Dołącz do czytelników
Brak wyników

Od znajomości liter do umiejętności czytania

Artykuły z czasopisma | 9 listopada 2017 | NR 17
246

Rozmowa z prof. zw. dr hab. Martą Bogdanowicz o nauce czytania i pisania

Po trwającej siedem lat przerwie do przedszkoli wróci dawny program dydaktyczno-wychowawczy. 
Jak Pani to ocenia?

A zatem nowy to program czy stary? Nietrudno odpowiedzieć. Oto sześcioletnie dzieci nie awansują do szkoły w charakterze pierwszoklasistów lecz ponownie znajdą się w przedszkolu, w grupie obowiązkowego Rocznego Przygotowania Przedszkolnego czyli w tzw. „starej zerówce”. Świetnie ją znają nasi młodzi dorośli. Warto byłoby ich zapytać, co z tamtych czasów pamiętają i jak oceniają ten okres edukacji. My wyrobimy sobie pogląd na proponowany program, obserwując dzieci w ciągu roku, a przede wszystkim – sprawdzając, czy nauczyciele potrafią go realizować na miarę swoich podopiecznych, ich możliwości i ograniczeń. Warto przypomnieć, że zarówno w starej „zerówce”, jak i tej przyszłorocznej grupie obowiązkowego Rocznego Przygotowania Przedszkolnego dzieci nie tylko będą się przygotowywały do podjęcia nauki szkolnej. Zgodnie z projektem Podstawy programowej wychowania przedszkolnego będą się także uczyły się czytać oraz pisać litery i cyfry. Czyli nauczyciele będą łączyć program przedszkola i częściowo klasy pierwszej, realizowany dotychczas. Jednak najtrudniejsze zadania stoją przed nauczycielami klas pierwszych, bowiem wśród ich uczniów znajdą się jednocześnie dwie grupy wiekowe: sześciolatki i siedmiolatki. Co więcej, 
w każdej z tych grup znajdą się dzieci o odmiennych możliwościach rozwojowych. Wśród sześciolatków, a nawet siedmiolatków będą dzieci, które w pewnych obszarach rozwojowych np. motoryki, dojrzałości emocjonalnej funkcjonują jak dzieci pięcioletnie oraz takie, które mając lat siedem są dojrzałe intelektualnie na poziomie ośmiolatków, a niektóre dzieci mogą prezentować poziom dziewięciolatków. Tak więc problem 
z dostosowaniem programu i metod nauczania stwarzają bardzo zróżnicowane możliwości rozwojowe uczniów, w swojej rozpiętości sięgające nawet 4 lat. Jak sobie radzić z tak trudnym zadaniem jak dotarcie do każdego dziecka na miarę ich możliwości? W gruncie rzeczy nie jest to nic nowego. W szkołach wiejskich, w tzw. klasach łączonych, jednocześnie uczono niekiedy i trzy roczniki. Konieczne więc było, aby nauczyciel pracował na kilku poziomach wiekowych i rozwojowych swoich uczniów i realizował program dostosowany do ich możliwości. Jak ci nauczyciele sobie z tym radzili? Widoczne jest to możliwe. Czy w ubiegłym roku poradzili sobie z tym problemem nauczyciele klas pierwszych? Wydaje się, że nie, i to właśnie stało się przyczyną zablokowania wdrożenia reformy systemu szkolnictwa, obejmującego nauką szkolną sześciolatków. Podstawowym założeniem przy budowaniu programu dla klasy I jest zróżnicowany poziom wieku, a więc i dojrzałości biologicznej, psychicznej i ruchowej. Podstawa programowa była jedna, uniwersalna; nie rozróżniała możliwości tych grup. Znany jest mi przypadek, gdy sześcioletni uczeń klasy pierwszej musiał się musiało się nauczyć nowej litery w 4 formach w ciągu 2 dni, a po niespełna 3 miesiącach nauki zadawano mu na następny dzień do nauczenia się czytania 2/3 strony podręcznika i 1/3 strony do przepisana. Nic dziwnego, że sytuacja konfliktowa tego dziecka z kolegą spowodowała odblokowanie nagromadzonych negatywnych emocji i zakończyła się wybuchem złości, wielką awanturą.

Myślę, że zabrakło wyobraźni i działań na rzecz: sprofilowania podstawy programowej, a przede wszystkim takiego przeszkolenia nauczycieli klas pierwszych, aby wiedzieli, jak pracować z dziećmi o zróżnicowanych poziomach.

Jak ocenia Pani proponowane zmiany w podstawie programowej w związku z tym, że wróci nauka pisania i czytania?

Może od razu przyznam się, że byłam gorącym zwolennikiem rozpoczynania nauki szkolnej w wieku 6 lat. Między innymi z z powodu pozytywnych konsekwencji tej decyzji takich jak to, że dorośli ludzie w wieku 19 i 20 lat, zamiast siedzieć w szkolnej ławce klasy maturalnej i osobiście wypisywać usprawiedliwienia swojej nieobecności w szkole, bo już nie mogą robić tego ich rodzice, podejmowaliby poważne zadania, studiując lub pracując. Gdy miałam nieco ponad 17 lat, znalazłam się na studiach w obcym mieście i czułam się, podobnie jak moi rówieśnicy, skończenie dorosła do roli osoby samodzielnie stanowiącej o sobie. Jeszcze ważniejszym argumentem jest jak najwcześniejsze stymulowanie rozwoju poznawczego i społecznego dzieci dzięki wczesnemu wchodzeniu w świat komunikacji pisemnej, dzięki umiejętności czytania i pisania. Niedowiarkom, którzy twierdzą, iż jest to zbyt wczesne, niezgodne z „naturą” rozwiązanie, proponowałam, aby udali się do Cieszyna lub Zgorzelca, przeszli po moście i udali się do pierwszej klasy najbliższej szkoły czeskiej czy niemieckiej. Mogliby wówczas stwierdzić, jak się mają tamtejsi pierwszoklasiści. Czy to dzieci są żywe, zdrowe, wesołe, aktywne, zadowolone, radosne? W 1978 r., będąc na stażu naukowym a Pradze, Pilznie i Karlovych Varach, przesiedziałam niemal 3 miesiące w klasach pierwszych. Także w Anglii uczestniczyłam przez tydzień w zajęciach szkolnych uczniów klasy wstępnej w wieku od 4 i pół lat do 6. Byłam oczarowana ich zainteresowaniem książkami, czytaniem i pisaniem. Niektóre czteroipółletnie dzieci nieźle czytały krótkie podpisy pod obrazkami, pięciolatki czyniły to swobodnie, a sześciolatki czytały książki z podziałem na role i inscenizowały sytuacje wybrane z lektury. Każdego dnia, o tej samej porze, była „godzina czytania” w całej szkole. W tym czasie można było tylko czytać lub oglądać obrazki. Nauczycielka indywidualnie, na uboczu, ćwiczyła czytanie głównie z dziećmi, które miały trudności. Wszystkie rysunki, sporządzane przez dzieci, także czteroipół-, pięcioletnie były opisywane (temat rysunku, komentarz). Młodszym dzieciom pomagały starsze koleżanki i koledzy lub nauczycielka. Oczywiście, dzieci najczęściej pisały literami wielkimi drukowanymi, gdyż mają najprostszą strukturę graficzną. Nie utrudniało im to nauczenia się w szkole liter pisanych. Dzięki wczesnemu posługiwaniu się czytaniem i pisaniem wyczuwały, jak potężnym środkiem komunikacji jest piśmienność. Po tych doświadczeniach nie mam wątpliwości, że już pięciolatki powinny poznawać litery w formie zabawy. Przykładem zajęć, które mają taki cel, jest Metoda Dobrego Startu mojego autorstwa. Programy „Od piosenki do literki”, „Od wierszyka do literki” i „Od wierszyka do cyferki” , przygotowane we współpracy z Małgorzatą Barańską i Ewą Jakacką, czynią możliwym nauczenie się liter śpiewająco. Od znajomości liter tylko krok do umiejętności czytania, co czynią sześciolatki, jeśli zainteresujemy je książką. Tu, jak wiadomo, rodzice mają ogromną rolę, jeśli czytają codziennie dziecku choćby kilka minut. Szczególnie wartościowe jest czytanie „interaktywne” (czyli na zmianę: najpierw dziecko krótki fragment, a potem – dorosły dwa razy dłuższy), czytanie chórem. Tę technikę nazywam „Czytaniem na raty”, przyspiesza tempo czytania i podążania za akcją w tekście. Podczas czytania rodzice rozmawiają z dzieckiem, aby sprawdzić, czy rozumie sens treści, wyrażenia przenośne, czy zna trudne wyrazy, czy potrafi przewidywać kolejne etapy akcji, czy potrafi wyobrazić sobie bohatera, ocenić jego postępowanie, przyczyny i skutki opisywanych wydarzeń. Dziecko, które widziało, że dorośli czytają książki (nie gazety) i rozmawiają ze sobą na ich temat, z reguły szybko zainteresuje się czytaniem i opanuje tę umiejętność. Dziecko, które nie miało takich doświadczeń, będzie znudzone, niechętne, a nauka czytania będzie dla niego obowiązkiem narzuconym przez dorosłych. Dlatego w dotychczasowym systemie edukacji dobrem dla dzieci było to, że już od 5. r.ż. obowiązkowo, a więc bezpłatnie, uczęszczało do grupy przygotowania przedszkolnego. Jako Polskie Towarzystwo Dysleksji o takie rozwiązanie przez wiele lat występowaliśmy pisemnie do Ministerstwa Edukacji Narodowej, mając szczególnie na uwad...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy