Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wywiad miesiąca

11 grudnia 2018

NR 42 (Grudzień 2018)

Rozmowa z Alicją Michalik
autorką Wytwórni Kreatywości Muniania

0 172

Jestem mamą fantastycznego i wrażliwego chłopca. Wizjonerką z głową w chmurach, stale funkcjonującą na najwyższych obrotach twórczych. Osobą o artystycznej duszy, która zachwyca się najmniejszymi okruchami życia. Z wykształcenia jestem edukatorem artystycznym oraz konserwatorem zabytków. Z zamiłowania kreatorem przestrzeni.

Muniania – Wytwórnia kreatywności to miejsce nie tylko dla dzieci, lecz także dla mam. W takim razie czym jest Muniania? Skąd u Pani taki pomysł? 
Obecnie Muniania znana jest głównie jako przestrzeń twórczej, ekspresyjnej i rozwojowej zabawy dzieci, w której rodzice odgrywają ważną rolę. Muniania to INSPIRACJA. Muniania to właściwie ja – tak więc trudno określić ją jednym słowem. Początkowo pomysł na Munianię był nieco inny. Zrodził się z mojej osobistej potrzeby. Jako młoda mama potrzebowałam miejsca, w którym panowałaby ciepła atmosfera, istniałaby możliwość rozwoju osobistego, twórczego, połączonego z macierzyństwem. Wizja tego miejsca narodziła się w mojej głowie pewnego dnia i szybko została wprowadzona w życie. Każdego dnia jednak projekt ewoluował i jest tak do dziś. Muniania stała się rozpoznawalna i jest kojarzona z twórczością, rozwojem dziecka, zabawą. Trudno ją jednoznacznie określić, zapewne z uwagi na artystyczny charakter i grupę docelową. 

Fot. 1. Pracownia druku

Co zatem wyróżnia Pani działalność od innych zajęć artystycznych skierowanych dla dzieci?
Przede wszystkim forma, przekaz, metody, atmosfera i autorska oferta skierowana dla wyjątkowej grupy odbiorców. Warto wspomnieć tu o grupie docelowej projektu. To dzieci od piątego m.ż. do piątego r.ż. W naszym mieście nie ma tego typu twórczych, rozwojowych zajęć dla dzieci w tym przedziale wiekowym. Jeśli są, to ściśle określone, związane z jakąś konkretną metodą, techniką. 
Muniania jest, jak wspomniałam, ulepiona z moich wizji, emocji, doświadczenia, twórczego spojrzenia na świat, inspiracji, wrażeń artystycznych oraz metod, które są mi bliskie. Zajęcia, które prowadzę, są moimi autorskimi programami, w których zwracam uwagę na estetykę i formę. Do swoich projektów zapraszam również inne osoby, które są pierwiastkiem uzupełniającym moją wizję. 
Są to przykładowo muzycy, dzięki którym mogłam połączyć plastykę i muzykę, osadzając wszystko w twórczej, ekspresyjnie wolnej przestrzeni. 
Zgłębiam swoją wiedzę w zakresie rozwoju dziecka, pedagogiki, kreatywnej i demokratycznej edukacji, jednak nie utożsamiam się w pracy z jedną konkretną metodą. 

Fot. 2. Pracownia swobodnej aktywności malarskiej. Autor: Eva Pappas

Jest Pani nauczycielem sztuk plastycznych, grafikiem oraz konserwatorem zabytków architektury – wszystkie te zajęcia z pewnością wykształciły w Pani miłość do sztuki, a kiedy zrodziła się miłość do prowadzenia zajęć z dziećmi? Czy macierzyństwo miało na to jakiś wpływ?
Z pewnością tak, chociaż od najmłodszych lat przejawiałam umiejętności edukacyjne. Stąd też wybór kierunku studiów i praca w szkole. Sama w dzieciństwie udzielałam się w osiedlowym domu kultury, brałam udział w wielu konkursach muzycznych i plastycznych. To wszystko bardzo mnie ukształtowało i zaszczepiło miłość do pracy z dziećmi.
Macierzyństwo to jednak taki stan, który czasem wywraca wszystko do góry nogami, ale też – jak było w moim przypadku – uruchamia pokłady uśpionych przez życie i codzienność: talentów, pragnień, wartości, pomysłów, marzeń. Kiedy zostałam mamą, okazało się, że moje macierzyństwo będzie nieco większym wyzwaniem. Zgłębiałam tajniki wiedzy o zaburzeniach sensorycznych u dzieci i metodach pracy z nimi, aby nie stanowiły problemu w prawidłowym rozwoju. Przygotowywałam zabawy polisensoryczne dla synka, budowałam tory przeszkód z poduszek i krzeseł. Układałam ścieżki sensoryczne z drewnianych plastrów, tworzyłam ekosortery z masy solnej oraz drewna, piaski i aromatyczne masy plastyczne z produktów spożywczych. Basen wypełniony fasolą, kryjówki z tektury oświetlone lampkami, wyścielone kocem i drewnianymi zabawkami i wiele, wiele innych. Wymyślałam piosenki i krótkie rymowanki, które pomagały rozładować stres synka związany z ubieraniem, myciem i innymi czynnościami, które zwykle nie stanowią dla dzieci takiego problemu, jak to się dzieje w przypadku nadwrażliwości dotykowych. Tańczyłam, śpiewałam, opowiadałam, czytałam, tworzyłam przestrzenie do zabawy w zaciszu domowym – wszystko to dla mojego dziecka. 
Z każdą kolejną chwilą rozbudzałam w sobie potrzebę wyjścia z tą aktywnością dalej. I tak zrodziła się właśnie Muniania. Z chęci dawania innym inspiracji do codziennych zabaw, wspomagających rozwój oraz integrację sensoryczną dziecka w oparciu o szeroko rozumianą sztukę plastyczną.  

Fot. 3. Sensoryczna łąka

Obecnie coraz więcej dzieci uczestniczy w zajęciach dodatkowych już od wczesnego wieku przedszkolnego: zajęcia muzyczne, taneczne, sportowe, z języków obcych… Każde z nich rozwija konkretną umiejętność. Czego w takim razie dzieci doświadczą podczas zajęć w twórczej przestrzeni Muniania? 
Każdy, kto spotyka się z Munianią, wychodzi z tego spotkania bogatszy o nowe doświadczenia zmysłowe i twórcze. To one później kiełkują i rozwijają się, oddziałując na różne obszary życia dziecka. Objawia się to m.in. łatwością nawiązywania kontaktu z grupą rówieśniczą, nieszablonowym działaniem, świadomością siebie w przestrzeni oraz swojej sprawczości. Szerszym spojrzeniem na zagadnienie zabawy, aktywności plastycznych. Wzmocnieniem integracji sensorycznej, umiejętnością skupienia uwagi, umiejętnościami manualnymi, myślowymi... Zakres oddziaływania jest szeroki i widoczny na przestrzeni czasu. Spora część rodziców uczestników moich zajęć, z którymi miałam przyjemność pracować dostaje taki pozytywny feedback od nauczycieli przedszkola, którzy widzą rozwój i funkcjonowanie w grupie równieśniczej.  

Jak wyglądają zajęcia? Czy w ich trakcie są stałe punkty, czy improwizuje Pani w zależności od grupy?
Muniania nauczyła mnie planowania. Każde moje zajęcia przypominają „wyprawę na księżyc” – być może dlatego też są tak lubiane przez dzieci i rodziców, którzy wyczuwają w nich ogromny ładunek emocjonalny. Zajęcia opracowuję dokładnie, snując wizję scenerii, w której się odbędą, rozplanowania przestrzeni, zastosowanych materiałów, kolorów, zapachów. Na każde z zajęć powstaje więc rozbudowany konspekt. Niemniej jednak, kiedy rozpoczynają się zajęcia, dzieci nadają temu wszystkiemu ostateczny kształt. Powstaje coś w rodzaju relacji między nami i to dzięki temu wszyscy dobrze się bawimy. 

Fot. 4. Sensoryczne miasto

Jakie zabawy/ćwiczenia cieszą się największym zainteresowaniem wśród dzieci w poszczególnych grupach wiekowych?
Właściwie, dzieci to zabawa. Każda jej forma jest przyjmowana entuzjastycznie. Niemniej jednak dzieci uwielbiają swobodną, ekspresyjną zabawę, która daje możliwości eksplorowania. Dzieci uczą się poprzez zabawę. Zdobywają nowe umiejętności, trenują umiejętności społeczne, poszerzają horyzonty, rozbudzają wyobraźnię, wzmacniają się motorycznie i manualnie. Można zaobserwować większy zachwyt dziecka, kiedy ma możliwość brudzić się, malować i rysować na dużych, nieograniczających ekspresji formatach, lepić z masy, budować przestrzenne formy, kreować obszar zabawy według swoich potrzeb, doświadczać świata wszystkimi zmysłami poprzez zapach, smak, dotyk, węch, wzrok… 
To wszystko właśnie daje dzieciom Muniania.

Wykorzystuje Pani jakieś konkretne metody pracy? Czy są to w pełni autorskie pomysły?
Oczywiście inspiruje mnie wiele metod. Zaczytuję się w publikacjach, książkach, biorę udział w szkoleniach, obserwuję. Wszystko, co dotychczas proponowałam uczestnikom zajęć, zrodziło się i wyszło z mojej głowy. Jest wynikiem twórczej intuicji, praktykowania zabaw z dziećmi oraz doświadczania macierzyńskiego. Są to więc w pełni moje autorskie programy. 

Czy miałaby może Pani jakieś rady, jak zorganizować taki twórczy czas, poza stolikiem i kartką papieru? 
Szczerze zachęcam nauczycieli placówek do odwagi i chęci organizowania zabawy twórczej dla swoich podopiecznych. Warto zorganizować stały kącik kreatywnej zabawy w sali przedszkolnej. Może to być fragment ściany pokrytej korkiem, do której nauczyciel może każdorazowo lub na jakiś określony czas przyczepić duży format papieru i pozwolić na swobodną zabawę plastyczną. Efekt będzie zaskakujący. Zakątek twórczy sprawdzi się doskonale w celu rozładowania emocji u dzieci. Okaże się wspaniałą alternatywą dla zajęć kierowanych, których tematy nie zawsze są inspirujące dla wszystkich dzieci. Jestem przekonana, że wykorzystanie twórczego kącika przyniosłoby o wiele więcej korzyści nauczycielowi, grupie i samemu dziecku. Twórczy kącik może być również „mobilny”. W każdej sali przedszkolnej jest dywan. W określony dzień tygodnia, ustalony z dziećmi, wystarczy zwinąć dywan, rozłożyć folię ogrodniczą (taka posłuży na bardzo długo), a na niej wykleić duże arkusze szarego papieru, wyłożyć kredki, mazaki, węgiel, pastele, farby, poprosić dzieci o zdjęcie obuwia i zaprosić do zespołowej twórczej zabawy. Najważniejsze, aby pozwolić na pełn...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Wychowanie w Przedszkolu"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy