Dołącz do czytelników
Brak wyników

Okiem pedagoga

10 grudnia 2020

NR 61 (Grudzień 2020)

Przemoc oczami dziecka

145

Wspierający, czujny, „dobry dorosły” jest oczywiście niezbędny, aby dziecko ochronić, jeśli zachodzi taka potrzeba, jednak jego rola nie sprowadza się wyłącznie do właściwego odczytywania sygnałów wysyłanych przez dziecko i reagowania na nie. Jak nauczyć dzieci stawiania granic i mówienia nie?

Emocje to (jak zawsze) podstawa

O tym, że ktoś robi nam krzywdę, że przekracza nasze granice lub próbuje nakłonić nas do czegoś, co jest sprzeczne z naszymi potrzebami, jako pierwsze bezbłędnie informują nas nasze emocje. W takich sytuacjach wściekamy się, czujemy się wykorzystani lub po prostu odczuwamy niejasny opór przed zrobieniem czegoś. Intuicja podpowiada nam, że coś jest nie tak, mimo to często zmuszamy się do pewnych działań, ponieważ szybko włącza się rozum, który próbuje zracjonalizować sytuację. Tak naprawdę to nie jestem zmęczony, mogę wykonać jeszcze jedno zlecenie; Szef ma rację, nie wywiązałam się z zadania, nic dziwnego, że na mnie nakrzyczał;

POLECAMY

Przecież niedawno jadłam obiad, więc to niemożliwe, żebym była ciągle głodna. I tak dalej. Któż z nas nigdy nie zachował się w podobny sposób, tzn. kto z nas nigdy nie zaprzeczał własnym, prawdziwym odczuciom? Dobrze, zgadzam się, że czasami bywa to konieczne, przynajmniej na chwilę (dopóki jesteśmy świadomi tego mechanizmu), np. wówczas, gdy kontynuujemy pracę pomimo zmęczenia, ale gonią nas terminy. Bardziej martwi mnie, że – świadomie lub nie – tego samego uczymy dzieci, które działają spontanicznie, intuicyjnie, jeszcze nie racjonalizują. Podziel się;

Nie płacz, on nie zrobił tego specjalnie; To bardzo nieładnie, że nie chcesz się z nim bawić; Musisz zjeść marchewkę, wcale nie jest niedobra, jest bardzo smaczna; To niemożliwe, żeby było ci ciepło, skoro tu jest tak chłodno.

Mówimy to wszystko, chociaż z drugiej strony sami niekoniecznie dzielimy się ze znajomymi wszystkim, co jest dla nas cenne, nie z każdym chętnie idziemy do kina, jemy tylko to, na co mamy ochotę, a kiedy inny kierowca uszkodzi nasz samochód, w niczym nie pomaga nam świadomość, że nie zrobił tego celowo. W takiej sytuacji jesteśmy po prostu wściekli i dajemy sobie do tego prawo. Dlaczego zatem uczymy dzieci fałszowania ich prawdziwych uczuć?

To oczywiste, że dzieci powinny usłyszeć (więcej niż raz!), jakie zachowania innych (dorosłych lub rówieśników) wobec nich są zakazane – bicie, krzyk, straszenie, dotykanie miejsc intymnych itd., jednak samo nauczenie się tego na pamięć nie wystarczy. Aby dziecko potrafiło rozpoznać, że ktoś przekracza jego granice, musi przede wszystkim zaufać własnym emocjom pojawiającym się w takiej sytuacji i potrafić je wyrazić. Jeśli chcemy je tego nauczyć, musimy dać mu prawo do odczuwania tego, co czuje. 

Dobrze pamiętam pewną czteroletnią dziewczynkę, która zapytana: Czy wolno się złościć?, odpowiedziała mi: Nie, bo ja jestem grzeczna. Jeśli chcemy uniknąć takiego scenariusza, nazywajmy emocje dzieci i akceptujmy je, co oczywiście nie oznacza przyzwalania na wszystkie zachowania podejmowane pod ich wpływem. Jesteś zły, bo Jaś zepsuł twoją budowlę, a ty tak bardzo się starałeś i dlatego go uderzyłeś? Nie zgadzam się na bicie, ale tak, masz prawo być zły. Jak inaczej możesz to pokazać?; Nie masz ochoty bawić się teraz z Tomkiem, prawda?

Dobrze, nie zawsze musimy bawić się z każdym, to normalne; Nie smakuje ci ta zupa? Dobrze, wystarczy, że mi to powiesz, nie musisz pluć; Aha, więc tobie jest tutaj ciepło, choć mnie jest zimno. Akceptacja dziecięcych uczuć oznacza jednocześnie rezygnację z przekonania, że dorosły wie wszystko najlepiej, a nawet że lepiej od samego dziecka wie, co ono czuje. Warto zrobić taki eksperyment i spróbować zaufać dziecięcym odczuciom po to, aby one same nauczyły się je nazywać i im ufać. 

Słynne „nie”

Z powyższym ściśle wiąże się umiejętność stawiania granic, a więc mówienia „nie”. Słowo to, jako wyraz świadomego, zdecydowanego sprzeciwu, pojawia się w repertuarze dziecka mniej więcej na etapie od półtora roku do dwóch lat. Dorośli początkowo traktują je z pewnym rozbawieniem (Nie cię zupy) lub z dystansem (To tylko słynny bunt dwulatka), jednak należy pamiętać, że jest to bardzo ważny etap rozwoju – czas, w którym dziecko zaczyna uczyć się wyznaczania granic, a więc poniekąd również ochrony siebie. Proces ten często staje w sprzeczności z oczekiwaniem „grzeczności”, jakie wielu dorosłych formułuje względem dzieci. Większość owych „nie” zaczyna być czasem interpretowana jako wyraz „niegrzeczności” właśnie, a nie jako fakt, że dziecko nie zgadza się na to, co nie jest dla niego niekomfortowe1. 

Żeby było jasne – nie chcę w tym momencie powiedzieć, że należy pozwalać dzieciom na wszystko, co niektórzy określają mianem bezstresowego wychowania. Granice są ważne i potrzebne, ba – zapewniają poczucie bezpieczeństwa (Dorosły nie pozwoli mi na to, co mi zaszkodzi). Co więcej, czasem pomagają dziecku podjąć decyzję wówczas, gdy obydwie opcje wyboru wydają mu się równie atrakcyjne i samo nie potrafi sobie z tym poradzić. Chodzi mi o to, że należy szukać tzw. złotego środka pomiędzy „wszystko wolno” a „zawsze musi być tak, jak chce dorosły”. 

Aby dziecko nauczyło się mówić „nie”, musi mieć okazje, aby owo „nie” przećwiczyć. Zamiast zatem nakłaniać je do wszystkiego w przekonaniu, że „takie są zasady i kropka”, lepiej oferować dziecku wybór (Nie chcesz siedzieć razem z nami podczas zajęć? Dobrze. Ale w tym czasie nie bawisz się niczym, tylko siedzisz spokojnie obok i słuchasz. Wybieraj. Do grupy: Tak, jak widzicie, Jaś nie chce siedzieć z nami w kole, woli siedzieć z boku. Ma do tego prawo, nie będzie nam przeszkadzał. My w tym czasie będziemy robić coś baaaardzo ciekawego...). Może konkretne zajęcia są dla Jasia po prostu mało atrakcyjne? Może jest nadruchliwy, ma ADHD? Może jest to dziecko ze spektrum autyzmu, które z trudem znosi nadmierną bliskość innych? 

Dawajmy dzieciom prawo do mówienia „nie” we wszystkich kwestiach, które im nie zagrażają lub które nie stoją w sprzeczności z tzw. normami społecznymi, a jednocześnie starajmy się odkryć, jakie potrzeby kryją się pod owym „nie”. Nie chce myć rąk? A może jest nadwrażliwy dotykowo? Tylko wówczas, gdy dziecko będzie miało odwagę powiedzieć „nie” w bezpiecznym środowisku, także (zwłaszcza!) wobec dorosłego, odważy się na to również wtedy, kiedy jego granice naruszy ktoś „z zewnątrz”. Dajmy dzieciom prawo do sprzeciwu w kwestiach, które im nie zagrażają, jednocześnie próbując nazywać ich uczucia w takich sytuacjach. 

Propozycja zajęć

Nauka stawiania granic jest złożonym procesem. To nie jest coś, co zadzieje się od razu, owo coś dzieje się w relacji. Tym niemniej, jeśli chcemy dodatkowo wesprzeć dzieci w tym procesie, można – oprócz wszystkiego, co napisałam powyżej – zaaranżować zajęcia (cykl zajęć) mówiące o granicach właśnie, przy czym byłyby to raczej zajęcia skierowane do dzieci starszych, pięcio- czy sześcioletnich. 

Na początek warto zapoznać przedszkolaki z pojęciem „granicy”, odwołując się do mapy Polski, Europy, jeszcze bez sugestii, że docelowo temat będzie dotyczył relacji z innymi. 

W jakim mieście mieszkacie? A w jakim kraju? Dobrze, zobaczcie, to jest mapa, która to pokazuje – miasto, kraje. A skąd wiemy, gdzie kończy się jeden kraj/miasto, a zaczyna następny? Jak myślicie? 

Dzieci odpowiadają: Bo tu jest taka kreska. 

Nauczyciel: Tak, kreska, ona nazywa się granica. Kiedyś granice można było zobaczyć (można pokazać zdjęcia dawnych miast, grodów oraz murów, które je otaczały), teraz są one niewidzialne. Czy ktoś z was był kiedyś w innym kraju niż Polska, np. podczas wakacji? Czy było tam tak samo jak w naszym kraju, a jeśli nie, to co było inne? 

Dzieci wymieniają, np. język, jedzenie, pogoda, ubiór. 

Co Wam się tam podobało, a co nie? 

Kiedy dzieci odpowiedzą na to pytanie, warto drążyć dalej: Jak myślicie, dlaczego pomiędzy krajami/miastami są gran...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy