Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

13 listopada 2017

NR 20 (Październik 2016)

Każdy, kto się urodził, kiedyś umrze
Wskazówki, jak rozmawiać z dziećmi o śmierci

616

Koniec października i początek listopada to naturalny czas, żeby rozmawiać z dziećmi o śmierci i umieraniu. Właśnie wtedy zyskują one większą gotowość do zadania pytań na ten temat. Podpowiadamy, jak poruszać kwestie śmierci i umierania w rozmowie z przedszkolakami, jak odpowiadać na najczęściej pojawiające się pytania, jakich słów warto używać, a jakich lepiej zdecydowanie unikać w czasie takich rozmów.

Zbliża się listopad, czyli czas, kiedy w naszej kulturze temat śmierci, odchodzenia, umierania staje się szczególnie bliski każdemu. Zwykle raczej go unikamy, ale pierwszy listopada to szczególne święto. Odwiedzamy groby naszych bliskich, zostawiamy tam znicze i kwiaty, wspominamy ich, sprawiamy, że zaczynają znów być i żyć obok nas – w naszych wspomnieniach, opowieściach, na zdjęciach. 

POLECAMY

Śmiertelnie trudny temat

W obecnych czasach temat śmierci i umierania jest usuwany z codzienności. Owszem, pojawia się w mediach, kampaniach społecznych, ale praktycznie nawet dorosły człowiek nieczęsto osobiście obcuje ze śmiercią. Ludzie rzadko umierają w domach, w towarzystwie innych. Popularne kiedyś zwyczaje pogrzebowe – przechowywania ciała po śmierci w domu, żegnania się z nim, procesji przez całą wieś, osadę, a nawet wystawiania zwłok w otwartej trumnie – są praktykowane rzadko lub wcale. Skoro dla dorosłych jest to odległy temat, jasną sprawą jest, że jeszcze bardziej odległy będzie dla dzieci. Tymczasem narodziny i  śmierć to jakby awers i rewers tej samej monety – nie występują bez siebie. Rozmawiamy z dziećmi o narodzinach, analogicznie powinniśmy więc mówić o śmierci. 

Śmierć to drugi – obok seksualności – temat, który dotyczy każdego człowieka. Każdy ma płeć, każdy też kiedyś umrze. Zanim zaczniemy rozmawiać z dziećmi, warto się zastanowić, jakie skojarzenia i emocje budzi ta kwestia u każdego z nas. Jeśli przeważa silny lęk, jeśli właśnie teraz towarzyszysz komuś w odchodzeniu lub niedawno doświadczyłeś utraty bliskiej osoby, jesteś w okresie żałoby, nie powinieneś podejmować z dziećmi tematów związanych ze śmiercią i odchodzeniem. 

Prawdopodobnie emocje będą za silne, aby przedstawić obiektywne fakty, oddzielić je od wierzeń i przyznać się do niewiedzy. Zdecydowanie warto za to podzielić się tymi emocjami z życzliwą osobą, co pomoże poradzić sobie z nimi. W przyszłości zaś – pozwoli wrócić do tego tematu w pracy z maluchami. 

Poza naszymi emocjami – którymi często zdarza się „zarazić” dziecko – tym, co najbardziej utrudnia rozmowy o umieraniu, jest właśnie brak wiedzy, szczególnie o tym, co dzieje się PO. O ile w przypadku rozmów o seksualności borykać się musimy tylko (aż?) z naszymi emocjami, może zawstydzeniem, może obawą przed śmiesznością, to w przypadku śmierci najtrudniejsze jest to, że po prostu nie znamy odpowiedzi na większość pytań dziecka. Nikt ich nie zna, choć religie podsuwają różne rozwiązania. Trzeba jednak pamiętać, że tak naprawdę nikt NIE WIE, co się dzieje po śmierci.

Wiem a wierzę – czyli jak w rozmowie przedstawiać fakty, a jak wierzenia

Generalnie wiemy, czym w sensie biologicznym jest śmierć, ale nie wiemy, co się dzieje po niej. Jeśli przyjmiemy wersję minimalistyczną, czyli uznamy, że człowiek to tylko mechanizm biologiczny, wyjaśnienie śmierci jest proste: organizm funkcjonuje, a potem przestaje. W naszej kulturze (a także wielu innych) obecne jest jednak przekonanie, że człowiek składa się z części materialnej (czyli ciała) i niematerialnej (duszy). I to rodzi pytanie: co po śmierci dzieje się z duszą? Zwykle dzieci znają wersję mówiąca o tym, że dusza po śmierci idzie do nieba. Informacja ta daje nadzieję, pozwala wierzyć, że kres życia biologicznego nie jest całkowitym kresem naszego istnienia. 

Religia katolicka (podobnie jak inne) pozwala, przynajmniej częściowo, wyjaśnić i naświetlić kwestie życia i śmierci. Warto pamiętać, aby oddzielać fakty (wiedzę) od wierzeń. Ja zwykle dodaję zwrot „ja wierzę” lub „ludzie wierzą”, jeśli przechodzę do spraw związanych z egzystencją po śmierci. Mówię też wprost, że naprawdę nikt nie wie, jak to jest. Ponieważ nikt nie wrócił z nieba i nie mógł o tym opowiedzieć. 

Rozwojowo – jak dzieci pojmują zjawisko śmierci w zależności od ich wieku

Małe dzieci – 2-, 3-letnie – nie pojmują śmierci. Śmierć jest dla nich pojęciem abstrakcyjnym. Dzieci w tym wieku nie rozumieją ani pojęcia czasu, ani zasady nieodwracalności zdarzeń. Przejmują za to emocje osób dorosłych, które doświadczają żałoby – smutek, gniew, żal. Czy małym dzieciom mówimy o śmierci? Jeśli przydarzy się w rodzinie – oczywiście tak. Choć nie rozumieją, to ważne jest, aby uzyskały informację, że babcia umarła, a nie np. wyjechała do innego miasta. Pewnego dnia zaczną rozumieć, czym jest śmierć, więc warto, żeby znały prawdę. Uważam, że dzieciom należy mówić prawdę, nie zatajać informacji. Oczywiście, używając języka dostosowanego do ich możliwości percepcyjnych. 
O przydatnych zwrotach i sformułowaniach piszę niżej. 

Dzieci 3–5-letnie postrzegają śmierć jako zjawisko odwracalne. Nie wiedzą, co to znaczy „na zawsze”, czy „nigdy”. Babcia poszła do sklepu, a potem wróciła, więc jak poszła do nieba, to też wróci, prawda? Kiedy? Jutro? Czy może zejdzie po drabinie, czy raczej samolotem? Dziecko może szukać zmarłej osoby i dopytywać o nią. 

Dwu-, trzy-, czterolatkowi warto mówić o śmierci, wykorzystując wiadomości o funkcjach życiowych, które ustaną (oddech, ruszanie się, jedzenie, mówienie). To konkretne informacje, zrozumiałe dla malucha. Trzeba pamiętać, że dzieci w tym wieku przyjmują każdą informację dosłownie. „Odeszła do nieba” dla nich będzie znaczyło, że zaraz wróci. 

Są one mocno egocentryczne, dominuje u nich myślenie magiczne – sądzą, że mają wpływ na innych i na przedmioty, a ich „chcenie” czy myśli mogą zmieniać świat. Mogą więc sobie przypisywać odpowiedzialność za śmierć innych. Dziecko było złe na babcię, chciało, żeby sobie poszła i ona odeszła – umarła. „To moja wina. Jestem złym chłopcem”. Trzeba pamiętać, aby w rozmowach z dziećmi podkreślać, że to natura (lub Bóg) decydują o tym, kiedy człowiek umrze.  

Od około 5. r.ż. dzieci zaczynają nabierać świadomości o ostateczności śmierci. Wtedy też pojawia się pierwsze kryterium, które odróżnia żywego od zmarłego. Jest to kryterium ruchu. To rozwojowy okres silnych emocji i wielu, wielu pytań, bo dziecku trudno jest pogodzić się z myślą o ostatecznym charakterze śmierci. Szczególnie ważne jest, aby dorosły był wtedy obok dziecka, aby udzielał odpowiedzi, nie unikał rozmowy, nie odtrącał dziecka z jego pytaniami.  

U dzieci sześcioletnich śmierć łączy się z podeszłym wiekiem, sądzą, że starsi ludzie umierają jako pierwsi. W wieku sześciu lat dziecko odróżnia śmierć od snu, zaczyna rozumieć, że jest to proces nieodwracalny i powszechny. Dziecko w tym wieku łatwiej przyjmuje śmierć, jeśli wierzy w życie pozagrobowe. Wykazuje też duże zainteresowanie przyczynami śmierci: chorobami, wypadkami, podeszłym wiekiem itd. Około 6.–8. r.ż. dochodzą do tej świadomości lęki o to, że rodzice mogą umrzeć.

W wieku 7–9 lat dziecko rozumie już, że śmierć jest uniwersalna, nieodwracalna i dotknie każdego, choć niekonieczne je samo. Dziecko zaczyna odbierać śmierć jako zjawisko biologiczne, powszechne w przyrodzie. Perspektywa własnej śmierci jest nazbyt odległa, aby mogło ją sobie wyobrazić. Nie zmienia to faktu, że może pojawiać się lęk przed własną śmiercią. 
Około 10. r.ż. dziecko postrzega śmierć podobnie, jak osoby dorosłe. 

Ogólne zasady rozmowy – dobór słownictwa, sposób prowadzenia rozmowy

Najprostszym sposobem rozmawiania o śmierci jest odpowiadanie na spontanicznie pojawiające się pytania dzieci. 
W przedszkolach realizujących program edukacji wielokulturowej można – przy okazji omawiania polskich zwyczajów związanych ze świętem zmarłych (Wszystkich Świętych) – urządzić przegląd zwyczajów dotyczących śmierci w innych kulturach. 

Rozmawiając z dziećmi o śmierci: 

  • dajemy sobie prawo do odraczania odpowiedzi – jeśli czujemy, że na ten moment temat jest dla nas za trudny – oraz do niewiedzy,
  • czekamy na pytania i odpowiadamy: krótko, konkretnie, na temat,
  • unikamy kłamstw.

Nie przekazujemy dzieciom nieprawdziwych informacji („Rodzice nigdy nie umrą”), nie okłamujemy ich – nawet, jeśli wydaje się nam to „dobre” dla dziecka. Jeśli temat wydaje się dorosłemu zbyt trudny emocjonalnie, może odmówić rozmowy lub przenieść ją na inny, dogodniejszy dla siebie termin, ale podawanie nieprawdziwych informacji zawsze podważa wiarygodności dorosłego. Lepiej jest powiedzieć „teraz nie będziemy o tym rozmawiać”, niż skłamać.

Dzieci mają lepszą pamięć, niż się nam wydaje. Zapamiętują szczególnie dobrze to, co usłyszą w sytuacjach nacechowanych emocjonalnie – a rozmowa o sprawach ostatecznych prawdopodobnie taka będzie.

Zaczynamy od normy (statystycznej, czyli tego, co dzieje się najczęściej), ogólnych zasad, potem (w miarę dopytywania) skupiamy się na szczegółach, wyjątkach od reguły, odstępstwach.

  • Dlaczego ludzie umierają?
  • Najczęściej umierają dlatego, że są już bardzo, bardzo starzy. Ich ciało pracuje coraz gorzej, słabiej, aż przestaje. 

Czekamy, aż dziecko przyswoi informację i dopyta: „Ale dlaczego jeszcze?”. I dopiero wtedy mówimy o wypadkach.

Używamy adekwatnego języka, nie epatujemy, nie straszymy.

Ważne jest, aby używać konsekwentnie słów „śmierć”, „nieżywy”, „umarł” i bezwzględnie unikać eufemizmów, które dominują 
w rozmowach dorosłych o śmierci. Musimy więc uważać na metafory dotyczące śmierci. Dziecko rozumie wszystko dosłownie, a nie symbolicznie. Powinno się unikać słów: „straciliśmy”, „opuścił nas” „odeszła”, „śpi”. Szczególnie tego ostatniego, bo – jak pamiętamy – dziecko długo nie różnicuje śmierci od snu. 
Ważne jest  wprowadzenie konsekwencji językowej w tej materii.

Kiedy ktoś umrze, to jest nieżywy. I już nigdy nie będzie żywy. Gdy ktoś zaśnie, to może się obudzić.

Ściąga – przykładowe odpowiedzi na najczęściej zadawane przez dzieci pytania dotyczące śmierci

Generalną zasadą jest to, że nie oszukujemy dzieci („nigdy nie umrę”), unikamy epatowania opisami śmierci, nie straszymy. Jeśli przedstawiamy wizję katolicką, unikamy rozmów o diable, czyśćcu, piekle itp. 

Czy ty umrzesz?

„Każdy, kto się urodził, kiedyś umrze. Dbam o siebie i będę żyła bardzo, bardzo, bardzo, bardzo długo. Będę patrzeć, jak chodzisz do przedszkola, jak idziesz do szkoły, potem do liceum, potem na studia, potem do pracy. Chce zobaczyć, jak dorastasz, jak poznajesz swoją żonę, potem jak macie dzieci, potem – jak one mają dzieci. Ale tak – każdy, kto się urodził, kiedyś umrze. Będę wtedy bardzo, bardzo stara”.

Komentarz: Ważne jest, aby podkreślać odległość śmierci, pokazywać, że potrzeba wiele czasu, aby do niej doszło. Inaczej dziecko będzie myślało, że dorosły może umrzeć dziś – co nakręci lęk. Małym dzieciom śmierć kojarzy się ze starością. 

Czy ja umrę?

„Każdy, kto się urodził, kiedyś umrze. Dbasz o siebie i rodzice o ciebie dbają, więc będziesz żył bardzo, bardzo, bardzo, bardzo długo. Najpierw będziesz w przedszkolu, potem pójdziesz do szkoły, potem do liceum, potem na studia albo do pracy. Poznasz dziewczynę, jedną, drugą, będziecie mieli dzieci, potem wnuki. Ale tak – każdy kto się urodził, kiedyś umrze. Będziesz wtedy bardzo, bardzo, bardzo stary”.

Komentarz:  pytanie o własną śmierć u młodszych dzieci pojawia się rzadziej niż pytanie o bliskich mu dorosłych. 

Co się dzieje z człowiekiem po śmierci?

„Kiedy człowiek umiera, ciało zostaje na ziemi, zakopane w grobie, na cmentarzu. Ciało jest nieżywe, nie rusza się, nic nie czuje. Możemy chodzić na cmentarz, zanosić kwiaty, stawiać znicze. W ten sposób pokazujemy, że pamiętamy o zmarłym”. 

Czy babcia nas widzi, jak jesteśmy przy grobie?

„Wierzę, że tak. Ciało zostaje na ziemi, a dusza – czyli to, jaki człowiek jest w środku, co lubi, jego myśli i wspomnienia – leci jak taki balonik z helem do nieba. Duszy nie widać, przypomina wiatr. W niebie wszystkie dusze mogą się spotkać”. 

Jak jest w niebie?
„Nikt tego nie wie, bo nikt nie wrócił z nieba i nie może opowiedzieć. Ale ludzie, którzy byli bardzo blisko śmierci, prawie umarli, opowiadają, że czuli szczęście i spokój. Nie bali się i nic ich nie bolało”. 

Czy z nieba można wrócić?

„Nie, nikt nie wrócił z nieba. Jak ktoś umrze, to jest nieżywy”. 

Komentarz: mojej pięcioletniej wówczas córce szczególnie trudno było pogodzić się z nieodwracalnością śmierci. Specjalnie dla niej wprowadziłam więc element z wierzeń hinduistycznych i powiedziałam: „Niektórzy ludzi wierzą, że dusza może powracać z nieba na ziemię i wcielać się w inny...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy