Dołącz do czytelników
Brak wyników

Otwarty dostęp , Bajkoterapia

15 stycznia 2020

NR 53 (Styczeń 2020)

Bajkoterapia w pracy nad lękami dzieci w przedszkolu

0 4

Warsztaty bajkoterapeutyczne dla rodziców i nauczycieli zawsze rozpoczynam pytaniem „Czego się boicie?”. Zbieram anonimowe karteczki – każda to inna przyczyna strachu. Następnie pytam o to, czego boją się dzieci. Ponownie zbieram pomysły i umieszczam je na tablicy w sobie znanym porządku. Z jednej strony przywieszam: pająki, jazdę windą, potwory spod łóżka, wysokość, zastrzyki, pękające balony itd. Z drugiej: chorobę w rodzinie, pożar, wystąpienie publiczne, wypadek samochodowy, wizytę u dentysty, ważny egzamin, występy w konkursach piosenki itp.

Uczestnicy szybko odgadują przyczynę takiego podziału: „te po lewej stronie to takie banalne straszki, a te po prawej to poważne, dorosłe obawy”. Zarówno jedne, jak i drugie mogą dotyczyć dzieci i dorosłych. Różnica polega jednak na tym, że my, dorośli, potrafimy poradzić sobie z tymi małymi straszkami i możemy się do nich zdystansować. W świecie dziecka nie ma takiego podziału. 

Dla dziecka tak samo straszne są duchy, jak i występy w jasełkach przed wszystkimi rodzicami. Podejmując zagadnienie bajek terapeutycznych w pracy nad lękami dzieci, fakt ten powinien być dla nas najważniejszą wytyczną. Nie wolno nam patrzeć na dziecięce obawy przez dorosłe okulary. „Nie ma się czego bać”, „przecież to nic takiego”, „daj spokój, przecież to nie jest straszne”… Proszę sobie wyobrazić, gdyby przed operacją kogoś bliskiego w rodzinie inna osoba mówiła: „Czego ty się boisz? Uspokój się”. 
We wstępie warto też zwrócić uwagę na różnicę między strachem a lękiem. Strach jest tym, co motywuje nas do ucieczki przed określonym bodźcem. To naturalna reakcja organizmu, którą nabywamy już w okresie prenatalnym i zostaje z nami do końca życia. Dzięki niej wiemy, co jest dla nas dobre, a co nie. Natężenie strachu zależy od bodźca, od jego siły, rodzaju i znaczenia. Strach jest tym, co czujemy, kiedy wchodzimy do gabinetu dentysty na borowanie (boimy się bólu), kiedy ktoś wymusza w ostatniej chwili pierwszeństwo (strach przed wypadkiem samochodowym) lub kiedy spóźniamy się do pracy (boimy się reakcji szefa). 
Lęk natomiast jest tym, co zachodzi wewnątrz nas, niezależnie od obecności bodźca, który ów lęk wywołuje. Nie jest on bezpośrednio związany z zagrożeniem czy też z bólem. Jest to rodzaj oczekiwania zagrożenia, przewidywanie niebezpieczeństwa i zaadaptowanie swojego zachowania lub otoczenia w taki sposób, aby uniknąć tego bodźca. Lęk jest tym, co sprawia, że zamykamy na noc drzwi na klucz, budujemy ogrodzenia, tworzymy różne rodzaje broni itp. Lęk powstaje na skutek uwewnętrznienia się strachu. Istnieją różne rodzaje lęków, 
tj. odtwórczy (ponowna wizyta u lekarza), wytwórczy (czarownice, potwory), wynikający z niezaspokojonych potrzeb (obawa przed odrzuceniem) oraz związany z obrazem własnej osoby (ciągły brak pewności siebie, obawa przed porażką). 
Lęk jest emocją, która ma różne rodzaje objawów, tj.: 

  • somatyczne: bóle brzucha, suchość w ustach, przyspieszony oddech, gwałtowane bicie serca, potliwość, biegunki, wzmożone napięcie mięśniowe, bladość lub zaczerwienie skóry, bezsenność itp., 
  • poznawcze: gonitwa myśli, zapominanie, niemożliwość skoncentrowania się, chaos w głowie, 
  • emocjonalne: napięcie, drażliwość, płaczliwość, rozdrażnienie, apatyczność,
  • behawioralne: trudność w zbudowaniu zdania, drżenie, wysoki i nerwowy głos, obgryzanie paznokci, niepokój ruchowy, zgrzytanie zębami, bujanie się.

Dzieci przeżywające długotrwały, silny lęk trwają w ciągłym stanie zmobilizowania organizmu. Wydzielają się hormony, takie jak adrenalina, noradrenalina, kortyzol i inne, które mają za zadanie zmobilizować ciało do zwalczenia stresora. Układ immunologiczny w efekcie ulega osłabieniu, zatem w przypadku stałego poczucia zagrożenia spada odporność organizmu. Jako wychowawcy i nauczyciele dostrzegamy to w naszej pracy, zwłaszcza na początku roku szkolnego, kiedy przychodzą nowe dzieci do przedszkola. Te z nich, które długo zmagają się z lękiem separacyjnym, dużo łatwiej i szybciej łapią infekcje, nie mają apetytu, są rozdrażnione i zmęczone. W przypadku bardzo długiego zmagania się z lękiem może dojść do poważnych chorób, tj. astma, zespół jelita drażliwego, alergie itp. 

Tym bardziej należy podchodzić do wszelkiego rodzaju dziecięcego lęku ze szczególną wrażliwością i powagą, a co za tym idzie, zaangażowaniem i czujnością. Spotkałam kiedyś w przedszkolu dziecko, które gwałtownie reagowało na nagłe hałasy, takie jak pękający balon czy szczeknięcie psa. Na początku nauczyciele nie rozumieli jego zachowania i przyjmowali postawę „pewnie mu przejdzie”. Jednak na najbliższej imprezie przedszkolnej, z okazji której rozwieszano balony, chłopiec nie był w stanie przejść obok nich, tzn. wzdłuż całego korytarza od szatni do sali. 

Oczywiście nie była to wina nauczycieli, że lęk nie został wcześniej przepracowany. Dziecko bardzo często nie potrafi określić, co wywołuje u niego takie reakcje. Jak widać, trudne było nawet dostrzeżenie, że to, co przeżywał ten chłopiec na widok balonów, było lękiem, a praca nad nim jest bardzo ważna z uwagi na tak wszechogarniające, negatywne skutki oddziaływania na cały organizm. 

Silny lęk jest doznaniem szczególnie nieprzyjemnym, dlatego dziecko, które go doznaje, w naturalny sposób próbuje jakoś sobie z tym poradzić, zredukować go, wprowadzając różne sposoby działania. Jeżeli jakieś wdrożone zachowanie sprawi, że choć na chwilę nastąpi uczucie ulgi lub złagodzi się stan odczuwanego napięcia, zachowanie to utrwali się i zwiększy się prawdopodobieństwo wystąpienia tego zachowania w przyszłości. Może to być np. wyrywanie sobie włosów, rozdrapywanie rany, uderzanie lub podgryzanie miejsca na dłoni czy wywoływanie wymiotów, ale również konfabulacje, błaznowanie, uciekanie w świat marzeń, wmawianie sobie innego obrazu rzeczywistości, myślenie magiczne, chowanie się w świecie telewizji, gier komputerowych, objadanie się lub głodzenie, nerwice i wiele innych.

Dzieci mogą borykać się z różnymi lękami – możliwe, że niektórych nigdy nawet nie zobaczymy. Wiele z nich wynika z różnych przeżyć, wypadków, sytuacji, które miały miejsce poza murami naszego przedszkola. Wymienia się jednak takie rodzaje lęku, które mogą zacząć się właśnie tutaj. 
Trzy potencjalne najczęstsze przyczyny lęku w przedszkolu:

  • Niska pozycja w grupie – lęk przed wykluczeniem i porażką, występuje wtedy, kiedy nikt nie chce się bawić z dzieckiem, a ono wówczas izoluje się od pozostałych, aby nie narażać się na niepowodzenie – już w przedszkolu może pojawić się podział w grupie, w której jedne dzieci są bardziej lubiane i popularne, a inne mniej, z uwagi na zachowania lękliwe, rodzaj ubrania, zabawek przynoszonych do przedszkola, sprawność fizyczną, odbiegający wygląd od pozostałych itp.
  • Tęsknota za rodzicami – lęk separacyjny (który może doprowadzić do lęku przed porzuceniem) związany z pierwszymi dniami w przedszkolu, kiedy dzieci nie mogą znieść nieobecności rodziców, cały czas płaczą i pytają, gdzie jest mama albo tata, patrzą w kierunku drzwi, nie chcą brać udziału w żadnych zajęciach, nie chcą podać ręki ani się przytulić, nie nawiązują żadnej relacji z innymi dziećmi, są wręcz obojętne na ich obecność i próby nawiązania kontaktu czy zaproszenia do wspólnej zabawy.
  • Poczucie mniejszej wartości – poczucie własnej wartości motywuje dziecko do rywalizacji, porównywania się z innymi, co warunkuje prawidłowy rozwój społeczny oraz adaptacji do środowiska, uzależnione jest od uznania i akceptacji osób znaczących, czyli najpierw rodziców, później nauczycieli i rówieśników. Poczucie mniejszej wartości pojawia się, gdy dziecko otrzymuje mniej wzmocnień niż pozostałe, co skutkuje poczuciem niższości, bezradności, apatią.

Radzenie sobie z lękiem może prowadzić albo do odnalezienia rozwiązania problemu, albo do ucieczki. My, nauczyciele i wychowawcy, czuwamy nad całą grupą maluchów z różnymi potrzebami i problemami, spoczywa na nas wiele ważnych i odpowiedzialnych zadań. Powinniśmy pamiętać, że w sytuacji, w której dostrzeżemy objawy lęku u dziecka, nie zostaniemy z tym problemem sami. Oprócz rozmowy z rodzicami powinniśmy zdać się również na pomoc psychologa dziecięcego, który po zdiagnozowaniu przyczyny lęku, jego szczegółowym opisaniu i określeniu objawów występowania zaplanuje ścieżkę jego redukcji. Wiemy, że nie każdy rodzic jest otwarty na tego typu uwagi pod adresem swoich pociech, jednak warto zwrócić ich uwagę na wyżej wymienione objawy i konsekwencje zbagatelizowania sytuacji. Najwyżej okaże się, że nie ma się czym martwić, rodzice nie mają nic do stracenia, a w grę wchodzi zdrowie 
fizyczne i psychiczne dziecka. 

My również możemy przyłączyć się do pracy nad redukcją lęku u naszego przedszkolaka, przygotowując i opowiadając bajkę terapeutyczną dedykowaną właśnie dla niego. Należy jednak pamiętać o kilku ważnych kwestiach:

  • Przygotuj bajkę najlepiej w porozumieniu z terapeutą prowadzącym terapię lęku.
  • Nie pozwól, aby treść czy fabuła bajki ujawniły twojego głównego bohatera – bajka powinna być tak skonstruowana, aby grupa nie odkryła w niej opowieści o tym konkretnym dziecku. 
  • Dla tego malucha również jest to tajemnicą – spotkanie z bajką ma być przyjemnym przeżyciem, w którym nasz podopieczny sam odszuka podobieństwo między głównym bohaterem a nim samym; wysłucha, w jaki sposób poradził sobie w tej sytuacji, budując w sobie nowe zasoby osobiste.
  • Jedna bajka najpewniej niewiele zmieni, dlatego warto przygotować kilka podobnych historii, które będą się pojawiać w niedalekich odstępach czasu.
  • Pamiętaj o atmosferze opowiadanej (lub czytanej) bajki, wprowadź elementy zabawowe, ruchowe, pozwól dzieciom opowiadać z Tobą historię, dopytywać o różne fragmenty, położyć się w trakcie słuchania, a na koniec odnosić się do własnych przeżyć. 

W tym numerze przygotowałam dla Państwa bajkę, jak zwykle, o Kaziku i pandzie Takai w pracy nad lękiem przed porażką wynikającym z poczucia niższej wartości.
 

Kazik, panda Takai i nowa dziewczynka Gabrysia

Tego popołudnia Kazik wrócił z przedszkola do domu trochę smętny i wyraźnie zamyślony. Amelka jak zwykle radośnie pomagała przy obiedzie. Tego dnia tata robił swoją specjalność, spaghetti z klopsikami, a mama nakrywała talerze, sztućce i szklanki do posiłku. Widząc minę Kazika, który siedział markotnie przy stole, zapytała:
– Kaziku, czy coś się stało? 
– Nieeee, chyba nie.
– Na pewno? Wyglądasz na smutnego i zmartwionego.
– To przez tę nową dziewczynkę! – krzyknęła Amelka.
– Macie w grupie kogoś nowego? – zainteresował się tata, który właśnie dodawał przyprawę… (w tym miejscu możesz zapytać dzieci, jak myślą, jaką przyprawę dodał tata). 
– Jeszcze nie… – odpowiedział Kazik. – Pani Ania powiedziała, że jutro przyjdzie do nas nowa koleżanka.
– No to świetnie! Ty też kiedyś byłeś nowy w przedszkolu. Amelka też, pamiętasz? – powiedziała mama.
– Taaaaak, ale tym razem to co innego…
– Na pewno wiesz, jakie to ważne, żeby przywitać się z kimś nowym, przedstawić się, zapytać o imię i zaprosić do wspólnej zabawy.
– No właśnie o to chodzi.
– Nie rozumiem, Kaziku.
– No bo chodzi o to, że pani Ania powiedziała, że ta dziewczynka, co ma na imię Gabrysia, bardzo się cieszy na przyjście do naszego przedszkola, ale musimy wiedzieć, że jest dość niezwykła, bo ma jedną krótszą nogę!
– Naprawdę jest niezwykła! 
– Trochę tak, ale martwię się, że ciągle będę się gapił na tę jej nogę, a pani Ania mówiła, żeby właśnie udawać, że nic się nie zauważa, żeby Gabrysia nie poczuł...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy