Dołącz do czytelników
Brak wyników

Okiem pedagoga

19 stycznia 2021

NR 62 (Styczeń 2021)

Bezpieczne przywiązanie w relacji dziecko-nauczyciel

105

Teoria przywiązania pozwala nam się przekonać, jak dalekosiężny wpływ na całościowe funkcjonowanie człowieka ma jakość relacji z głównym opiekunem. Ten wpływ będzie zatem dotyczył również etapu przedszkolnego w życiu dziecka. Zastanówmy się, jak ważną rolę w kontekście przywiązania może odegrać nauczyciel w życiu przedszkolaka.

Hierarchia przywiązania

Przywiązanie – poza jego podstawowym celem, jakim jest zapewnienie dziecku bezpieczeństwa – nie służy ścisłemu „związaniu go” z opiekunami, lecz przeciwnie, wyposaża je w umiejętności pozwalające mu funkcjonować w świecie społecznym, a więc także w zdolność nawiązywania i utrzymywania nowych relacji np. z babcią, dziadkiem, rodzeństwem, opiekunką. Na etapie przedszkolnym istotną rolę w życiu dziecka zaczyna odgrywać wychowawczyni1 lub inna dorosła osoba zatrudniona w przedszkolu, którą dziecko „wybiera”, np. pomoc nauczyciela. Z tymi osobami również – w oparciu o zawartość posiadanych wewnętrznych modeli operacyjnych (WMO) siebie i innych ludzi – przedszkolak tworzy relacje, budując więź. Owe więzi zazwyczaj mają różną „siłę”, dlatego mówimy o „hierarchii przywiązania”. Rodzice/główni opiekunowie zazwyczaj pozostają „na szczycie” owej hierarchii, jednak nowo powstające relacje także mają dla dziecka istotne znaczenie. Jak wiadomo, również małe dzieci potrafią dostrzec np. nieobecność chorego kolegi, nie mówiąc już o nieobecności ulubionego, „wybranego” nauczyciela, za którym tęsknią.

POLECAMY

Jak bardzo znaczące mogą być relacje z rówieśnikami i wychowawcą, pokazała nam ostatnio także pandemia i nauczanie zdalne. 

Dzieci z trudnościami relacyjnymi – jak im pomóc?

Teoria przywiązania będzie szczególnie przydatna w lepszym rozumieniu i skuteczniejszym wspieraniu maluchów mających trudności z nawiązywaniem i utrzymywaniem relacji z innymi. Tego typu trudności ujawniają się już na etapie wychowania przedszkolnego. O ile bowiem dzieci, które mają za sobą bezpieczną historię przywiązania do opiekunów, względnie łatwo radzą sobie sobie w środowisku społecznym, o tyle dzieci przywiązane pozabezpiecznie mogą mieć z tym problem. A zatem, co może zrobić nauczyciel, aby takim dzieciom pomóc, wykorzystując teorię przywiązania?

Zauważ i nazwij problem

Nauczyciel powinien zauważyć i nazwać problem jako potencjalnie wynikający z trudnej historii przywiązania, nie zaś jako przejaw trudnego charakteru, uporu, „złośliwości”, „niegrzeczności” lub innych tego typu „etykietek”. Na bazie tego, co zostało napisane wcześniej, wiemy już, że szereg niepokojących zachowań ujawnianych przez dzieci, takich jak agresja, nieradzenie sobie z porażkami, tendencja do łatwego obrażania się i „brania wszystkiego do siebie”, wahania nastroju, a z drugiej strony – nieśmiałość, niewiara w siebie i wycofanie, w dużej mierze mają swoje podłoże w zawartości WMO siebie jako bezwartościowego i niekompetentnego, a świata i ludzi jako groźnych i niewspierających. W oparciu o takie nieświadome przekonania część z dzieci „wybiera” walkę z otoczeniem, inne zaś odseparowują się od niego. Poprzestawanie na wytłumaczeniu, że te dzieci po prostu „mają taki charakter”, w niczym im nie pomoże. Warto również pamiętać, że o ile dzieci ujawniające trudności o charakterze eksternalizacyjnym (agresja) są trudne do przeoczenia, o tyle dzieci wycofane i zalęknione lub takie, które niczego się nie domagają, mogą czasem (nieintencjonalnie) umknąć uwadze dorosłych, gdy tymczasem i jedne, i drugie wymagają porównywalnej uwagi i wsparcia. 

Zaopiekuj się własnymi uczuciami, wzbudź w sobie empatię

Ważne jest, aby nauczyciel zaopiekował się własnymi uczuciami i wzbudził w sobie empatię. Niektórzy mogą się w tym momencie oburzyć: Jak to, przecież jestem empatyczny, to chyba jasne! i rzeczywiście, taka może być nasza świadoma intencja – ja jednak zwracam uwagę na tendencje nieświadome. Stosunkowo łatwo jest współczuć i okazywać empatię dziecku wycofanemu, które nie sprawia problemów swoim zachowaniem, ale – powiedzmy sobie szczerze – dużo trudniej jest utrzymywać taki sam stosunek wobec dziecka, którego zachowanie generuje skargi ze strony otoczenia, które często bije/popycha/zaczepia rówieśników, niestosownie odnosi się do dorosłych, nie uczestniczy we wspólnych zajęciach lub przeszkadza w ich prowadzeniu itd. Wszystkie te zachowania mogą zacząć budzić w nas złość i niechęć. Z kolei nadmierna drażliwość dziecka, częste wahania nastroju, niecierpliwość, „wymuszanie” czegoś płaczem lub „histerią” – mogą wywoływać irytację i zmęczenie. 

Wymienione uczucia – złość, niechęć, irytacja – są naturalne. Nie wolno się na nich „zatrzymać” ani dać się im owładnąć, natomiast należy je zauważyć i nazwać: „Bardzo mnie złości, że Jaś odzywa się do mnie w lekceważący sposób/nie wykonuje moich poleceń, używa brzydkich wyrazów2. Mam już dość tego, że Zosia obraża się o wszystko i natychmiast wpada w płacz. Wiem jednak, że te dzieci zachowują się w taki sposób, ponieważ prawdopodobnie nie miały okazji, aby nauczyć się nawiązywania bezpiecznych relacji z innymi ludźmi. Dorośli, z którymi stykały się przez większość życia, wykształcili w nich właśnie taki mechanizm reagowania na innych i na doświadczane trudności. Więc owszem, złoszczą mnie i irytują ich zachowania, ale jednocześnie współczuję im i wiem, że zwłaszcza one potrzebują mojego wsparcia”. 

Popularny przykład wywodzący się z Porozumienia bez Przemocy (Nonvilolent Communication – NVC) opowiada o samolocie, który właśnie zaczyna spadać, a którym podróżuje rodzic z dzieckiem. Kto najpierw powinien nałożyć maskę tlenową?

Okazuje się, że rodzic, bo jeśli nie uratuje siebie, nie pomoże dziecku. Można to odnieść również do relacji dziecko–nauczyciel. Dopiero wówczas, kiedy nazwie swoje emocje i zaakceptuje je, nauczyciel będzie mógł nad nimi zapanować i skupić się na wspieraniu dziecka. Jednocześnie, spojrzenie na nie z perspektywy przywiązania pozwoli nie brać jego trudnych zachowań „do siebie” (jako w pełni świadomie wymierzonych w autorytet dorosłego), ale jako będących efektem indywidualnej historii przywiązania. Nie oznacza to oczywiście przyzwalania np. na zachowania agresywne, ale ułatwia akceptację dziecka pomimo nich: „Stasiu, widzę, że jesteś zły, tak bardzo zły, ze aż bijesz Zosię/rzucasz zabawkami. Nie zgadzam się na bicie/rzucanie/nikt nie lubi być bity”.  „Co chcesz powiedzieć Zosi? Powiedz jej to słowami, a nie pięściami”. 

Zachowaj spokój i opanowanie w obliczu zachowań trudnych

Z powyższym ściśle wiąże się kolejna łatwa do sformułowania na papierze, ale trudna do realizacji w praktyce zasada, a mianowicie zachowanie spokoju i opanowania w obliczu zachowań trudnych. Z pewnością nie jest to proste, kiedy dziecko przenikliwie krzyczy i rzuca się na podłogę w momencie, kiedy wszyscy pozostali siedzą przy stolikach w oczekiwaniu na obiad lub jeśli bije kolegę. Chcąc jednak choćby częściowo przeformułować zawartość WMO malucha, warto zachować się inaczej niż w sposób, do jakiego on dotąd przywykł. Można się bowiem domyślać, że w odpowiedzi na zachowania trudne ujawniane w domu opiekunowie, często z bezradności, reagują podobnie emocjonalnie jak dziecko – wymierzają kary, krzyczą, obrażają się, grożą konsekwencjami, każą „natychmiast się uspokoić”. To wszystko nie pomaga, a jedynie wzmacnia u dziecka przekonanie, że jest nierozumiane i nieakceptowane w całości. 

Warto w tym momencie odwołać się do odkryć neurobiologii – poziom pobudzenia u jednej osoby w naturalny sposób wzmaga pobudzenie drugiej strony, emocje udzielają się, toteż złoszcząc się i grożąc sankcjami, raczej dziecka nie uspokoimy, a jedynie rozdrażnimy je jeszcze bardziej. „OK, widzę/słyszę, że jesteś tak bardzo wściekły, że krzyczysz i kładziesz się na dywanie, ponieważ nie chcesz zjeść posiłku razem z nami. Czasem, kiedy się złościmy, krzyczymy i tupiemy. Teraz jest pora obiadu.

Nie musisz jeść razem z nami, jeśli nie chcesz, ale pamiętaj, że obiad nie poczeka na ciebie. Jak mogę Tobie pomóc?”.

Zaproponuj wsparcie

„Zawsze możesz do mnie przyjść, kiedy masz kłopot” – to bardzo ważne, aby maluch miał tego świadomość. Można to wręcz potraktować jako swego rodzaju odpowiednik dostępności głównego opiekuna/rodzica dla małego dziecka. U dzieci z pozabezpieczną historią przywiązania nie jest to takie oczywiste, ponieważ nauczyły się, że prośba o wsparcie nie zawsze spotyka się z odpowiednią reakcją ze strony dorosłego. A zatem, jeśli nauczyciel chce stać się dla dziecka bezpieczną figurą przywiązania, musi ono mieć pewność, że może zwrócić się do niego zawsze – nie tylko wtedy, kiedy jest spokojne, ale przede wszystkim wówczas, gdy doświadcza silnego stresu/złości i w związku z tym czasem zachowuje się niewłaściwie. 

Możliwość zwrócenia się do nauczyciela ze swoimi problemami nie powinna być dla dzieci czymś niezwykłym, ale zupełnie normalnym. Warto przypominać im o tym jak najczęściej, unikając zwrotów typu „Porozmawiamy, kiedy się uspokoisz”. Lepiej powiedzieć np.: „Ok, słyszę, że teraz nie chcesz ze mną rozmawiać. Rozumiem, ale pamiętaj, że jestem tu dla Ciebie, jeśli zmienisz zdanie".

Bądź wrażliwy i responsywny

Wrażliwość i responsywność względem potrzeb i emocji dziecka to kolejne cechy „dobrego dorosłego”, pozwalające budować bezpieczne przywiązanie. Dziecko ujawniające trudności relacyjne i/lub w zakresie regulacji emocji mogło nie doświadczyć tego wcale lub doświadczyło w niedostatecznym stopniu. Zadaniem wychowawcy będzie pokazać dziecku, że zauważa jego emocje oraz ewentualne zmiany w zachowaniu i empatycznie na nie odpowiada. A zatem, zamiast: „P...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy