Dołącz do czytelników
Brak wyników

Polecamy

26 kwietnia 2021

Rodzice vs. nauczyciele – czy Drużyna Pierścienia?

14

Z niepokojem obserwuję to, co dzieje się w polskiej szkole w ciągu ostatnich trzech lat. Niepokoi mnie sytuacja, w jakiej znaleźli się nauczyciele i wychowawcy. Reprezentuję przecież uczelnię, która od ponad 20 lat odgrywa ogromną role w kształceniu tej grupy zawodowej. Jak mogłabym nie współodczuwać jej problemów i bolączek?

Co w ostatnich latach spotykało nauczycieli? Wiemy, że zderzyli się z niezrozumieniem ze strony państwa, związków zawodowych i społeczeństwa, gdy walczyli o swoje prawa i autorytet. Myślę, że trudno im brać na siebie ciężar uczestnictwa w dorastaniu młodych ludzi, pokazywaniu świata i wspólnym jego poznawaniu, w tworzeniu hierarchii znaczących wartości. Niełatwo im również być odpowiedzialnymi za kształtowanie wiedzy i umiejętności młodych ludzi, jeżeli w zamian otrzymują listę wymagań i pretensji, szczególnie w czasie pandemii.

POLECAMY

Zawsze będziemy  patrzeć na szkołę z perspektywy dziecka, rodzica i nauczyciela. Perspektywy te różnią się i zapewne w najbliższym czasie się nie pokryją.

Edukacja, szkolnictwo, systemy wychowawcze, nurty pedagogiczne – obojętnie jak to nazwiemy – oznaczają dla mnie współuczestniczenie w dorastaniu, dojrzewaniu, kształtowaniu i wspieraniu w rozwoju młodych ludzi. Uważam, że jest to nasza najważniejsza misja. Cytat z mojej ulubionej w młodości trylogii literacki, Władca Pierścieni, brzmi: „Świat się zmienia, mówi mi to woda, mówi mi to Ziemia. Wyczuwam to w powietrzu. Wiele z tego, co było, zostało zatracone”. Nadchodzi czas zmian. W powieściach Tolkiena pod koniec Trzeciej Ery w Śródziemiu społeczność się podniosła, dała radę, ale tylko dlatego, że miała silną, niezłomną (chociaż składającą się zupełnie różnych typów osobowości i profesji) Drużynę Pierścienia. Czy potrafimy stworzyć podobną?

Jestem mamą czwórki dzieci. Każde jest inne (co mnie nieustannie zadziwia i zachwyca jednocześnie), każde miało i ma inne potrzeby związane ze zdobywaniem wiedzy i wykształcenia. Moje dzieci różnią się też podejściem do szkoły jako instytucji. O swoim punkcie widzenia formalnej strony edukacji pisać tutaj nie będę (to osobny temat, a dla moich studentów mógłby okazać się lekko szokujący). Z racji roli zawodowej jestem po stronie nauczycieli, z racji roli społecznej rozumiem rodziców. Rozdwojenie? Niekoniecznie. Nauczyciele – choćby z pasją, choćby najbardziej oddani sprawie – nic nie poradzą na warunki i zdarzenia, które teraz mają miejsce. Znam tysiące (nie przesadzam) nauczycieli, brałam udział w kilku tysiącach egzaminów studiów podyplomowych i uważam, że jest to grupa zawodowa, która ciągle się uczy, doskonali, którym zależy. Obraz taki przeczy pokutującemu wyobrażeniu nauczycieli przebierających nogami w oczekiwaniu na zbliżające się wakacje i ferie. Proszę Państwa, takich belfrów jest już mniejszość. Kto przy zdrowych zmysłach (za takie wynagrodzenie, w tak szybko zmieniającej się rzeczywistości) chce się poświęcać wychowywaniu dzieci coraz bardziej świadomych własnych potrzeb i domagających się swoich, nie zawsze uzasadnionych, praw (nie wspomnę o rodzicach)? Masochista? Życiowy nieudacznik? Nie, proszę Państwa – człowiek z misją, kochający ludzi i świat. Tacy są właśnie w przeważającej części nauczyciele.

Wszystko, o czym rodzice piszą w obecnej sytuacji (e-maile bezpośrednie do mnie, telefony, SMS-y, śledzone przeze mnie blogi) porusza mnie niezmiernie. Jednocześnie zastanawiam się, jak w sposób zrównoważony odnieść się do niepokojów rodziców, do ich słów, których w żadnej mierze nie można zlekceważyć. Dlatego jednym z działań uczelni, na której pracuje, jest organizacja konferencji. Najbliższa ogólnopolska konferencja „Nauczyciel – Dziecko – Rodzic” odbędzie się online 19-20 maja 2021 roku.

Co mogę dziś nam poradzić?  To, co radzę w każdej innej konfliktowej sytuacji. Rozmawiajmy. Nawiązujmy kontakty z nauczycielami. Oni też chcą znać nasze – rodziców – stanowisko. Nie zakładajmy, że zostanie ono zlekceważone. Nauczyciel nie jest naszym wrogiem. Jest naszym sprzymierzeńcem – bez nas nie poradzi sobie z zadaniem, jakie stawia przed nim zawód, a teraz obecna, nadzwyczajna sytuacja, do której musi się rozsądnie dostosować. Rzecz jednak w tym, że z taką sytuacją nikt z nas nie miał wcześniej do czynienia. Uczymy się od siebie wzajemnie. Dlatego nauczyciel powinien uwzględnić głos rodziców. Zrobi to, ale pod warunkiem, że go usłyszy. Rozmawiajmy, szanujmy się, bądźmy dla siebie wyrozumiali – to nasz sprawdzian. Ocenę wystawią nam dzieci i świat, który będą tworzyć za kilka lat.
 

Przypisy