Dołącz do czytelników
Brak wyników

Okiem specjalisty

11 września 2020

NR 58 (Wrzesień 2020)

Złość

Chcąc zrozumieć złość oraz ewentualnie związane z nią zachowania agresywne, należy zacząć od określenia jej podłoża, a ono może być złożone. Najpowszechniejszą przyczyną nieradzenia sobie dziecka z emocjami jest jego wiek.

Kiedy byłam jeszcze studentką psychologii, przez pewien czas pracowałam w „ogródku zabaw” w galerii handlowej. To chyba właśnie tam po raz pierwszy zetknęłam się z dziecięcą złością. Szczególnie zapadł mi w pamięć pewien niczym niewyróżniający się czterolatek, który pod wpływem tradycyjnej kłótni o zabawkę rzucił się na innego chłopca i zaczął go dusić. Z trudem ich rozdzieliłam. Byłam przerażona i od razu zadzwoniłam do rodziców. Przyszli natychmiast. Mama chłopca, chcąc go wytłumaczyć, powiedziała, że niedawno urodził mu się brat. A ja pomyślałam wtedy, że to chyba niewystarczające wyjaśnienie. Byłam wówczas absolutnie przekonana, że z tym dzieckiem „będą problemy”. Jakież było moje zdumienie, kiedy pojawił się u nas później, i to nieraz, nie ujawniając już żadnych trudności w zachowaniu. 
Przytaczam powyższą historię, aby zwrócić uwagę na kilka kwestii. Po pierwsze, chyba trochę boimy się dziecięcej złości – kiedy się pojawia, natychmiast staramy się ją ugasić. Generalnie wymagamy od dzieci „grzeczności”, przy czym wydaje się, że złość widziana jako przeciwieństwo owego bycia grzecznym jest szczególnie źle widziana w przypadku dziewczynek. Bywa, że przejawy złości u dzieci traktujemy osobiście, jako (celowo) wymierzone w autorytet dorosłego, zwłaszcza wtedy, kiedy towarzyszy im agresja fizyczna (np. trzylatek, który kopie dorosłego). Zresztą chyba właśnie takie zachowania jak bicie/ popychanie lub gryzienie budzą u dorosłych szczególny niepokój. Co więcej, nie zawsze zastanawiamy się nad głębszą przyczyną takich zachowań, poprzestając na przypisaniu dziecku wspomnianej „niegrzeczności” lub obwiniając rodziców o błędy wychowawcze. Wreszcie, niezależnie od wieku dziecka, często wymagamy od niego, aby „samo się uspokoiło” i/lub „przemyślało swoje zachowanie”. 
Na bazie moich doświadczeń zawodowych pozwolę sobie stwierdzić, że opisane wyżej założenia dorosłych nie działają – nie powodują, że maluchy złoszczą się rzadziej lub że są mniej impulsywne, nie sprawiają też, że dzieci nabywają zdolność emocjonalnej samoregulacji. Na łamach niniejszego artykułu postaram się zatem nieco odczarować uczucie złości, a także podpowiedzieć, w jaki sposób można wspierać dziecko, które nie radzi sobie jeszcze z tą emocją.

POLECAMY

Złość złości nierówna

Chcąc zrozumieć złość oraz ewentualnie związane z nią zachowania agresywne, należy zacząć od określenia jej podłoża, a ono może być złożone. Najpowszechniejszą przyczyną nieradzenia sobie dziecka z emocjami jest jego wiek. Nie jest niczym nadzwyczajnym, że trzy–czerolatkowi zdarzy się czasem kogoś popchnąć, uderzyć bądź krzyczeć ze złości – wówczas niepokoić nas będzie jedynie ewentualna nasilona częstść takich zachowań, a nie sam fakt, że w ogóle występują. Dzieci w tym wieku dopiero uczą się przyjmowania perspektywy innych osób (tzw. decentracja), dzielenia się, odraczania reakcji – niedostateczne opanowanie tych umiejętności w sytuacji konfliktu może czasem owocować wybuchem. Dorosłych myli przy tym fakt, że dziecko, kiedy już się uspokoi, zwykle potrafi wyjaśnić, jakie zachowania są akceptowane, a jakie nie. „Wiedział, zatem musiał działać z premedytacją”, myśli wówczas dorosły. Zapominamy, że rozwój poznawczy często wyprzedza rozwój emocjonalny, a zatem „wiedzieć” nie od razu oznacza „regulować”. 
Złość nasilają także zaburzenia mowy, kiedy dziecko nie jest w stanie zbyt dobrze wyrazić tego, o co mu chodzi. Jak w opisanym na wstępie przypadku, złość mogą również powodować narodziny rodzeństwa, początkowo oznaczające dla dziecka utratę jego wyjątkowej pozycji w oczach rodziców. 

Jeszcze inną przyczyną zachowań interpretowanych jako agresywne/przesycone złością mogą być zaburzenia integracji sensorycznej. Dzieci tzw. podwrażliwe mają wewnętrzną potrzebę dostarczania sobie mocnych bodźców po to, aby czuć się dobrze w swoim ciele. Próbują ją realizować za pomocą takich zachowań, jak popychanie, przepychanie się, ściskanie, kładzenie na inne dzieci. Nie jest to z ich strony intencjonalna agresja, jednak rówieśnicy oczywiście tego nie wiedzą i reagują w sposób naturalny: „Ciociu, Jaś mnie uderzył”. Tymczasem również nadwrażliwość sensoryczna może owocować złością. Dziecko przytłoczone nadmiarem bodźców może próbować uwolnić się od napięcia poprzez niszczenie innym dzieciom zabawy lub bicie (np. uderzyć kolegę, który głośno krzyczy). Skrajną przyczyną zachowań typu popychanie innych dzieci, niszczenie im zabawy lub krzyk mogą być zaburzenia ze spektrum autyzmu. 

Nasilona złość może mieć także podłoże rodzinne. Dość często spotykam się z sytuacją, w której dzieci złoszczą się (również werbalnie, np. w formie docinków i złośliwości wobec innych dzieci/ nauczyciela, ewentualnie prezentując zachowania buntownicze), kiedy ich rodzice są w konflikcie okołorozstaniowym lub kiedy nie potrafią się ze sobą porozumieć już po rozstaniu. Małe dziecko nie potrafi złościć się na rodziców, którzy są dla niego całym światem, zapewniają mu ochronę i opiekę. Nie potrafi, choć w zasadzie miałoby prawo, ostatecznie ukochani dorośli bez pytania dezorganizują cały jego świat, równocześnie nadal pozostając najważniejszymi osobami w jego życiu. Chcąc poradzić sobie z tym konfliktem, dziecko może nieświadomie przemieszczać złość na otoczenie lub na siebie. 

Inną środowiskową przyczyną złości może być określony styl wychowania. Odbieranie dziecku prawa do wyrażania własnego zdania, stawiania na swoim, mówienia „nie” oraz nacisk na bycie posłusznym będą powodować u niego frustrację znajdującą ujście tam, gdzie jest ona bardziej dozwolona, czyli poza domem. 

Przyczyną nasilonej złości i/lub zachowań agresywnych może być też przemoc w domu – zarówno rodziców względem siebie, jak i rodziców względem dzieci. 

Odkrycie źródła złości jest bardzo ważne, ponieważ określa dalsze postępowanie względem dziecka. Na przykład, jeśli przyczyną trudnych zachowań są wspomniane zaburzenia SI, to w pierwszej kolejności należy je zdiagnozować i poddać terapii – samo tłumaczenie dziecku, że zachowuje się niewłaściwie, nie wystarczy. Jeszcze większym wyzwaniem są zakłócenia w funkcjonowaniu rodziny. Wówczas nie obejdzie się bez współpracy z opiekunami. 

Niezależnie jednak od opisanych różnic dotyczących podłoża złości można wyróżnić pewne uniwersalne wzorce postępowania dorosłego, które nawet jeśli całkowicie nie wyeliminują źródła problemu, to mogą znacznie złagodzić jego nasilenie na gruncie przedszkola. Spróbujmy się im przyjrzeć.

Czy złość jest zła?

Na początek zachęcam do eksperymentu, w którym złość zostanie potraktowana dokładnie tak samo jak pozostałe uczucia. Nikt przecież nie wyciąga konsekwencji wówczas, gdy dziecko się boi, smuci lub wstydzi. Złość nie jest ani lepszą, ani gorszą emocją, jest po prostu emocją taką jak wszystkie inne, a jedyny niepokój powinno budzić, jak już wspomniałam, jej nasilenie, a nie to, że w ogóle się pojawia. Złość jako taka „jest OK”, ponieważ stanowi informację, że dzieje się coś, na co się nie zgadzamy, że przekraczane są nasze granice, dostarczając równocześnie siły do walki i obrony. Innymi słowy, to nie złość jest zła, tylko niektóre zachowania podejmowane pod jej wpływem. 

Warto opowiadać dzieciom o złości właśnie w taki sposób. Odnoszę przy tym wrażenie, że maluchy często nie potrafią nazwać u siebie akurat tego uczucia, co nie wynika wyłącznie z ich wieku. Zdarzało mi się rozmawiać z przedszkolakami, które zapewniały mnie, że nie złoszczą się nigdy lub że są smutne, kiedy ktoś je uderzy lub coś im zepsuje. To jedynie hipoteza, ale być może dzieje się tak dlatego, że dzieci często słyszą, że nie powinny się złościć.
 

Pomocna w uświadamianiu dzieciom, jak różnych emocji, w tym również złości, doświadczają, może być znana zabawa ruchowa „Wszyscy, którzy…”. 

Wszyscy, którzy złoszczą się, kiedy coś im się nie udaje/ /kiedy inne dziecko zepsuje im zabawę – wstają i zmieniają miejsce. 

Wstępem do niej powinno być oczywiście zaznajomienie dzieci z czterema podstawowymi emocjami – ich wyrazem mimicznym, wrażeniami z ciała, sytuacjami, w których się pojawiają. Szansa, że podczas takiej zabawy nikt nie przyzna się do złości, jest niewielka, poza tym wskazane jest, aby brał w niej udział także nauczyciel. Po skończonej zabawie można podsumować: „Zobaczcie, wielu z was czasem się złości, ja też, i to jest zupełnie normalne”, a także dopytać te dzieci, które się nie złoszczą, czy rzeczywiście zawsze tak jest.


Jak wspierać?

Przywrócenie dzieciom prawa do złoszczenia się oczywiście nie oznacza pozostawienia ich samych z tą emocją, nie oznacza również przyzwolenia na zachowania agresywne. Aby mogły nauczyć się radzenia sobie z tym uczuciem, przedszkolaki potrzebują na początek pomocy dorosłego.

Niektórzy zapewne westchną z irytacją, czytając to, co teraz napiszę: kiedy dziecko się złości, a także wówczas, gdy pod wpływem złości robi coś niewłaściwego, dorosły powinien… zachować spokój. Zgadzam się, że nie jest to proste, kiedy dzieci się biją lub gdy w powietrzu fruwają zabawki, ale jest konieczne, jeśli chcemy obniżyć poziom pobudzenia dziecka na tyle, aby mogło nas wysłuchać i faktycznie zastanowić się nad sytuacją. Mechanizm ten od strony neuropsychologii opisują tacy autorzy jak Daniel Siegel lub Stuart Shanker. 

Spróbujmy sobie wyobrazić, że mózgi osób w interakcji komunikują się ze sobą – jeden mózg odczytuje poziom pobudzenia i stan emocjonalny drugiego oraz dopasowuje się do niego. Nie bez powodu mówi się, że emocje są zaraźliwe. Zamiast zatem zarażać się złością dziecka, lepiej zarazić je własnym spokojem. Oczywiście można, a wręcz należy stanowczo okazać mu dezaprobatę dla określonych zachowań, ale bez krzyku, obrażania się lub grożenia, a przede wszystkim bez traktowania przejawów złości osobiście, jako intencjonalnie wymierzonych w autorytet dorosłego. Wypowiedziane stanowczym tonem: „Nie zgadzam się na bicie/Ja nie chcę, żebyś bił” lub „On nie chce, żebyś go bił” przyniesie lepszy efekt niż wzburzone: „Natychmiast przestań, co ty robisz!”. Generalna zasada jest następująca: najpierw obniżamy poziom pobudzenia, a dopiero potem zabieramy się do tłumaczenia zasad. 

Wyciszeniu rozzłoszczonego malucha może służyć chwilowe odizolowanie go od grupy, jednak nie w formie kary, ale zapewnienia dziecku szansy na odzyskanie równowagi. To może być nawet 5–10 minut przy osobnym stoliku wspólnie z nauczycielem, podczas których dziecko będzie np. głęboko oddychać. Być może pomocne okaże się delikatne głaskanie po plecach albo zgaszenie jaskrawego światła, wyłączenie radia? Trzeba poeksperymentować. Nie zapominajmy, że choć pod wpływem złości dziecko mogło zachować się niewłaściwie, ono także doświadcza trudności, z którą jeszcze nie radzi sobie samodzielnie, i wymaga wsparcia.

Generalnie warto spróbować nieco inaczej komunikować się z dzieckiem ogarniętym złością. Tradycyjne w tej sytuacji zwroty, takie jak: „Dlaczego to zrobiłeś?”, „Natychmiast się uspokój”, „Jesteś niegrzeczny”, „Przemyśl swoje zachowanie”1 oraz „Musisz przeprosić” nie działają, a w najlepszym wypadku są niewystarczające. Gdyby dziecko potrafiło się uspokoić, z pewnością by to zrobiło, poza tym trudno wymagać od kilkulatka głębokiego wglądu we własne stany emocjonalne i ich następstwa. Co więcej, im młodsze dziecko, tym trudniej będzie mu udzielić odpowiedzi na pytanie, dlaczego kogoś uderzyło lub zepsuło komuś zabawę, zwłaszcza jeśli przyczyna takich zachowań leży głęboko. A zatem zamiast powielać powyższe schematy, lepiej powiedzieć: „Widzę (ew. słyszę), że jesteś zły/ wściekły”. Jeśli potrafimy określić przyczynę, można ją doprecyzować: „…ponieważ Zosia wzięła zabawkę, która tak bardzo ci się podobała. Jesteś tak zły, że twoje ręce postanowiły ud...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy