Dołącz do czytelników
Brak wyników

Bajkoterapia

8 czerwca 2020

NR 57 (Czerwiec 2020)

Bajka terapeutyczna przed pierwszym dniem w szkole

93

Czy ktoś z Państwa pamięta swój pierwszy dzień szkoły? Być może pasowanie na pierwszoklasistę? Jako nauczyciele lub rodzice naszych maluchów wracamy wspomnieniami do tej bardzo ważnej chwili. Ja niewiele z tego dnia i czasu pamiętam, bardziej wyobrażam sobie obrazy zbudowane na podstawie rodzinnych fotografii. Niemniej jednak czuję podskórnie, że było to dla mnie wielkie, ekscytujące i trochę straszne wydarzenie.

Oile pamięć związana z odtworzeniem faktów już nieco zwietrzała, o tyle pamięć związana z emocjami odpowiedzialna za gromadzenie wspomnień poprzez doświadczenia emocjonalne wysyła sygnały podobne do przeżywanych wówczas wydarzeń. Owe przeżyte uczucia „zapisały się” w pamięci w sposób o wiele szybszy i skuteczniejszy niż informacje przyswajane przez codzienną pamięć mechaniczną. Łatwo możemy uruchomić pamięć emocjonalną, np. kiedy chcemy poprawić sobie nastrój, włączamy piosenkę, z którą mamy wspomnienia związane z przyjemnymi uczuciami; albo serwujemy sobie ulubione danie lub napój z dzieciństwa, które kojarzą nam się z komfortem i poczuciem bezpieczeństwa. 

Zapytam inaczej. Czy kojarzą Państwo inne wydarzenia w życiu, które opatrywaliście komentarzem „czuję się jak pierwszego dnia szkoły”? Może był to pierwszy dzień w nowej pracy, może pierwszy dzień na studiach. Wspomnienia emocjonalne podpowiadają nam, że ekscytacja, nerwy, ból brzucha, zawroty głowy, strach, mdłości, spocone lub zimne dłonie lub jakiekolwiek inne objawy silnych przeżyć emocjonalnych są tożsame z tymi, które towarzyszyły nam, gdy mieliśmy 6–7 lat.

Zrozumiałe jest więc, że wspomnienie emocjonalne związane z pierwszymi dniami szkoły jest ważne i może odzwierciedlać się w przyszłych, nawet dorosłych wyzwaniach i wydarzeniach. Zależy nam więc, aby każdy z naszych podopiecznych przeżył ten dzień w najlepszy z możliwych sposób. Na przeżycia związane z pierwszym dniem szkoły mogą mieć wpływ przeróżne czynniki, m.in. takie, które nie są od nas w żaden sposób zależne, np. zachowanie innych dzieci, osobowość nauczyciela, różne zdarzenia losowe (np. przewrócenie się w kałużę i poplamienie galowej odzieży). Są jednak aspekty, na które mamy wpływ, dlatego warto dołożyć wszelkich starań, abyśmy jako nauczyciele i rodzice dzieci zadbali o to, by dla dużego przedszkolaka, ale małego pierwszoklasisty, emocje związane z tą wielką zmianą były jak najlepsze.
Przejście dziecka ze środowiska przedszkolnego do szkolnego to jeden z krytycznych okresów pod względem doświadczania stresu. Dzieci wiedzą już, że w pierwszej klasie będzie dużo mniej czasu na zabawę, będzie trzeba się uczyć, w tym czytania, pisania, liczenia, i będą zadawane prace domowe. Będą dzwonki i sklepik szkolny, trzeba będzie zabierać ze sobą drugie śniadanie, a na obiad będzie trzeba iść na stołówkę, czasami po lekcjach na świetlicę. Będzie wiele nowych kolegów i koleżanek i nowa nauczycielka. Dużo nowości, dużo wyzwań!

Niektóre z dzieci mają starsze rodzeństwo i wiedzą mniej więcej, na czym polega chodzenie do szkoły, a przynajmniej zdają sobie sprawę z tego, że jest to coś normalnego, prawdopodobnie równie pozytywnego, jak chodzenie do przedszkola. Być może najlepsza koleżanka lub kolega z grupy zostanie zapisany do tej samej klasy i przeżycie związane z przejściem do szkolnej ławki będzie wspólne, przez co łatwiejsze i mniej stresujące. Czym innym jest samotne wejście w zupełnie nową grupę rówieśników, a czym innym w towarzystwie przyjaciela. Oprócz wielu plusów takiej sytuacji istnieje jeden minus. Zżyte ze sobą dzieci mają większy opór w asymilowaniu się z pozostałymi, izolując się w swojej bezpiecznej relacji. Niemniej jednak wprawny nauczyciel umiejętnie poprowadzi wszystkie dzieci w kierunku otwartej integracji i współpracy, a przyjaźnie, które przechodzą razem przez trudne zmiany, pokonując wspólnie kolejne szczeble edukacyjne, mogą być na całe życie.
Bywa też, że niektóre z dzieci są bardzo pewne siebie, przebojowe i gotowe na nowe wyzwania, z natury niemogące się doczekać pierwszego dnia szkoły. Bywa jednak też tak, że sama myśl o zmianie wywołuje silne reakcje stresowe. Już pod koniec roku szkolnego i w czasie wakacji dzieci mogą wykazywać rozmaite objawy stresu: zarówno fizjologiczne, jak i behawioralne, emocjonalne czy też poznawcze. Niestety, choć niekiedy bardzo byśmy chcieli, nie możemy ich wyręczyć, zastąpić, usiąść w pierwszej ławce. 

Jak zatem wesprzeć nasze kilkulatki w tej ważnej transformacji? Tak samo, jakbyśmy sami wspierali siebie w pierwszym dniu nowej pracy! Warto pamiętać o kilku punktach.

POLECAMY

Dobre przygotowanie

Zaczynając pracę lub naukę w nowym miejscu, czujemy się lepiej, kiedy towarzyszy nam pewność siebie. Wystarczy przypomnieć sobie Hermionę Granger, małą adeptkę Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Dzięki dobremu przygotowaniu nie borykała się z nieśmiałością i stresem związanym ze spotkaniem z niewiadomą. Oczywiście przykład nad wyraz ambitnej bohaterki książek dla dzieci i młodzieży jest odrobinę przerysowany, żadna nauczycielka nauczania początkowego nie oczekuje od swoich małych uczniów, aby znały już cały elementarz na pamięć. Warto jednak poświęcić tych kilka miesięcy przed pierwszym września na ćwiczenia grafomotoryczne, ruchowe i logiczne, jak również utrwalanie nabytych w przedszkolu wiadomości i umiejętności poprzez wspólną zabawę i rekreację. Warto również zadbać o to, aby nasz pierwszaczek umiał już samodzielnie się rozebrać i ubrać w szatni, przebrać na wychowanie fizyczne, korzystać z toalety, dbać o porę na zjedzenie drugiego śniadania. Zadbajmy o to, aby przygotowania do szkoły kojarzyły się naszym starszakom z przyjemnością!

Zadbanie o odpowiedni relaks i wypoczynek

Ważny jest regularny sen i czas na zdrowy odpoczynek. Eksperci zgodnie wyrażają opinię, iż jednym z najważniejszych działań wspierających zdrowy sen jest wyłączenie wszystkiego, co emituje niebieskie światło (telewizor, smartfon, tablet, monitor komputera czy konsoli) co najmniej dwie godziny przed pójściem do łóżka. Istotna jest też godzina! O wiele lepiej wypoczywa organizm, który wcześniej kładzie się spać i wcześnie wstaje z łóżka. Ilość snu również ma znaczenie – dla dzieci w wieku 6–7 lat zaleca się od 9 do 12 godzin snu na dobę! Dodatkowo przyjemność zasypiania na pewno wesprze wysłuchanie czytanej przez tatę lub mamę bajki. 

Informacje o nowym miejscu

Szkoła jak szkoła, nic niezwykłego. Większość z nas spędziła w niej co najmniej 12 lat życia. Tymczasem dla naszego sześciolatka szkoła to niesamowite, ogromne miejsce, w którym właściwie wszystko, co dotąd znało, będzie inne. Warto więc nie tylko opowiadać o tym, jak będzie, ale np. pobawić się w szkołę, zrobić na jej temat quiz, pokazać zdjęcia, zrobić wspólnie makietę budynku, odgrywać przykładowe scenki, pokazać filmy, a jeżeli jakaś szkoła znajduje się niedaleko, może uda nam się wybrać na gościnne przedstawienie?

Roboczy regulamin

W szkole panują pewne zasady, niektóre z nich są znane, inne będą zupełnie nowe. Wspólne wykonanie „Reguł Pierwszoklasisty” w formie obrazkowej może być dobrą wspólną zabawą, a jednocześnie formą utrwalania przyjętych reguł, która może wisieć na lodówce lub na tablicy z korka i spontanicznie wspierać zapamiętywanie poznanych wcześniej nowych reguł.

Jazda próbna

Wspólny czas w domu w wolny dzień można zamienić w dzień w szkole w formie zabawy. Pobudka, śniadanie, toaleta poranna, wybranie ubioru, spacer do szkoły, pierwsza lekcja, przerwa, drugie śniadanie… wszystko zależy od naszej kreatywności! Tymczasem dziecko na pewno doceni poświęcony mu czas na wspólną zabawę pełną zaangażowania i przygotowania!

Rozmowy z bliskimi 

Nic nie zastąpi zawsze gotowych do rozmów rodziców. To bardzo ważne, aby dziecko czuło się bezpiecznie w sytuacjach, w których ogarnia je lęk, niepewność czy stres. Otwartość, życzliwość i poważne podejście do ich wielkich – małych problemów są tym, co najlepsze, co możemy dać dzieciom. Również będąc nauczycielem i wychowawcą. 

Pułapka ambicji

Zdarza się, że jako rodzice budujemy sobie wyobrażenie tego, jak zdolnym i pracowitym uczniem będzie nasz syn lub córka. Wiara w ich możliwości dodaje skrzydeł i buduje pewność siebie! Zachęty i wspierające słowo od rodzica są pierwszym krokiem w podejmowaniu coraz to trudniejszych wyzwań przez pierwszoklasistę. Ważne jest jednak, aby wyczuć cienką granicę, kiedy wspierający doping może przeobrazić się w niezdrową ambicję. Frustracja rodzica wynikająca z niedostatecznie satysfakcjonujących wyników przeradza się w niechęć do podejmowania jakichkolwiek wysiłków w nauce. Być może nasze dziecko nie będzie omnibusem i nie osiągnie najlepszych ocen ze wszystkich przedmiotów, za to dumni rodzice pozwolą zbudować w nim wiarę we własne możliwości, przyjemne skojarzenia związane z podejmowaną pracą i chęć rozwoju w kierunkach, które są interesujące. 

Szkoła to nowa przygoda!

Do odważnych świat należy! Możliwe, że nasze maluchy mają za sobą już kilka „pierwszych razów”, które z pozoru wydawały się bardzo trudne i stresujące, a teraz są tak łatwe i oczywiste, że aż zabawne. Może to być pierwsza jazda na karuzeli, wyjście do aquaparku, urodziny koleżanki w sali zabaw z nowymi dziećmi, zostanie na noc u dziadków? Te i inne przeżycia można zamknąć w Księdze Przygód, która będzie zbiorem ilustracji i zdjęć z różnych, nowych wydarzeń.

Bajki terapeutyczne

Na pomoc przychodzi również bajka terapeutyczna. Przy okazji dbania o zdrowy wypoczynek naszego dziecka, czytając mu bajkę na dobranoc, można wykorzystać to narzędzie, które jak zawsze w przyjazny sposób buduje w nim zasoby osobiste samodzielnego radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Główny bohater naszych bajek terapeutycznych, Kazik, również jest w najstarszej grupie przedszkolnej i od września zacznie naukę w Szkole Podstawowej nr 2! Zapraszam do lektury bajki i jej wykorzystania, jak również przekształcania i interpretowania jej według Państwa i dzieci potrzeb, zainteresowań i pomysłów.
 

Kazik, Panda Takai i Pierwsza Klasa Bambusowa

Jakże ciepło zrobiło się na dworze! Słońce pięknie świeciło, wszędzie było pięknie zielono, a kurtki zimowe i czapki można było schować głęboko do szafy. Kazik z Amelką i Tatą przeprowadzili Wyprawę Poszukiwawczą w celu odnalezienia wakacyjnych atrybutów: klapki na plażę, okulary przeciwsłoneczne… (w tym miejscu można dopytać dzieci o ich pomysły, co jeszcze powinno znaleźć się wśród wakacyjnych rzeczy), nadmuchiwana piłka plażowa, stroje kąpielowe, czapki słomkowe i te z daszkiem, nadmuchiwane koło i krokodyl, rakietki do badmintona, parasolka plażowa, wiaderko i łopatki do lepienia babek w piasku i jeszcze kilka innych ulubionych zabawek, o których się szybko i niechcący zapomniało, kiedy przyszła jesień, ale na ich widok wróciło wiele przyjemnych wspomnień i pomysłów na zabawę. 
Do przedszkola chodziło już trochę mniej dzieci. Niektóre z nich były na wakacjach, inne zostawały w domach, a jeszcze inne, tak jak Kazik i jego przyjaciel Michaś, nadal przychodzili do grupy Pani Ani. Chłopcom w ogóle to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, podobały im się te letnie spotkania, tym bardziej, że w ciągu dnia było o wiele mniej zajęć, na których trzeba było się uczyć. Mogli więc godzinami budować ulice, miasta, wieże, zamki, bawić się w wyścigi, ciuciu-babkę, chowanego, a nawet w chwilach nudy oglądać razem książki. 
Zarówno Kazik, jak i Michaś wiedzieli jednak, że już niedługo skończą się wakacje i pójdą do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Koniec przedszkola, początek szkoły! Michaś zdawał się w ogóle tym nie przejmować, zresztą jego starszy brat niedawno skończył już drugą klasę i wszystko Michasiowi pokazał i opowiedział, a Michaś przekazał to Kazikowi. Podobno prawie cały dzień trzeba siedzieć w ławce i ciągle coś pisać i kolorować. Czasami można się pobawić, ale już nie tak jak w przedszkolu. Zabawki i gry planszowe można znaleźć w świetlicy, ale tam się chodzi dopiero po lekcjach. Podobno prawdziwa frajda jest na lekcji, która się nazywa „wf”, wtedy można biegać, skakać, ćwiczyć, a nawet czasami grać w piłkę. Poza tym w szkole jest coś takiego jak „przerwa”, na którą można wychodzić po „dzwonku”. Przez kilka minut można się bawić, a jak zadzwoni kolejny „dzwonek”, to trzeba wrócić na lekcje. 
Im więcej Michaś opowiadał, tym bardziej Kazikowi nie podobała się ta cała szkoła. Pani w przedszkolu też co nieco opowiedziała. Mówiła, że zawsze przychodzi się z plecakiem, w którym są zeszyty, piórnik i drugie śniadanie. Drugie śniadanie! Nikt nie podaje jedzenia tak, jak w przedszkolu. Co prawda jest stołówka, na którą się chodzi na obiady, ale to nie jest obowiązkowe i do tego trzeba zdążyć zjeść posiłek w trakcie jednej z przerw. Poza tym są jakieś „apele”, w domu trzeba czytać jakieś dziwne „lektury”
 i w ogóle są „sprawdziany”. 
Kazik postanowił przeprowadzić poważną rozmowę z rodzicami na temat szkoły. Opowiadali mu wiele miłych rzeczy, a nawet pokazali mu zdjęcia ze swoich czasów pierwszoklasisty. Podczas jednej ze wspólnych wycieczek rowerowych wybrali się pod budynek, do którego miał zacząć codziennie chodzić, od poniedziałku do piątku, już od 1 września. Niestety, mimo wszelkich starań Michasia, pani Ani i rodziców, Kazik w ogóle nie czuł się dobrze na myśl o opuszczeniu murów ukochane...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy