Dołącz do czytelników
Brak wyników

Od znajomości liter do umiejętności czytania

Artykuły z czasopisma | 9 listopada 2017 | NR 17
55

Rozmowa z prof. zw. dr hab. Martą Bogdanowicz o nauce czytania i pisania

Po trwającej siedem lat przerwie do przedszkoli wróci dawny program dydaktyczno-wychowawczy. 
Jak Pani to ocenia?

A zatem nowy to program czy stary? Nietrudno odpowiedzieć. Oto sześcioletnie dzieci nie awansują do szkoły w charakterze pierwszoklasistów lecz ponownie znajdą się w przedszkolu, w grupie obowiązkowego Rocznego Przygotowania Przedszkolnego czyli w tzw. „starej zerówce”. Świetnie ją znają nasi młodzi dorośli. Warto byłoby ich zapytać, co z tamtych czasów pamiętają i jak oceniają ten okres edukacji. My wyrobimy sobie pogląd na proponowany program, obserwując dzieci w ciągu roku, a przede wszystkim – sprawdzając, czy nauczyciele potrafią go realizować na miarę swoich podopiecznych, ich możliwości i ograniczeń. Warto przypomnieć, że zarówno w starej „zerówce”, jak i tej przyszłorocznej grupie obowiązkowego Rocznego Przygotowania Przedszkolnego dzieci nie tylko będą się przygotowywały do podjęcia nauki szkolnej. Zgodnie z projektem Podstawy programowej wychowania przedszkolnego będą się także uczyły się czytać oraz pisać litery i cyfry. Czyli nauczyciele będą łączyć program przedszkola i częściowo klasy pierwszej, realizowany dotychczas. Jednak najtrudniejsze zadania stoją przed nauczycielami klas pierwszych, bowiem wśród ich uczniów znajdą się jednocześnie dwie grupy wiekowe: sześciolatki i siedmiolatki. Co więcej, 
w każdej z tych grup znajdą się dzieci o odmiennych możliwościach rozwojowych. Wśród sześciolatków, a nawet siedmiolatków będą dzieci, które w pewnych obszarach rozwojowych np. motoryki, dojrzałości emocjonalnej funkcjonują jak dzieci pięcioletnie oraz takie, które mając lat siedem są dojrzałe intelektualnie na poziomie ośmiolatków, a niektóre dzieci mogą prezentować poziom dziewięciolatków. Tak więc problem 
z dostosowaniem programu i metod nauczania stwarzają bardzo zróżnicowane możliwości rozwojowe uczniów, w swojej rozpiętości sięgające nawet 4 lat. Jak sobie radzić z tak trudnym zadaniem jak dotarcie do każdego dziecka na miarę ich możliwości? W gruncie rzeczy nie jest to nic nowego. W szkołach wiejskich, w tzw. klasach łączonych, jednocześnie uczono niekiedy i trzy roczniki. Konieczne więc było, aby nauczyciel pracował na kilku poziomach wiekowych i rozwojowych swoich uczniów i realizował program dostosowany do ich możliwości. Jak ci nauczyciele sobie z tym radzili? Widoczne jest to możliwe. Czy w ubiegłym roku poradzili sobie z tym problemem nauczyciele klas pierwszych? Wydaje się, że nie, i to właśnie stało się przyczyną zablokowania wdrożenia reformy systemu szkolnictwa, obejmującego nauką szkolną sześciolatków. Podstawowym założeniem przy budowaniu programu dla klasy I jest zróżnicowany poziom wieku, a więc i dojrzałości biologicznej, psychicznej i ruchowej. Podstawa programowa była jedna, uniwersalna; nie rozróżniała możliwości tych grup. Znany jest mi przypadek, gdy sześcioletni uczeń klasy pierwszej musiał się musiało się nauczyć nowej litery w 4 formach w ciągu 2 dni, a po niespełna 3 miesiącach nauki zadawano mu na następny dzień do nauczenia się czytania 2/3 strony podręcznika i 1/3 strony do przepisana. Nic dziwnego, że sytuacja konfliktowa tego dziecka z kolegą spowodowała odblokowanie nagromadzonych negatywnych emocji i zakończyła się wybuchem złości, wielką awanturą.

Myślę, że zabrakło wyobraźni i działań na rzecz: sprofilowania podstawy programowej, a przede wszystkim takiego przeszkolenia nauczycieli klas pierwszych, aby wiedzieli, jak pracować z dziećmi o zróżnicowanych poziomach.

Jak ocenia Pani proponowane zmiany w podstawie programowej w związku z tym, że wróci nauka pisania i czytania?

Może od razu przyznam się, że byłam gorącym zwolennikiem rozpoczynania nauki szkolnej w wieku 6 lat. Między innymi z z powodu pozytywnych konsekwencji tej decyzji takich jak to, że dorośli ludzie w wieku 19 i 20 lat, zamiast siedzieć w szkolnej ławce klasy maturalnej i osobiście wypisywać usprawiedliwienia swojej nieobecności w szkole, bo już nie mogą robić tego ich rodzice, podejmowaliby poważne zadania, studiując lub pracując. Gdy miałam nieco ponad 17 lat, znalazłam się na studiach w obcym mieście i czułam się, podobnie jak moi rówieśnicy, skończenie dorosła do roli osoby samodzielnie stanowiącej o sobie. Jeszcze ważniejszym argumentem jest jak najwcześniejsze stymulowanie rozwoju poznawczego i społecznego dzieci dzięki wczesnemu wchodzeniu w świat komunikacji pisemnej, dzięki umiejętności czytania i pisania. Niedowiarkom, którzy twierdzą, iż jest to zbyt wczesne, niezgodne z „naturą” rozwiązanie, proponowałam, aby udali się do Cieszyna lub Zgorzelca, przeszli po moście i udali się do pierwszej klasy najbliższej szkoły czeskiej czy niemieckiej. Mogliby wówczas stwierd...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy