Dołącz do czytelników
Brak wyników

Polecamy

19 marca 2021

Edukacja czytelnicza – przestrzeń innowacji i personalizacji w nauczaniu

13

Jeśli zapytamy kogoś, czym jest dla niego czytanie, otrzymamy odpowiedź w dużej części uzależnioną od tego, jakie doświadczenia dana osoba wyniosła ze szkoły. Jeśli zaś niepokoimy się wynikami badań czytelnictwa, zgodnie z którymi Polacy sięgający po książki (poza okresem szkolnym i studenckim) wciąż należą do mniejszości, przynajmniej połowę pełnych goryczy podziękowań powinniśmy skierować do szkolnego kanonu lektur oraz systemu omawiania literatury.

Zacznijmy jednak od początku: od pytania, po co właściwie jest czytanie.
Wbrew pozorom odpowiedź jest prosta i krótka (choć jednocześnie, rozmyślnie, nieco niegramatyczna): czytanie jest po wszystko. W owym „wszystko” zawiera się nauka i rozrywka, poznawanie świata i samego siebie. Czytanie pełni funkcję terapeutyczną, rozrywkową, poznawczą, objaśniającą, wprowadzającą w przeszłość i przyszłość, osadzającą w teraźniejszości. Nie ma takiej aktywności, przy której książka by się nie sprawdziła.
Niestety narzucone szkolną podstawą programową oraz kanonem lektur działania okrajają owo „wszystko” do kilku uproszczonych punktów. Przyjemność czerpana z czytania zostaje zmniejszona, zgubiona, niekiedy wręcz – niezamierzenie – zniszczona na dobre.
Najpoważniejszy problem to traktowanie szkolnego kanonu lektur jako nienaruszalnego i niemalże świętego zestawu. Nieistotne, że język jest dla dziecka lub nastolatka kompletnie niezrozumiały, że wyzwania, z którymi mierzą się bohaterowie, zupełnie nie pasują do problemów młodego czytelnika, że odbiorca nie potrafi się odnaleźć w rzeczywistości fabularnej utworu i czyta daną książkę z takim zrozumieniem merytorycznym i emocjonalnym, z jakim czytałby instrukcję obsługi pralki. Na to wszystko podstawa programowa ma prostą odpowiedź w postaci wytycznych: „uczeń zna, uczeń rozumie, uczeń docenia”. Niestety uczeń nadal nie zna, nie rozumie i nie docenia, bo wiele pozycji ze szkolnego kanonu lektur to utwory, do których po prostu nie jest jeszcze przygotowany, a co gorsza – które nie pomagają mu rozwiązać problemów, z jakimi się zmaga jako człowiek żyjący w drugiej dekadzie XXI wieku.
Efekt? Dorosły, który po zakończeniu edukacji odkłada książki na bok, z ulgą, że już nie musi się męczyć. Przyjemność czytania? Przepraszam, czy istniało w ogóle coś takiego?
Edukacja czytelnicza to doskonała przestrzeń dla innowacji w nauczaniu oraz do spersonalizowania tego procesu – wymaga jednak uwolnienia od dotychczasowych schematów programowych i wyprowadzenia poza tak zwany „kanon”. Współczesny rynek wydawniczy daje do tego doskonałe narzędzia: pojawiają się kolejne utwory literackie dla dzieci i młodzieży, które poruszają aktualne problemy i sprawy bliskie młodym czytelnikom, edukują i bawią, wprowadzają w problematykę wartości, pokazują różnorodność świata, a także (przede wszystkim!) pozwalają czerpać przyjemność z kontaktu z książką, ze spotkania z bohaterami, z zagłębiania się w opowieść.
Warto zatem wprowadzać współczesne książki do edukacji czytelniczej, a także wciąż unowocześniać ten proces, ukierunkowywać na odbiorcę jako indywidualną jednostkę, z konkretnymi potrzebami, problemami i pytaniami. Literatura jest jedną z najlepszych przestrzeni dla innowacyjnej i spersonalizowanej edukacji, której tak potrzebuje dzisiejszy uczeń; jednakże wymaga spełnienia podstawowego warunku: zapewnienia (ocalenia) przyjemności czytania. Bez przyjemności czerpanej z lektury nie ma bowiem – i nigdy nie będzie – miejsca ani na innowację, ani tym bardziej na personalizację edukacji czytelniczej.

POLECAMY


dr Barbara Popiel
Prorektor ds. Jakości Kształcenia
SSW Collegium Balticum

Jest to materiał pokonferencyjny. Całość spotkania z dnia 13.02 można obejrzeć na kanale YouTube - https://www.youtube.com/watch?v=ZRXkwdnJ9oU

Przypisy