Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

17 listopada 2017

NR 25 (Marzec 2017)

„Dlaczego on jest taki niedojrzały?”
czyli o emocjonalności przedszkolaków w praktyce

0 271

W jaki sposób w czasie codziennej pracy edukacyjno-wychowawczej można pracować nad dojrzałością emocjonalną dzieci przedszkolnych? Podstawowe założenie, które należy przyjąć, brzmi: „Małe dziecko jest niedojrzałe emocjonalnie” lub raczej: „Może na takie wyglądać, jeśli używamy do jego oceny dorosłych standardów dojrzałości emocjonalnej”.

Emocjonalność przeciętnego przedszkolaka nie przypomina emocjonalności dorosłego. Więcej – jeśli dorosły reagowałby tak, jak przedszkolak, doszukiwalibyśmy się zaburzeń w jego zachowaniu. Dlaczego więc próbujemy mierzyć małe dzieci nasza miarą? Przedszkolaki mają prawo być niecierpliwe, szybko się wzbudzać, przechodzić błyskawicznie z jednego stanu emocjonalnego w drugi i reagować wzmożoną ruchliwością (w przypadku dzieci generalnie ruchliwych) lub wycofaniem 
(w przypadku dzieci spokojniejszych) w sytuacji pobudzenia emocjonalnego. Mają prawo złościć się, nie umieć rozwiązywać konfliktów i nie słuchać argumentów, kiedy zalewają je emocje. A „zalanie emocjonalne” to jeden z najczęstszych stanów emocjonalnych dziecka. Stanów adekwatnych rozwojowo – dodajmy. 

Narastanie napięcia emocjonalnego u dorosłych 

Każda emocja to pobudzenie w ciele, emocje mają komponent fizjologiczny. Wzrasta ciśnienie krwi, spłyca się oddech, przyśpiesza tętno. Potrzeba czasu, aby te parametry wróciły do stanu wyjściowego: u osoby dorosłej – ok. 30 min. 
Skoro więc uspokajanie ciała polega na uspokajaniu oddechu, to dlaczego rozzłoszczonym, wściekłym dzieciom zaleca się kopanie, uderzanie w poduszkę itp.?
Wyobraźmy sobie pobudzenie jako skalę – od 1 do 10.

1         2         3         4         5         6         7         8         9         10

1 – to lekkie pobudzenie, które łatwo jest opanować. 
10 – to pobudzenie tak silne, że człowiek ma ochotę krzyczeć, uderzać, rzucać – nie kontroluje siebie. Każdemu na pewno kiedyś przydarzył się taki stan: niepohamowana wściekłość. Czy pomogłoby wtedy, gdyby ktoś kazał się nam po prostu uspokoić? Czasem potrzeba, żeby emocje zeszły z człowieka poprzez działanie. Dorosłym pomaga sport czy sprzątanie. Jeśli nie mają szansy na akceptowalne społecznie fizyczne rozładowanie emocji – często krzyczą na innych, są nieprzyjemni, stosują zachowania bierno-agresywne, zamykają się w sobie, obrażają itp. Wykazano też związek między hamowaniem emocji a pojawianiem się objawów somatycznych o niejasnej etiologii lub zaostrzaniem objawów istniejących chorób. 

Wracając do skali: jeśli pobudzenie plasuje się u dołu skali (1–3), dość łatwo je opanować i wtedy standardowe „uspokój się”, nawet powiedziane samemu sobie, z reguły wystarcza. Pobudzenie średnie (4–7) wymaga bardziej zaawansowanych środków. Zwykle pomaga rozmowa o tym, co człowieka zdenerwowało, nazwanie emocji, uświadomienie sobie swojego stanu i jego przyczyn. Czasem udaje się to zrobić samemu, czasem potrzeba jednak pomocy przyjaciela, współmałżonka, partnera itp. Niektórym pomaga bliskość, inni zaś wolą sami przetrawić emocje lub przekuć je w działanie. Zaobserwowano korelację między płcią a sposobem reagowania w sytuacji stresowej (silnego pobudzenia). Kobiety potrzebują rozmowy, odreagowania w kontakcie z inną osobą, mężczyźni – częściej szukają samotności lub zajmują się konkretnymi czynnościami (majsterkowanie itp.). Można się spodziewać, że inaczej w sytuacji silnego napięcia reagować będą dziewczynki, inaczej chłopcy. Warto wykorzystać tę różnicę w sytuacji codziennej pracy z dziećmi. 

Kiedy jednak pobudzenie jest bardzo wysokie (8–10), po pierwsze potrzeba czasu, aby dojść do stanu równowagi (przypominam: aby uregulowały się wskaźniki fizjologiczne, musi minąć ok. 30 min. w przypadku osoby dorosłej). Często też standardowe sposoby radzenia sobie z pobudzeniem nie działają. W krańcowych przypadkach sięgamy po fizyczne sposoby na rozładowanie emocji. Sposoby mniej lub bardziej konstruktywne. Ratuje nas to, że krańcowe pobudzenie (z górnych sfer skali) osiągamy dość rzadko. Jest sporo sposobów na to, aby nie dopuścić do eskalacji emocji – uczymy się ich w toku socjalizacji, dojrzewając emocjonalnie. 

Emocjonalna kawa – ćwiczenie: 

Wyobraź sobie szklankę z napojem: kawę z warstwą bitej śmietany na wierzchu. Nieważne, czy lubisz śmietanę, czy nie – zwykle będziesz dostawał(a) kawę razem ze śmietaną. 

Aby napić się kawy, będziesz potrzebował(a) usunąć w jakiś sposób śmietanę – zjeść ją, odłożyć, wyrzucić, pozwolić zjeść komuś innemu itp. Każdy pomysł jest dobry. 

A teraz pomyśl, że kawa obrazuje logiczne myślenie małego dziecka – zdolność do przyjmowania argumentów, rad, dyskutowania, spokojnego rozważania wszystkich za i przeciw. Bita śmietana na wierzchu to dziecięce uczucia, wszystkie emocje – i te trudne (złość, lęk, rozdrażnienie), i te postrzegane jako „pozytywne” (radość, ekscytacja). 

Bita śmietana (emocje) blokuje dostęp do kawy (rozumu). Kiedy dziecko przybiega rozemocjonowane, próba spokojnego (rozumowego) wyjaśnienia sytuacji skazana jest na niepowodzenie. Trzeba najpierw usunąć bitą śmietanę – czyli zaopiekować się emocjami dziecka.

 

 

Jak wygląda narastanie pobudzenia emocjonalnego u dzieci?

Podobnie jak u dorosłych, tylko szybciej. Dzieci nie mają wypracowanych mechanizmów kontroli, dodatkowo – ich dojrzałość emocjonalna dopiero się kształtuje. 

Emocjonalność dziecka w wieku przedszkolnym rządzi się swoimi prawami, a to, co często uznaje się za niedojrzałość, jest naturalnym etapem w rozwoju. 

Emocje dzieci przedszkolnych są specyficzne. Przedszkolaki cechuje silna afektywność, zmienność i labilność. Małe dzieci są bardzo emocjonalne. Przeżywają wszystko „całym sobą” – kiedy dziecko jest szczęśliwe, całe się porusza, kiedy jest smutne – widać to w całym jego ciele. Emocje są krótkotrwałe, dzieci łatwo i płynnie przechodzą z jednego stanu w drugi. Są też bardzo gwałtowne – wydają się całkowicie brać dziecko we władanie. 

Dorosły czuje zwykle narastanie emocji, u dziecka przeskok może nastąpić błyskawicznie, emocje zalewają dziecko, wydaje się, że od razu są na najwyższym punkcie skali. Nie da się „oduczyć” dziecka emocjonowania się – choć to wydaje się zamierzeniem niektórych nauczycieli. 

Da się natomiast nauczyć dzieci kontroli nad emocjami – czyli rozpoznawania, co się z nimi dzieje oraz konstruktywnego wyrażania tego stanu. Nieco niżej przedstawię, jak można to robić z technicznego punktu widzenia. Zanim jednak przejdziemy do schematu, zajmijmy się różnicą między emocją a zachowaniem. 

Różnicowanie emocji od będących ich następstwem zachowań

Osobom pracującym z przedszkolakami zdarza się pomijać aspekt emocjonalny i przechodzić od razu do próby korekcji zachowania dziecka. Dzieje się tak często w przypadku trudnych zachowań występujących u dzieci, np. agresji. Dorosły pomija aspekt pobudzeniowy będący podstawą trudnego zachowania, natomiast skupia się na próbie wymuszania zmiany zachowania – czy to poprzez kary, czy konsekwencje, czy nagradzanie zachowań pożądanych. Powodem takiego działania „na skróty” jest brak czasu, presja ze strony innych, czasem też brak umiejętności, utrwalone nawyki czy brak wglądu w emocjonalność małego dziecka. 

Tymczasem nie da się pracować z przedszkolakiem w oderwaniu od jego emocjonalności. Emocje są u maluchów zawsze na wierzchu, są pierwsze, poprzedzają poznanie i działanie. Skupianie się tylko na końcowym zachowaniu przypomina leczenie choroby poprzez usuwanie objawów, bez zajmowania się przyczynami. Możemy uzyskać poprawę, ale nie będzie ona trwała. 

Często rozmawiając z rodzicami czy nauczycielami o przedszkolakach, używam zwrotu „emocjonalna kawa”. Zachęcam do spojrzenia na rysunek na stronie 5. 

Często jest tak, że w sytuacji konfliktu czy trudnego zachowania dziecka zajmujemy się jego zachowaniem, próbujemy dojść przyczyń, znaleźć winnego, wykonać szeroko pojętą wychowawczą „pracę”, która ma „naprawić” dziecko. Chcemy doprowadzić do jak najszybszej korekty niewłaściwego zachowania. Czyli – używając analogii z kawą – próbujemy znaleźć dojście do napoju z pominięciem warstwy bitej śmietany. To może się udać (podobnie jak w przypadku napoju – można użyć słomki, prawda?), jednak efekt będzie krótkotrwały. Emocje nadal będą zalegały w dziecku, oddziałując na jego przyszłe zachowania (podobnie jak bita śmietana będzie zalegać w naczyniu po triku ze słomką). 

 

Kontrolowane fizyczne odreagowanie emocji – dobre czy złe?

Aktywność fizyczna – bieganie, skakanie, ściskanie, rzucanie się, ale też uderzanie, bicie, popychanie – jest jednym z podstawowych sposobów na rozładowywanie napięcia emocjonalnego u małych dzieci. Jako takie jest bardzo skuteczne, pod warunkiem, że ustalimy wachlarz zachowań akceptowanych, które dziecko może wykonać w sytuacji pobudzenia. 

Niektórzy mają obawy, czy zgoda na fizyczne wyrażanie emocji nie zostanie przez dziecko odebrana jako przyzwolenie na agresję względem innych osób czy przedmiotów oraz czy takie zachowanie nie zostanie na stałe wpisane do repertuaru zachowań dziecka (nie zostanie wyuczone „na zawsze”).

Musimy po pierwsze – pamiętać, że ta metoda ma charakter przejściowy, jest rodzajem protezy, która pomaga dziecku przejść przez okres nauki kontroli emocji. Czymś takim, jak boczne kółka przy rowerze. Potrzebna jest w danym momencie nauki, potem już nie. 

Aby fizyczne odreagowywanie mogło przynieść korzyść dla dziecka, po pierwsze musi ono dostrzegać związek między emocją a pobudzeniem w ciele. Po drugie – musi znać wachlarz dozwolonych aktywności fizycznych, które może wykonywać. Pula ta powinna być omawiana z dziećmi w momencie, kiedy są spokojne, np. jako element codziennej pracy wychowawczej. 

W warunkach przedszkolnych sprawdzają się worki sako (ze styropianowym granulatem) – można się na nie rzucać, turlać po nich, kopać w nie. Użyteczne są też nadmuchiwane „worki bokserskie” z wodą w podstawie – działające na zasadzie wańki-wstańki.

 

Jak uczyć dzieci adekwatnego wyrażania emocji? 

Żeby reagować adekwatnie emocjonalnie w trudnej sytuacji, dziecko musi dokonać kilku ważnych kroków.

Po pierwsze – odczuwam poruszenie w ciele

To pierwszy krok – zauważanie, że każda emocja ma odbicie w ciele. Dla dzieci – ba, nawet dla części dorosłych – wcale nie jest to oczywiste. Tymczasem za każdym razem, kiedy coś przeżywamy, czujemy poruszenie w ciele. Dorosły potrafi to poruszenie nazwać: „Jestem rozzłoszczona”, „Jestem podekscytowana, więc boli mnie brzuch...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy