Dołącz do czytelników
Brak wyników

Otwarty dostęp , Okiem pedagoga

10 listopada 2020

NR 60 (Listopad 2020)

Przemoc - jak podejmować praktyczne działania?

135

Wiedza teoretyczna na temat danego zagadnienia, choć czasem może wydawać się nudna, jest niezbędna, aby na jej podstawie skutecznie reagować. W poprzednim numerze omówiono definicję przemocy wobec dziecka z uwzględnieniem jej możliwych form i odpowiadających im symptomów. Czytelnik mógł się dzięki temu przekonać, że krzywdzenie nie oznacza wyłącznie bicia lub przysłowiowych klapsów. Na bazie tego, co zostało powiedziane, niniejszy artykuł będzie w znacznie większym stopniu dotyczył oddziaływań praktycznych w sytuacji podejrzenia krzywdzenia. Część tekstu zostanie także przeznaczona na pogłębienie kwestii krzywdzenia emocjonalnego, które bywa niestety lekceważone i często nie jest traktowane jako wystarczający powód do interwencji. 

Kiedy krzywdzenia „nie widać”

Krzywdzenie emocjonalne jest o tyle podstępne, że nie zostawia jednoznacznych zewnętrznych śladów, takich jak siniaki, i być może dlatego trudno je udowodnić. Co więcej, wydaje się, że przynajmniej część zachowań dorosłych, które podlegają tej kategorii, może być milcząco akceptowana przez otoczenie. O ile bowiem jest szansa, że w wypadku publicznego bicia dziecka czy szarpania go przez opiekuna ktoś z zewnątrz na to zareaguje, o tyle w przypadku wulgarnego odnoszenia się do niego lub na jego temat (Znowu się zeszczała, Okropny bachor, Bo zaraz w dupę dostaniesz) lub egzekwowania zasad krzykiem reakcja może być żadna. Prawdopodobnie wynika to z silnie utrwalonego poglądu, że rodzic ma nad dzieckiem absolutną „władzę”. A być może z przekonania, że nie mamy prawa zwracać innym uwagi, skoro prawie każdemu czasem zdarza się zachować gwałtowniej, niż planował. Niezależnie od przyczyn braku reakcji otoczenia w takich sytuacjach, a może właśnie ze względu na ów brak, warto zmodyfikować dotychczasowe myślenie na temat przemocowych form odnoszenia się do dziecka i zastanowić, co powinno zaniepokoić dorosłego, w tym nauczyciela, w kontekście potencjalnego krzywdzenia emocjonalnego. 

POLECAMY

Powody do niepokoju

Przede wszystkim będą to wszelkie zmiany w zachowaniu dziecka, których nie można wytłumaczyć rozstaniem rodziców, śmiercią kogoś bliskiego lub np. zmianą miejsca zamieszkania i wiążącym się z tym zerwaniem ważnych dla dziecka relacji. Zmiany będą dotyczyć zarówno niespodziewanego wycofania, izolowania się, trudnego do wyjaśnienia smutku, jak również nadpobudliwości, trudności z koncentracją i zachowań agresywnych//buntowniczych. Warto przy tym zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, nie zawsze łatwo mówić o zmianie, jeśli dziecko jest takie „od początku”, np. dopiero rozpoczyna przedszkolną edukację lub pojawia się w przedszkolu w starszym wieku. Opisane przejawy zachowania można wówczas automatycznie przypisać jego charakterowi, osobowości (Ono takie po prostu jest). Po drugie, wymienione zachowania łatwo podpiąć pod konkretne zaburzenia (np. ADHD, zaburzenia lękowe) i na tym poprzestać, również traktując je jako względnie trwałe cechy osobowości dziecka, co prowadzi do tego, że zaczynamy zajmować się wyłącznie objawami, bez dostrzeżenia ich źródła. Do owych stałych cech zachowania, tzn. widocznych od zawsze, ale jakby niewidocznych, zaliczymy także nieselektywne poszukiwanie bliskości – klejenie się do każdego dorosłego, co czasem można pomylić z łatwością w nawiązywaniu przez dziecko kontaktów. Uwaga! Takie zachowania wskazują raczej, że dziecko nie nawiązało tzw. bezpiecznej relacji z głównym opiekunem i nie potrafi rozpoznawać potencjalnych niebezpieczeństw. Poszukując wyjaśnienia tego, co obserwujemy, zawsze warto być świadomym wymienionych zagrożeń interpretacyjnych.

W obszarze zachowań lękowych szczególną uwagę nauczyciela powinny zwrócić, oprócz przygnębienia, takie tendencje w zachowaniu dziecka, jak brak protestu lub złości w sytuacji, gdy ponosi ono porażkę, nieokazywanie radości w sytuacjach ewidentnie przyjemnych, a także reakcje nieadekwatne, np. okazywanie strachu w sytuacjach neutralnych. Ponadto niepokoić powinien fakt, że dziecko nie zgłasza potrzeb i o nic nie prosi, co można pomylić z samodzielnością. Dziecko prawdopodobnie nauczyło się, że sygnalizowanie potrzeb nic nie daje, a czasem nawet budzi u opiekuna złość, zatem nie robi tego również w przedszkolu.

Równie niepokojące będzie funkcjonowanie wskazujące na dezorientację – dziwaczne zachowania, urywane ruchy, wpatrywanie się w jeden punkt, zastyganie, nieadekwatne do sytuacji reakcje przestrachu, gwałtowne zmiany nastroju, wyłączanie się1. Dzwonek alarmowy powinien także zadzwonić, jeśli obserwujemy u dziecka zachowania autoagresywne2 bezpośrednie (np. bicie się po głowie, uderzanie głową w ścianę, wyrywanie włosów) lub pośrednie – niejasne wrażenie, że dziecko nie rozpoznaje zagrożeń lub samo je wywołuje. Spotykałam się z sytuacjami, w których nauczyciel miał poczucie, że dziecko celowo prowokuje go swoim zachowaniem do wyciągnięcia konsekwencji (nie chcę używać słowa „kara”) – i owo wrażenie może być… prawidłowe. Dziecko po prostu nieświadomie odtwarza podstawowy schemat w relacji z dorosłym, który zna, polegający na karaniu go za to, co robi.
Inne zachowania, które powinny przyciągnąć szczególną uwagę osób dorosłych, dotyczą nadmiernej, utrzymującej się w czasie oraz trudnej do zrozumienia agresji zarówno względem przedmiotów (rzucanie, niszczenie), jak i względem osób w otoczeniu (kopanie, szarpanie, gryzienie), ogólnej tendencji do reagowania złością niewspółmierną do sytuacji oraz częstej odmowy wykonywania poleceń.

W tym kontekście przypominają mi się różne dzieci. Pamiętam pewnego agresywnego, zbuntowanego chłopca, który, zapytany spontanicznie przez bezradnego nauczyciela: Czy ktoś cię w domu bije?3, bez zastanowienia, a nawet z pewną obojętnością odpowiedział: Tak, tata. Inny zareagował nasiloną agresją oraz buntem wobec dorosłych i dzieci w reakcji na fakt, że musiał zmienić przedszkole. Chłopiec nie był w stanie nawiązać prawidłowego kontaktu z nikim, w jego zachowaniu uwidaczniały się także objawy stresu pourazowego. Z wywiadu z opiekunami wynikło, że dziecko wychowuje się w rodzinie zastępczej i ma za sobą doświadczenie przemocy psychicznej ze strony biologicznej mamy i jej partnera. Jeszcze inny – agresywny w przedszkolu chłopiec – doświadczał wyjątkowo burzliwego rozstania rodziców, podczas którego jeden z opiekunów manipulował nim i nastawiał przeciwko drugiemu. Kolejny, w przedszkolu nadpobudliwy, chaotyczny i zdekoncentrowany, w domu stykał się z alkoholizmem taty i związanymi z tym kłótniami rodziców. 

Zapewne każdy z czytelników mógłby mnożyć podobne przykłady. Tym, co je łączy, jest fakt doznawania przez dziecko różnych form przemocy, w tym krzywdzenia emocjonalnego, ze strony dorosłych. Pokazują one, że chcąc pomóc dziecku, nie można poprzestać na określeniu go mianem „agresywnego”, „niegrzecznego”, „niewychowanego”. Trzeba dotrzeć do źródła tych zachowań, a jednocześnie uruchomić w sobie empatię, i to zwłaszcza wówczas, gdy dziecko zachowuje się w sposób nieakceptowany.

Jak postępować?

Niepokojących objawów nie wolno ignorować – to oczywiste. Jak zaznaczyłam w poprzednim artykule, nie należy wówczas ulegać własnym obawom na temat wysnuwania niesłusznych oskarżeń wobec kogokolwiek. Naszym nadrzędnym celem jest zawsze dobro dziecka i o tym trzeba pamiętać. Co zatem robić? Przede wszystkim, jeśli dziecko spontanicznie powie co...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy