Dołącz do czytelników
Brak wyników

Bajkoterapia

2 grudnia 2019

NR 52 (Grudzień 2019)

Przedszkolne kłopoty, czyli jak bajka może pomóc w przedszkolnej codzienności

168

Grupa przedszkolna to dynamiczna, intensywnie przeżywająca wszelkie aspekty codzienności społeczność. Tutaj cały czas coś się dzieje. Nauczyciel każdego dnia spotyka się ze zbiorowością wielu różnych charakterów, nawyków, umiejętności w radzeniu sobie w środowisku rówieśniczym i wśród dorosłych. Każdy z maluchów przychodzi do przedszkola ze swoim bagażem emocji, jak również ze swoimi umiejętnościami radzenia sobie z nimi. Mimo iż mamy do czynienia z kilkulatkami, widzimy, że ich przeżycia nie są mniejsze od naszych, a wychowanie dzieci tak, aby radziły sobie z nimi to zadanie niezwykle ważne. Dlatego też obok zagadnień edukacyjnych o charakterze przyrodniczym, matematycznym, społecznym poświęcamy wiele czasu na rozwój sfery emocjonalnej.

Zadnieniem rozwoju emocjonalnego w przedszkolu warto się zająć zaczynając od małego eksperymentu. Zachęcam Państwa do przeprowadzenia go we własnej grupie przedszkolnej, zadając dzieciom jedno pytanie: „Jak się dzisiaj czujecie?”. Z reguły słyszymy jedną z dwóch odpowiedzi: „dobrze” lub „źle”. Zapewne odpowiedzi te są prawidłowe i zgodne z ich stanem emocjonalnym, jednak uczucia „dobre” i „złe” to dwa wielkie worki. Niektóre starsze dzieci potrafią powiedzieć „jestem wesoła”, „jestem zmęczony”, „jestem chory”, „tęsknię za babcią” itp. Proszę zwrócić uwagę na odpowiedzi w Państwa grupach. Jak wiele jest tych konkretnych wypowiedzi? 
Często nie świadczy to o braku świadomości, czym jest tęsknota, szczęście czy zmęczenie, ale o braku przyzwyczajenia do nazywania swojego stanu emocjonalnego, braku potrzeby jego definiowania. Z kolei umiejętność nazywania swoich emocji to bardzo ważna kompetencja, która pozwala nam radzić sobie z różnymi sytuacjami społecznymi w dorosłym życiu. Dojrzewanie sfery emocjonalnej w wieku przedszkolnym jest fundamentem do radzenia sobie w trakcie kłótni z koleżanką z pracy, w rozmowie w banku, w radzeniu sobie ze smutkiem kogoś bliskiego, w reagowaniu na nagłe zachowanie obcej osoby, która chce nas obrazić, itp.
Skąd się biorą emocje? Literatura przedmiotu podaje, że emocje wyrastają z silnie utrwalonych mechanizmów mózgu, a połączenia nerwowe w toku rozwoju emocjonalnego ukształtowały się tak, aby umożliwiły nam przetrwanie. Emocje to intensywny stan umysłowy wywołany subiektywnie, nie poprzez świadomy wysiłek, któremu towarzyszą fizjologiczne zmiany. Z własnego doświadczenia wiemy, że w chwili odczuwania emocji zachodzą w nas zmiany, uśmiechamy się lub płaczemy, chcemy biec, skakać lub schować się, pocą nam się dłonie, boli brzuch lub serce wali jak szalone. 
Z punktu widzenia zadań pedagogicznych psychologia prezentuje hierarchię artości, które określają istotę celów wychowania. Celami wychowania są takie zasoby emocjonalne jednostki, w których przeżywają emocje pomagające w radzeniu sobie np. w sytuacji wyzwania, przerażenia, ekscytacji, zniecierpliwienia itp. W ten sposób uczymy dzieci, aby zamiast uczucia gniewu uruchamiały emocję wybaczania, zamiast nienawiści pojednanie, zamiast zawiści podziw dla drugiego człowieka, zamiast smutku radość, zamiast zazdrości życzliwość, zamiast chciwości hojność, zamiast lęku destrukcyjnego lęk mobilizujący, zamiast chłodu uczuciowego serdeczność.  
Oddziaływania edukacyjne powinny zatem zmierzać do pozytywnych transformacji emocji. Nauczyciel powinien więc być świadomy, iż na emocję jednostki składają się różne komponenty, tj.: 

  • stereotypy myślowe utrudniające ocenę sytuacji,
  • postrzeganie przeszkód i różnych sposobów ich pokonywania,
  • poznanie własnych emocji, 
  • modyfikowanie celów i wartości,
  • przyjmowanie cudzego punktu widzenia, 
  • niepokój, napięcie, przykrość,
  • przyjemność, rozczulanie, współodczuwanie,
  • reakcje fizjologiczne, tj. drżenie rąk i nóg, zmiana rytmu serca, 
  • reakcje ruchowe, tj. agresja fizyczna, słowna, uzasadniona i nieuzasadniona ucieczka, pocieszające gesty, perswadowanie. 

Ważnym aspektem w tych rozważaniach jest fakt, iż nie powinniśmy uczyć dzieci walki z uczuciami, ale radzenia sobie z nimi, tzn. nie walczyć z cierpieniem, ale nauczyć się je przeżywać, radzić sobie z nim. Współcześnie dzieci otoczone są przez rzeczywistość pełną agresji, uzależnień, depresji. Jest to dowód na ogromne niedostatki w wychowaniu i brak zasobów emocjonalnych. Emocje stanowią ważne ogniwo pośrednie dla wartości, które możemy poznać tylko przez uczucia (wartości, tj. zdrowie, wolność, odpowiedzialność, odwaga, godność, miłość, przyjaźń, gotowość niesienia pomocy, zdolność wybaczania i inne). W związku z powyższym zdaniem Maxa Schelera najważniejszym zadaniem w pedagogice jest rozwój emocjonalny, który zagwarantuje rozwój i wzbogacenie się jego sfery neoetycznej (tj. rozwoju u niego pożądanych wartości). 
Poświęcony czas przez nas nauczycieli na rozwój emocjonalny na pewno nie pójdzie na marne. Można powiedzieć, że dzieci mają dwa umysły: inteligencję racjonalną i emocjonalną. Funkcje emocjonalne są tak samo ważne jak funkcje racjonalne. Dzieci, które są kompetentne emocjonalnie, tzn. potrafią dobrze kontrolować swoje uczucia, rozpoznają emocje innych i odpowiednio na nie reagują, mają zasadniczą przewagę w dorosłym życiu: w rodzinie, w pracy, w szkole, w związkach, w sporcie. Mają większą szansę na szczęśliwe i produktywne życie oraz sukces osobisty i zawodowy. Dzięki tym umiejętnościom nie wdają się w bójki, są bardziej odporne na stres, przejawiają mniej autodestrukcyjnych zachowań, są zdrowsze, nie tak samotne i bardziej skoncentrowane. 
Emocje mają ogromny wpływ na zdrowie. Badania wykazują, iż tłumienie i wstrzymywanie emocji ma negatywne skutki dla odporności. Gniew i inne negatywne uczucia „zatruwają” organizm, powodując zagrożenie podobne do palenia papierosów. Układ odpornościowy wzmacnia się, kiedy zawieramy i/lub utrzymujemy dobre relacje emocjonalne, przyspiesza to leczenie i wydłuża życie. Co więcej, rozwinięte kompetencje emocjonalne umożliwiają uczniom osiąganie lepszych wyników w nauce.
Pierwszym najważniejszym krokiem w edukacji emocjonalnej, którą z powodzeniem możemy realizować poprzez zajęcia bajkoterapeutyczne, jest nauka samoświadomości, która przyczynia się do rozwinięcia umiejętności kontrolowania swoich emocji. Samoświadomość zmierza do zwracania uwagi na swoje stany emocjonalne, rozpoznawania i nazywania swoich uczuć oraz czynników, które powodują dane emocje. W ten sposób dzieci szybko nauczą się wychodzić ze złego nastroju. Należy pamiętać, że emocje same w sobie nie są ani złe, ani dobre. Uczucia gniewu czy frustracji są w porządku, one mówią nam o tym, co jest dla nas dobre, przyjemne, pożądane, a co nie. 
Warto jest więc uruchomić w nas pedagogiczną czujność w chwilach, kiedy widzimy w dzieciach silne przeżycia i pomagać im je nazywać, a później radzić sobie z nimi. Niejednokrotnie jako bajkoterapeuta pracujący w wielu placówkach na zlecenie, byłam świadkiem, jak jedyną odpowiedzią na atak frustracji lub wzmożony gniew była odpowiedź „uspokój się”. Co to w ogóle dla dziecka znaczy? Co to znaczy dla nas? Jak reagujemy na „uspokój się”, kiedy jesteśmy zdenerwowani, kłócimy się lub boimy czegoś? Nam, dorosłym, ten komunikat zazwyczaj niewiele pomaga. Czy jest więc skutecznym narzędziem dla dziecka? Od dzisiaj mały Jaś w chwili dużego napięcia nerwowego spowodowanego licznymi nieudanymi próbami sklejenia rakiety powie sobie stanowczo „uspokój się” i problem jest rozwiązany? Proszę zapytać dzieci, co to znaczy „uspokój się”. Usłyszmy: „bądź grzeczny”, „bądź cicho”, „nie ruszaj się”. Czy takie komunikaty pomagają w rozwijaniu samoświadomości i treningu kontrolowania emocji? 
Rozmawiajmy z maluchami o uczuciach. Niektórzy z nas mają w grupie bardzo wiele dzieci i trudno jest się spierać z argumentem, że to trudne mieć tak indywidualne podejście do tak licznej gromadki, a na dodatek w przedszkolu ciągle coś się dzieje, dzieci chodzą na zajęcia dodatkowe, jest niewiele czasu, a podstawa programowa sama się nie zrobi. Zabierzmy kilka minut temu dziecku z zajęć „małego chemika” czy „tańca ludowego”. Niedługo wróci na zajęcia do reszty dzieci. Tymczasem możemy postawić kamień milowy w jego rozwoju emocjonalnym.
W tym numerze pragnę zaprezentować Państwu bajkę, tradycyjnie o rodzinie Kazika i zaprzyjaźnionej pandzie, która pomaga Kazikowi zrozumieć, że uczucia są zmienne i należy być wrażliwym na różne stany emocjonalne innych. Głównym bohaterem tym razem będzie tata Kazika, aktywny uczestnik życia rodzinnego, który zawsze ma bardzo dużo energii. 

Bajka o tacie Kazika, pandzie Takai i wietrze

Od jakiegoś czasu na dworze panowała bardzo zimowa atmosfera. Kazik i Amelka jedli na śniadanie najczęściej ciepłą owsiankę i pili gorącą herbatę z miodem i cytryną, a do przedszkola ubierali się w puchate kurtki, mięciutkie kozaczki, kolorowe czapki, szaliki i rękawiczki. (W trakcie opowiadania dzieci mogą nam podpowiadać, w co teraz trzeba się ubierać. Można je też wprowadzić w celowy błąd, mówiąc, że w takie mrozy ubiera się sandałki, kąpielówki i okulary przeciwsłoneczne – na pewno rozbawi to grupę i dzieci będą chciały nas poprawić). 
Na dworze panował mróz i często padał śnieg. Chociaż chciałoby się spędzać każdy dzień na zabawie na dworze, trzeba było chodzić do przedszkola. Na szczęście niemal codziennie pani organizowała wyjścia na plac zabaw przy przedszkolu z całą grupą dzieci, a wtedy dopiero jest zabawa! Dzieci, w co się bawicie razem w śniegu? (Pozwól dzieciom opowiedzieć o ich ulubionych zabawach).
W domu Kazika i Amelki każdy dzień wyglądał bardzo podobnie, ale zawsze trochę inaczej. Rano mama robiła śniadanie, a tata budził dzieci i pomagał im wybrać ubranie do przedszkola. Później razem jedli śniadanie, po którym tata zabierał Kazika i Amelkę do przedszkola. Kiedy dzieci bawiły się i uczyły, tata i mama spędzali dzień w pracy. Po południu, kiedy tata już przygotowywał obiad, mama odbierała dzieci z przedszkola. Po wspólnym obiedzie tata bawił się z dziećmi, ale pod warunkiem, że najpierw posprzątają w swoich pokojach! Dzieci uwielbiały, jak tata zabierał je na dwór na sanki albo na łyżwy na lodowisko postawione niedaleko na osiedlu. Uwielbiały też lepić ze śniegu bałwana. Czasami na dworze było naprawdę zimno, więc cała rodzina zostawała w domu. Grali wtedy w gry planszowe, układali zamki z klocków lego, budowali niesamowite stacje kosmiczne. Kilka razy w tygodniu tata lubił wyjść z kolegami na siłownię albo pograć w piłkę, wtedy dzieci robiły z mamą różne niesamowite wytwory plastyczne albo przy muzyce i na matach gimnastycznych bawiły się, jak to mama mówi, w „fitness” albo inną „zumbę”. Wieczorami, po wspólnej kolacji, tata albo mama przychodzili do dzieci i czytali im bajki na dobranoc. Dni wyglądały bardzo podobni...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy