Drodzy Czytelnicy!
Współczesne czasy wymagają od nas refleksji i otwartości na zmiany. Radzenie sobie w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości nie jest łatwym zadaniem. Wyzwaniem dla rodziców i nauczycieli staje się tworzenie takich warunków do rozwoju przedszkolaków, aby w przyszłości sprostały każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji. Środkiem do osiągnięcia tego celu jest rozwijanie ich mocnych stron.
W numerze polecamy ciekawe teksty poruszające ten problem.
Nowe spojrzenie na rozwijanie zdolności tkwiących w każdym dziecku proponują Aldona Kopik i Monika Zatorska. Temat skutecznego komunikowania się z przedszkolakami podejmuje Marzena Frąckowiak. Przykłady szwedzkich rozwiązań sprzyjających osiąganiu przez dzieci samodzielności przedstawia Mirosława Suchocka.
W numerze wiele miejsca poświęcamy rodzinie. Piszą na ten temat między innymi: Teresa i Andrzej Lewińscy („Dzieci Państwa Środka”), Katarzyna Pardej („Zabawy logopedyczne”), Małgorzata Powałek („O współpracy z rodzicami”), Anna Podsiadła („Program adaptacyjny ...i co dalej”) oraz Jolanta Bot („Wokół praw dziecka”).
Coraz cieplejsze czerwcowe dni zachęcają do spacerów, wycieczek i spędzania wolnego czasu razem z dziećmi. Szczególnej uwadze polecamy teksty, które pomogą zaplanować te działania: „Spacerkiem po Warszawie”, „Wesoło podróżować po Polsce”, „Zmajstrujmy coś, tato”.
Życzymy przyjemnej lektury i udanego letniego wypoczynku
Redakcja
W numerze wkładka - Gra "Spacerkiem po Warszawie".
W Polsce odnotowuje się corocznie dramatycznie wysoką liczbę wypadków i urazów. Szczególnie narażone są na nie dzieci. Jak rozpoznać zagrożenia wynikające z urazu głowy? Co powinno zaniepokoić rodziców i opiekunów? Kiedy konieczna jest interwencja lekarza?
Tekst artykułu w plikach do pobrania
ICE - w nagłym wypadku!
W sytuacji wypadku czy innego zagrożenia nasi bliscy często nie wiedzą, co się wydarzyło i gdzie się znajdujemy. W dowodzie osobistym czy innych dokumentach, które nosimy w portfelu nie mamy numerów kontaktowych. Nieliczni mają je zapisane na kartce papieru lub w telefonie komórkowym. Najlepszym sposobem na zapisanie tak ważnej informacji jest karta ICE - z 3 numerami do naszych najbliższych. Skrót ICE (In Case of Emergency) oznacza „w nagłym wypadku”. Pomysł kart ICE powstał z inicjatywy włoskich ratowników, którzy zauważyli lukę informacyjną w kontakcie z rodziną i bliskimi poszkodowanych. Zapisane na karcie numery telefonów osób, które należy powiadomić w razie wypadku, pozwalają służbom ratunkowym, Policji czy Straży Pożarnej na szybki kontakt z bliskimi osoby poszkodowanej. Pomaga to ustalić tożsamość poszkodowanego i stan zdrowia (choroby, przebyte urazy lub leki, które bierze).
Karta ICE jest niezastąpiona także w innych sytuacjach: gdy zgubi się dziecko, ktoś straci przytomność, albo nie potrafi podać swoich danych osobowych... Osoby podane do kontaktu powinny umieć udzielić informacji o stanie zdrowia właściciela karty. Karta nie zawiera informacji o grupie krwi, bo i tak nie zwalnia ona lekarza z obowiązku przeprowadzenia próby krzyżowej przed transfuzją.
Drugim sposobem jest wpisanie w książce adresowej telefonu komórkowego - jako kontakt ICE - numeru telefonu wybranej osoby. Jeśli takich osób jest kilka, to wpisuje się je pod hasłami ICE1, ICE2 itd.
Zgodnie z chińskim porzekadłem, dzieci są przyszłością państwa i narodu. Od wielu wieków tradycyjna chińska rodzina była rodziną wielodzietną. Rodzice traktowali dzieci, a w szczególności synów, jako swoje ubezpieczenie na starość. Syn bowiem pozostaje zawsze członkiem rodu, córka natomiast po wyjściu za mąż staje się członkiem rodziny męża. Takie tradycyjne traktowanie potomstwa ma miejsce również dziś, szczególnie w okręgach wiejskich i wśród ludności, dla której miasto stało się miejscem zamieszkania przed niewielu laty. Należy o tym pamiętać obserwując relacje w chińskich rodzinach, przedszkolach czy szkołach.
Narastające lawinowo przeludnienie Chin i wynikające z niego problemy stały się jednak przyczyną poważnej korekty tego tradycyjnie ukształtowanego stosunku do potomstwa.
Realizowana przez władze od 1977 r. demograficzna polityka jednego dziecka (przy niepojętej dla nas dyscyplinie Chińczyków) odniosła bezsprzecznie zamierzony skutek. Przeciętna statystycznie liczba dzieci w chińskiej rodzinie wynosząca we wczesnych latach 70. ponad 3,5 obniżyła się obecnie do 1,5. Politykę demograficzną państwa wspomaga cały system kar finansowych i działań represyjnych wobec rodzin mających więcej niż jedno dziecko. Można uzyskać zgodę na posiadanie dodatkowego potomka, jeżeli urodzi się dziecko niepełnosprawne, lub po wniesieniu wysokiej opłaty. Dodatkowe dziecko przez cały okres dorastania jest finansowane wyłącznie przez rodziców. Znaczy to, że oni ponoszą pełne opłaty za jego naukę, opiekę zdrowotną itp. Nie może też ono skorzystać z pewnych ulg przysługujących dzieciom „urodzonym zgodnie z prawem”.
Na terenach wiejskich i na obszarach zamieszkanych przez mniejszości narodowe (a jest ich w Chinach kilkadziesiąt) dochodzi do wynaturzeń i okropności, stwierdzanych przez organizacje obrony praw człowieka. Częste są aborcje w 7–9 miesiącu ciąży, porzucane są nowonarodzone dziewczynki, a niepożądane niemowlęta wręcz zabijane. Dzieje się to wszystko przy milczącym przyzwoleniu lokalnych władz.
Wychowanie dzieci w wieku do 6 lat (w tym wieku podlegają już obowiązkowi szkolnemu) jest w Chinach tradycyjnie niesłychanie rygorystyczne i wysoce represyjne. Pracujący w Chinach europejscy pedagodzy zwracają uwagę na stosowany powszechnie system kar cielesnych, ostrych słownych nagan i skarceń za najmniejsze odstępstwo od przyjętych norm zachowania. Rzadko stosuje się natomiast pochwały i nagrody. Taki system wdrażał kiedyś do bezwzględnego posłuszeństwa wobec starszych (…)
Więcej można przeczytać w "Wychowanie w Przedszkolu" nr 6/2011