Dołącz do czytelników
Brak wyników

Elementy integracji sensorycznej

3 października 2018

NR 40 (Październik 2018)

Kiedy dziecko nie chce myć zębów…

381

Przedszkole jest miejscem, w którym dzieci oprócz zabawy, czasu na świeżym powietrzu i zajęć dydaktycznych wykonują szereg czynności niezbędnych dla swojego zdrowia. Wspólne spożywanie pokarmów, ubieranie się, korzystanie z toalety i utrzymywanie higieny, w tym nie tylko mycie dłoni, ale i mycie zębów – wydaje się oczywiste, że dziecko, które rozpoczyna edukację przedszkolną, w mniejszym lub większym stopniu potrafi poradzić sobie z tymi czynnościami.

Niektórzy rodzice już podczas zapisywania dziecka do placówki przedszkolnej zgłaszają, że ich pociecha nie potrafi jeszcze sygnalizować swoich potrzeb fizjologicznych, nie chce sama jeść albo stroni od mycia zębów. Sytuacja może być też odwrotna – to rodzice otrzymują wykaz umiejętności, które dziecko powinno posiadać, zanim pierwszy raz odwiedzi przedszkole. Trudności z wykonywaniem czynności samoobsługowych mogą być wynikiem braku świadomości ze strony rodzica lub efektem wyręczania małego dziecka, które na co dzień nie otrzymuje możliwości nauki i próbowania. Na szczęście przedszkole jest miejscem, w którym wspiera się dziecko, otacza się je opieką, ale też bardzo często dostrzega jego trudności, a te wcale nie muszą być wynikiem wyręczania lub braku prób, a objawem zaburzenia. Często to właśnie w przedszkolu zauważa się, że dziecko potrzebuje nie tylko wsparcia, ale też pomocy, nierzadko specjalistycznej.
Przykładem może być niechęć do mycia zębów. Oczywiście, od zawsze dzieci dzieliły się na te, które uwielbiają myć zęby, i te, które od tej czynności stronią. Jedne zazwyczaj robią to z niezwykłą starannością, nigdy też nie trzeba im przypominać, że po posiłku należy umyć zęby. Być może to wynik wychowania i świadomości, a może to po prostu czynność, którą lubią. Druga grupa to dzieci, które o myciu zębów zapominają lub nie znoszą tej czynności. Te dzieci, jeśli już pójdą do łazienki, myją zęby krótko lub stawiają opór przed nawet najkrótszym myciem. Jeśli to chwilowy bunt, to oprócz zwracania uwagi na istotę tej czynności oraz konsekwencje braku utrzymywania należytej higieny jamy ustnej, jak również być może wpływ grupy, otoczenia, problem prędzej czy później mija samoistnie. 
Może być też tak, że niechęć do mycia zębów ma bardziej skomplikowane podłoże i to ono zasługuje na wsparcie. Taka sytuacja może mieć miejsce w przypadku dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej. Jeśli nieprawidłowości dotyczą modulacji sensorycznej i mają charakter nadwrażliwości dotykowej lub smakowej, to jest duża szansa, że właśnie to jest przyczyną nie tylko niechęci do mycia zębów i oporu przed nim, ale też pojawiania się odruchu wymiotnego, kiedy szczoteczka jest umieszczana w buzi. Jeśli do przedszkola trafia dziecko z diagnozą zaburzeń sensorycznych, łatwiej jest zrozumieć jego zachowanie i dobrać ewentualne strategie postępowania. Czasami też zalecenia odnośnie do postępowania bywają dołączone do diagnozy. Jednak w wielu przypadkach to właśnie nauczyciel obserwujący malucha w różnych sytuacjach na tle grupy rówieśniczej zaczyna dostrzegać problem i szuka pomocy.
Co zrobić, jeśli faktycznie niechęć do mycia zębów jest wynikiem nadwrażliwości na bodźce dotykowe lub smakowe? Przede wszystkim należy zrozumieć istotę owych zaburzeń. 
To, co dla nas jest naturalne, zwyczajne i przyjemne, dla dziecka nadwrażliwego może być zbyt intensywne lub wręcz bolesne. Dlatego to, na co my czasami nie zwracamy uwagi, u dziecka z nadwrażliwością może powodować lęk, a czasami nawet przesadne do sytuacji reakcje. Z całą pewnością tego typu dzieci powinny być objęte specjalistyczną terapią przez wykwalifikowanego terapeutę integracji sensorycznej. Jednak dobrze, jeśli nauczyciel również zna charakter tych zaburzeń i potrafi modyfikować ewentualne sytuacje i czynności, które – chcąc nie chcąc –wykonujemy każdego dnia. W przypadku mycia zębów należy się zastanowić, co jest źródłem niechęci. Nadwrażliwość dotykowa czy węchowa, a może jedno i drugie? 
W przypadku nadwrażliwości dotykowej dziecko powinno być systematycznie poddawane stymulacji dotykowej całego ciała. Masaże i fakturowanie należy zaczynać od obszarów najmniej wrażliwych na dotyk i stopniowo kierować się w stronę tych, które są najbardziej wrażliwe. Z jednej strony należy niwelować dyskomfort u dziecka, więc oczywiście nie zmuszamy go do aktywności, ale też zastanawiamy się, jak modyfikować wszelkie czynności, aby jednak mogło brać w nich udział. Samo likwidowanie dyskomfortu nie niweluje problemu, a wręcz przeciwnie – może go pogłębiać. Jeśli dziecko nie chce malować palcami, dajemy mu rękawiczkę lub pędzel; jeśli nie chce trzymać w dłoni jabłka w obawie, że się pobrudzi, dajemy mu widelec i chusteczkę. Podobnie jest z myciem zębów – jeśli nie chce ich myć szczoteczką, pozwólmy mu początkowo robić to palcem. Przecież lepiej, aby oswajało się ze stymulacją w buzi, niż zupełnie z niej rezygnowało. W swojej praktyce terapeutycznej wielokrotnie spotykałam dzieci, które mając nawet kilka lat, nie myły zębów zupełnie, a wówczas już nie tylko sama nadwrażliwość dotykowa wnętrza jamy ustnej jest problemem, ale też próchnica i ból, jaki dziecko odczuwa. 
Jeśli z powodu nadwrażliwości smakowej dziecko nie chce myć zębów pastą, szukamy takiej, która ma bardziej neutralny smak lub myjemy zęby samą wodą. Może być też tak, że to konsystencja pasty lub fakt, że zbyt intensywnie się ona pieni przeszkadza dziecku najbardziej. Wówczas zmieniamy pastę, dajemy jej zdecydowanie mniej lub zaczynamy od mycia zębów samą szczoteczką i wodą. Niekiedy też warto zwrócić uwagę na twardość szczoteczki. Oczywiście powyższe zalecenia powinny być opracowane przez...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy