Dołącz do czytelników
Brak wyników

Współpraca z rodzicami

28 maja 2018

NR 37 (Maj 2018)

Co tworzy człowieka?

405

Na pewno miłość, którą dostaje od bliskich – lub jej brak. Na pewno wzorce – to, co obserwuje, naśladuje, a następnie internalizuje, czyli przyjmuje za swoje, zwykle bez świadomości, że przyswaja postawy i zachowania innych osób. Na pewno własne doświadczenia. Wreszcie to, co przeczytał lub czyta. Mówi się nawet: „Jesteś tym, co przeczytałeś”. I w coraz większym stopniu to, co ogląda na ekranie.

Od wielu lat media elektroniczne spychają na margines książki i czytanie, wypierają kontakt z żywymi ludźmi, zabierają czas na zdobywanie własnych doświadczeń. Elektronika wciska się tam, gdzie odpuszczają rodzice, gdzie zwycięża pogoń nas, dorosłych, za tym, by było szybciej, łatwiej i więcej, za cenę stresu, zdrowia i braku czasu dla dziecka, któremu w zamian od najmłodszych lat fundujemy dostęp do elektronicznej rozrywki. Łatwiej nam bowiem posadzić dziecko przed telewizorem lub wręczyć mu smartfon, niż pójść z nim do parku i pobawić się piłką (ćwiczenie dużej motoryki), pograć w bierki (ćwiczenie małej motoryki), w zwykłe gry planszowe uczące skupienia, strategii oraz zdolności przyjmowania przegranej czy w zabawy językowe poszerzające zasób słów, rozwijające myślenie, pamięć i kreatywność. Łatwiej nam kupić grę komputerową, niż codziennie dziecku czytać.

POLECAMY

Problem polega na tym, że dzieciństwo jest wciąż niedoceniane i trywializowane. 
Rozumiane jest jako czas wymagający jedynie prostej opieki – higieny, karmienia, leczenia, zapisania do przedszkola czy szkoły. Badania z zakresu neuronauki pokazują jednak, że w pierwszych dniach, miesiącach i latach życia mózg uczy się najbardziej intensywnie i to właśnie wtedy najbardziej potrzebne jest mu emocjonalne zasilanie przez dorosłych oraz ich mądre przewodnictwo. 

Na podstawie własnych doświadczeń mózg dziecka buduje sobie matrycę świata, która może pozostać niezmieniona przez resztę życia. Są to wzorce i przekonania: że świat jest dobry, mogę zaufać ludziom, moje potrzeby są rozumiane i zaspokajane; lub przeciwnie: świat jest wrogi, mogę liczyć tylko na siebie. W pierwszych trzech latach dziecko – lub jak kto woli, jego mózg – ma szansę, lub nie, na zbudowanie bezpiecznej więzi, fundamentu siły emocjonalnej, poczucia własnej wartości i bezpieczeństwa na resztę życia. Uczy się też empatii i myślenia, rozwija sumienie, doskonali język. Już czteromiesięczne niemowlę odróżnia język ojczysty od obcego!
Ta wiedza, dostępna od mniej więcej 20 lat, popularyzowana także w licznych książkach, na razie nie znajduje przełożenia na praktykę. We współczesnym świecie nikt nie zapewnia rodzicom kompetentnej i systematycznej wiedzy rodzicielskiej. I często nikt im nie pomaga. Kiedyś tę rolę pełniła „troskliwa wioska” – wielopokoleniowe i wielodzietne rodziny, wspólnoty sąsiedzkie, grono oddanych przyjaciół, czyli grupy wsparcia, które służyły radą, pomagały i korygowały działania młodych rodzin. Internet umożliwia wprawdzie wymianę doświadczeń pomiędzy rodzicami, ale przypadkowe opinie i rady osób, które nie znają naszego dziecka ani naszej sytuacji, mogą być nietrafione. W efekcie wielu rodziców czuje się zagubionych. Na konferencjach na temat wczesnej edukacji językowej przytaczane są przypadki rodziców, którzy przez pierwsze kilkanaście miesięcy nie rozmawiają z niemowlęciem, bo czekają, aż ono zacznie mówić! Małe dzieci zamiast na wspólnych zajęciach z rodziną i rówieśnikami spędzają po kilka godzin dziennie na nieruchomym, często samotnym wpatrywaniu się w ekran, a w trochę późniejszym wieku – na grach komputerowych. Przeciętne cztery godziny dziennie przed ekranem to jedna szósta każdej doby. Elektronika zabiera dzieciom zatem jedną szóstą roku, pełne dwa miesiące, dzień i noc. A wiele dzieci, również w wieku przedszkolnym, spędza przed ekranem więcej niż cztery godziny!
Oczywiście dzisiejsi rodzice są zapracowani, zestresowani, zmęczeni. I trzeba otwarcie powiedzieć – bycie odpowiedzialnym rodzicem jest czasochłonne, męczące, często frustrujące. Jeśli jednak ktoś chce dobrze przygotować dziecko do życia, musi mu osobiście, serdecznie i mądrze poświęcić czas i uwagę, cierpliwie objaśniając świat i pozwalając mu na naukę metodą prób i błędów. A także konsekwentnie mówiąc „nie” w sytuacjach, w których „tak” byłoby łatwiejsze, ale zawiodłoby dziecko na manowce. Nie należy wyręczać dziecka w tym, co może już zrobić samo, bo ja – mama, tata, babcia, dziadek – zrobię to szybciej i lepiej. Oczywiście, że dorosły zrobi to szybciej, ale młody człowiek straci pęd ku samodzielności, nie nauczy się samoobsługi, sprzątania po sobie, udziału we wspólnych obowiązkach. Zbuduje natomiast postawę wygodnego oczekiwania, by to ktoś inny zrobił wszystko za niego – nieznośną w dorosłym życiu!
Gdyby szukać miernika miłości do dziecka, to mógłby nim być poświęcany mu czas i życzliwa uwaga. Uwaga jest formą energii. Jest dziecku niezbędnie potrzebna do rozwoju. Jakże często dzieci natarczywie się jej domagają, bo intuicyjnie wiedzą, że w niej tkwi źródło ich siły. Obojętność, niedostrzeganie dziecka i jego potrzeb są dla niego tak samo szkodliwe jak brak pożywienia. Też wiodą do anemii. Emocjonalnej. 
Rodzice są najważniejszymi osobami w życiu każdego człowieka i najważniejszymi, bo pierwszymi, nauczycielami życia i języka. Skoro mają mało czasu i energii, tym bardziej ważne jest, by czas dla dziecka był przez nich mądrze wykorzystany. Trudno wyobrazić sobie mądrzejsze i skuteczniejsze działanie niż codzienne czytanie dzieck...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy