. Miały też znacznie mniej problemów z narkotykami i szczuplejszą sylwetkę w późniejszym wieku.

Jako dorosłe osoby, które wytrwały w teście, wytrwalej dążyły do swoich celów, miały lepsze wykształcenie i istotnie niższy wskaźnik masy ciała BMI. Miały większe poczucie własnej wartości, lepiej radziły sobie ze stresem, osiąganiu zaplanowanych celów i realizacją planów. 

Test Marshmallow powtarzany był potem wielokrotnie, w różnych środowiskach i kulturach. Wyniki zawsze były podobne – umiejętność odraczania gratyfikacji (czyli powstrzymania się od natychmiastowej przyjemności w...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy