Dołącz do czytelników
Brak wyników

Bajkoterapia

7 listopada 2019

NR 51 (Listopad 2019)

Idą święta! W tak baśniowym czasie… Stwórz własną bajkę!

0 14

Czas Świąt Bożego Narodzenia jest najbardziej magicznym i baśniowym okresem w roku. Stroimy choinkę w kolorowe bombki, łańcuchy, krasnale i gwiazdy. Lepimy bałwana, któremu nadajemy uśmiech, marchewkowy nos, oczy, guziki i kapelusz. Dzieci piszą listy do świętego Mikołaja, a później na nocnym niebie wypatrują jego sań zaprzęgniętych w mówiące renifery i pełnych prezentów spakowanych przez elfy.

Czekamy na pierwszą gwiazdkę. W niektórych domach zostawia się mleko i ciastka dla strudzonego Gwiazdora (Świętego Mikołaja), gdzie indziej wierzy się, że w noc bożonarodzeniową jeziora i rzeki zamieniają się w wino, a zwierzęta po północy mówią ludzkim głosem.

Nie tylko dla dzieci jest to zaczarowany czas. My, dorośli, również lubimy opowiadać te historie i zapraszać najmłodszych do świata świątecznych bliskich nam fantazji z naszego dzieciństwa. Być może już nie wierzymy w Rudolfa, spadającą gwiazdę czy Panią Mikołajową, jednak pozwalamy sobie na to niewinne bajanie wynikające z naszych obyczajów, tradycji i wspomnień. Czy zatem samodzielne opowiadanie historii bez wsparcia książki jest trudnym zadaniem?

W artykule pragnę Państwa zachęcić do samodzielnego tworzenia bajek terapeutycznych. Choć może wydać się to trudne, w rzeczywistości opowiadanie bajki staje się naturalnym spotkaniem z dzieckiem, ono zaś ze swoim punktem widzenia i ciekawością wspiera naszą opowieść, niejednokrotnie uczestniczy w jej budowie i podpowiada jej dalszy ciąg. Do skonstruowania bajki terapeutycznej potrzebujemy kilku ważnych elementów składowych, które wymienia w swojej pracy Maria Molicka, a które na początku drogi były dla mnie podręczną „skrzynką z narzędziami, fundamentem i stelażem”. 

  1. Główny bohater. Jeżeli decydujesz się na skorzystanie z bajki terapeutycznej, wynika to zapewne z potrzeby, którą odnajdujesz w dziecku lub grupie przedszkolnej, np. mały Szymon szybko wpada w złość lub Kornelka boi się psów, lub grupa trzech dziewczynek ciągle kłóci się o konkretną zabawkę, lub chcesz nauczyć wszystkie dzieci rozpoznawania i identyfikowania emocji tęsknoty lub niecierpliwości. Wyobraź sobie zatem, że główny bohater Twojej bajki będzie bardzo podobny do Szymona lub Kornelii. Może to być np. chłopiec o imieniu Rafałek, który bardzo lubi Lego Ninjago i mieszka w pewnym mieście… za siedmioma górami i za siedmioma rzekami. Może to być również mały motylek lub nawet krokodyl. Ważne jest, aby główny bohater nie był dokładnie taki sam, jak dziecko, dla którego tworzysz historię (np. nie powinien mieć na imię Szymon).
  2. Problem bohatera jest tożsamy z problemem dziecka. Kiedy zbudujesz już swojego bohatera, np. owego Krokodyla Alfreda, który mieszka w bagienku razem ze swoim krokodylim tatą i krokodylą mamą i chodzi do przedszkola małych krokodylków, opowiadasz o jego problemie. Na tym etapie nie warto nadmiernie przeinaczać rzeczywistości, na której się wzorujemy. Jeżeli nasz wychowanek boi się występować w jasełkach, również „Krokodyl Alfred cierpi na ból brzucha za każdym razem, gdy ćwiczy z innymi małymi krokodylkami do przedstawienia na bagiennej scenie”. 
  3. Tło fabularne jest bliskie preferencjom dziecka. Jeżeli od niedawna zajmujemy się na zajęciach tematyką kosmosu i grupa jest tym żywo zainteresowana, warto jest zbudować naszą opowieść w tym samym obszarze, np. „Na Planecie Pix-Alfa, na której mieszkają kosmici Pix-Alfianie, mały Pix-Alfianin od dłuższego czasu musiał dzielić się swoimi zabawkami ze swoim młodszym bratem i z tego powodu odczuwał coś bardzo nieprzyjemnego, ale jeszcze nie wiedział co…”. Równie dobrze może to być Kraina Kucyków Pony czy Psiego Patrolu, ale – uwaga! – dzieci nas sprawdzą ze znajomości bohaterów ulubionych bajek, warto się dobrze przygotować! 
  4. Wpleć kilka momentów, w których dzieci będą mogły coś dodać od siebie. To element, który pojawił się w moim warsztacie dopiero kilka lat temu, a z którego chętnie korzystam, zwłaszcza w pracy z żywiołową grupą. Dodaję do opowieści fragment, w którym przypadkowo się pomylę, a dzieci wyprowadzą mnie z błędu, lub też zawieszę historię w pauzie, wyczekując od grupy na dopowiedzenie, np. „Sówka Laura bardzo lubiła lato! Jest to czas, kiedy nareszcie może ulepić bałwana!” – wówczas dzieci szybko pragną mnie poprawić, więc dopytuję, co takiego można robić latem. 
  5. Rozwiązanie nigdy nie jest magiczne! To bardzo ważny punkt, który będzie naszym drogowskazem w dalszej pracy nad opowieścią. W wielu baśniach z pomocą bohaterowi przychodzi „czarodziejska różdżka”. Kopciuszkowi wróżka sprezentowała kryształowe pantofelki, książę budzi pocałunkiem ze snu, a przed wilkiem ratuje leśniczy. W naszych opowieściach nie dopuszczamy do tego, aby problem „rozwiązał się sam” lub został rozwiązany przez innego bohatera. Najważniejszym zadaniem bajki terapeutycznej jest bowiem zbudowanie w naszych małych słuchaczach nowych zasobów osobistych, dzięki którym samodzielnie rozwiążą swój problem. 
  6. Spotkanie na swojej drodze postaci, którą pragnie się naśladować, wzorzec osobowy. Jest to element opcjonalny. Kiedy zaczynałam przygodę z bajkoterapią, trzymałam się tego punktu bardzo kurczowo, gdyż „Krokodyl Alfred mógł spotkać się ze słynną aktorką serialową Pszczółką Barbarą, która już od dawna występuje na scenie, a która nadal przeżywa tremę i zmaga się z bólem brzucha. Jednak bardzo pomaga jej ćwiczenie oddechowe, wyobrażanie sobie pięknych i miłych miejsc (trening relaksacyjny) lub też mówienie sobie, że wszyscy, którzy ją oglądają, nie znają jej tekstu, więc jak się pomyli, to najwyżej coś wymyśli i sobie przypomni (pozytywna mowa wewnętrzna)”.
  7. Bajka przekazuje wiedzę o świecie. Bardzo lubię opowiadać bajki, które dzieją się w zupełnie nowym dla dzieci miejscu lub środowisku, np. w krainie Inuitów, wśród pand w lesie bambusowym, w plemieniu Awa w amazońskiej puszczy, w wiosce Indian Tomorona w Boliwii czy też na Rafie Koralowej. Choć nie zmienia się terapeutyczny cel historii, dodaję walor edukacyjny, przynoszę kilka zdjęć lub ilustracji, uczę kilku nowych słów. Z mojego doświadczenia mogę przyznać, że nowe, interesujące tło historii przyciąga uwagę, wzbudza ciekawość i nakłania do zadawania wielu pytań. Przy okazji budowania takiej historii warto przeznaczyć na nią więcej czasu. 
  8. Nastrój opowieści jest pogodny i relaksujący. Bywa, że część fabuły wymaga wprowadzenia niepokojącego zdarzenia lub też przeżycia, tj. poczucie niesprawiedliwości, przykrość, smutek, obawa. Jednak w bajkach terapeutycznych wilk nikogo nie zjada, zła wiedźma nie wrzuca do kotła, nie pojawiają się źli wszechmocni czarodzieje ani ponure zjawy. Historia opowiadana jest w łagodnej atmosferze, zachęca do wylegiwania się na dywanie w trakcie jej słuchania, czasem bawi, ale ostatecznie pozostawia w dziecku miłe wspomnienie i nowy zasób osobisty. 
  9. Zakończenie jest zawsze dobre. Bajka terapeutyczna nie ma na celu prawienia morałów, np. że kłamstwo ma krótkie nogi lub też złych zawsze czeka kara. Główny bohater znajduje rozwiązanie problemu lub też obserwuje, jak ktoś inny sobie z tym radzi, i ostatecznie sam stosuje ten sposób i wychodzi z sytuacji jako zwycięzca. Wzbudza to w naszym słuchaczu wiarę w swoje sprawstwo i możliwości, umacnia w nim przekonanie, że nie jest osamotnione w problemie, a wyjście z problemowej sytuacji jest na miarę jego sił i możliwości. 

Z pierwszymi bajkami jest tak, że nie zawsze wychodzą tak, jak je sobie zaplanowaliśmy. Pewne elementy się zmieniają wraz z każdym kolejnym spotkaniem z dziećmi. Pozwólmy sobie na pomyłki i korekty: sprawdzajmy, co dzieciom najbardziej się podoba, co je najbardziej ciekawi i w których momentach wydają się uciekać od nas myślami (i dlaczego). Patrząc na swoją zupełnie pierwszą przygotowaną samodzielnie bajkę, widzę, jak wiele zmieniłam w swoim warsztacie przez minione 10 lat. Korzystam z niej jako inspiracji, pomysłu do tworzenia nowych, aktualnych historii, dostosowanych do potrzeb współczesnych maluchów. 

Pragnę również przedstawić Państwu bajkę świąteczną, która została stworzona na potrzeby rodziców. Niedługo przed mikołajkami rozmawiałam z dwiema mamami, którym bardzo zależało na przybliżeniu dzieciom kategorii wdzięczności. Przy okazji świąt panuje wszechobecna ekscytacja związana z wielością promocji w działach zabawkowych, które nadmiernie wylewają się z regałów marketowych, w telewizji dla dzieci emitowane są reklamy przeróżnych, często bardzo drogich zabawek, a dzieci przyjmują pozycję „DAJ – JA CHCĘ – JA MUSZĘ TO MIEĆ”. Po omówieniu kilku pomysłów powstała ta historia. 
 

Zarówno w domu, jak i w przedszkolu Kazika i Amelki od kilku tygodni panowała iście świąteczna atmosfera. Niedawno tato przyniósł do domu choinkę, a mama przygotowała kolorowe wycinanki i wszyscy razem tworzyli przepiękne ozdoby: kolorowe łańcuchy, fantazyjne bombki, a na czubku Amelka przyczepiła z taty pomocą piękną gwiazdę, którą wszyscy wspólnie pokolorowali. Podobnie było w przedszkolu. Dzieci już od dawna opowiadały, co chciałyby dostać od Świętego Mikołaja. Przy okazji poznawały też bożonarodzeniowe tradycje i obyczaje. 

Dzieci, co to jest tradycja? 

Jakie znacie bożonarodzeniowe obyczaje?

To prawda, czekamy na pierwszą gwiazdkę, ubieramy choinkę, pakujemy prezenty, pieczemy pierniki, śpiewamy kolędy, uczymy się nazywać wigilijne potrawy, takie jak pierogi, barszcz z uszkami, zupa rybna, kutia (zapewne w zależności od regionu!), zostawiamy przy stole wolne miejsce dla niespodziewanego gościa, chowamy sianko pod obrus, dzielimy się opłatkiem itp. (im więcej obyczajów dzieci wymienią samodzielnie, tym lepiej!).

Zgodnie ze zwyczajem, Kazik i Amelka pisali też listy do Świętego Mikołaja z prośbą o wymarzony prezent. Kazik bardzo dobrze wiedział, czego pragnie. Bardzo chciał dostać super figurkę Batmana i nowe klocki Lego z zestawu Gwiezdnych Wojen. Tata trochę mu pomógł przy pisaniu, ale sam bardzo starannie ozdobił kartę i kopertę, nakleił nawet znaczek, a wieczorem, tak jak zwykle, położył list na parapecie – tam, skąd Elfy odbierają pocztę i zanoszą ją prosto do Laponii, do fabryki Świętego Mikołaja. 

Kazik położył się do łóżka z solidnym postanowieniem, że w tym roku uda mu się nakryć Elfa na zakradaniu się po list. Długo wpatrywał się w okno, udając, że śpi, jednak sprytny Elf długo się nie pojawiał. W końcu postanowił udawać lepiej i na próbę przymknął oczy. Tak długo wyobrażał sobie, jak przyłapuje małego Elfa, że w końcu zasnął. 

Miał piękny sen o świętach. Wyobrażał sobie, że nareszcie nadszedł dzień Wigilii Bożego Nar...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy